Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:Wiedźmin

WIEDŹMIN

Wiedźmin

ocena:10
Producent:CD Projekt
Wydawca:CD Projekt
Gatunek:RPG
Tryb gry:Single
Autor recenzji:Shadock
Ocena autora:10
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Trudno o bardziej rozpoznawalną postać polskiej literatury fantastycznej niż Geralt z Rivii, Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego. Mimo najszczerszych chęci, nawet podciągając go pod temat dark fantasy, cykl o wiedźminie nie zmieści się w ramach horroru, jedynie pojedyncze opowiadania zdradzają lekkie konotacje literatury grozy („Ziarno prawdy”; „Trochę poświęcenia”). Mimo iż Sapkowski przeplata swoją sagę wampirami, strzygami, demonami i potworami, to wciąż fantasy. Chociaż mroczne i brutalne. Jak duży potencjał dla miłośników horroru tkwi w tych opowieściach, opowiada gra „Wiedźmin”.

Geralt z Rivii to zabójca potworów, mutant wyszkolony specjalnie do walki ze stworami mroku. Gra przemilczała zakończenie sagi, i rozpoczyna się od momentu, gdy tytułowy wiedźmin przebywa w twierdzy Kaer Morhen wraz ze swymi pobratymcami i... czarodziejką Triss Merigold. Tu pod okiem Vesemira trenujemy, gdy twierdza zostaje zaatakowana przez grupę tajemniczych zabójców. Przeciwnicy są świetnie przygotowani do walki, w swych szeregach mają silnego maga i groźnego potwora, przerazę. Po zaciekłej walce wiedźmini odkrywają, że atak służył dywersji by umożliwić kradzież sekretów ukrytych w Kaer Morhen. By je odnaleźć i odkryć tajemnicę tajnej organizacji Salamander, mutanci wyruszają na poszukiwania. Nam przypada rola kierowania poczynaniami samego Geralta. I jak się okazuje, to pozornie banalne zawiązanie akcji okazuje się początkiem najlepszej fabuły gry z jaką dane było mi się kiedykolwiek spotkać.

Wyjaśnijmy od razu. Tak, „Wiedźmin” to gra RPG, skupiająca się na kierowaniu postacią z mieczem, potrafiącą rzucać czary, wykonującą poszczególne questy, zbierającym punkty doświadczenia i zdobywającym kolejne poziomy. Czy raczej przypominającym sobie swoje umiejętności, bo tak został rozstrzygnięty rozwój postaci Geralta. Znakomicie rozwiązano kwestię walk (choć trzeba się do tego systemu trochę przyzwyczaić), sterowania i wszystkiego tego co czyni grę RPG strawną dla jej miłośników. Ogrom możliwości wprost przyprawia o zawrót głowy. Możemy pokierować klasycznym rębajłą, uczynić z naszego bohatera mistrza zaklęć i eliksirów, albo dokonać rozmaitych konfiguracji i kombinacji tychże umiejętności. Na początek (bez modyfikacji gracza) sześć stylów walki, ponad sto dwadzieścia rozmaitych ciosów. Nie licząc zaklęć, eliksirów, itp. Wszystko to zaś w sposób bardzo logiczny i intuicyjny, bez konieczności studiowania instrukcji i zawiłych drzewek rozwoju postaci.

To co wyróżnia grę od innych tego typu, jest, jak już zaznaczyłem, genialna fabuła. Opiera się ona na banalnym schemacie, czyli poszukiwań za wielkim złoczyńcą, który planuje spisek grożący całemu znanemu światu. Do tego dochodzą znane z prozy Sapkowskiego zamieszki na tle rasowym, konflikty religijne i ogólny bajzel po wielkiej wojnie. I to właśnie one sprawiają, że każdą decyzję jaką podejmujemy w grze, musimy gruntownie przemyśleć. Fabuła jest bowiem tak rozbudowana, że główny wątek ciągnie się przez długie pięć rozdziałów (plus prolog i epilog), a wszystkie zadania poboczne wiążą się ściśle z akcją (czyli nie ma typowego dla erpegów zadania - idź zabij pięć myszy w piwnicy, bo nikt nie daje im rady...). Co więcej, znaczenie ma nie tylko fakt, czy zadanie wykonamy, ale także czy w ogóle się go podejmiemy, a nawet w jaki sposób doprowadzimy do rozwiązania. Żeby było jeszcze ciekawiej, skutki decyzji poznajemy dopiero po jakimś czasie i nie ma możliwości cofnięcia rozgrywki (no, można wgrać stan gry... sprzed paru godzin lub dni). Na przykład, decydujemy się ochraniać grupę elfich bojowników, jeśli nam się uda, zdobywamy ich zaufanie i wsparcie. Ale od razu podpadamy Zakonowi Płonącej Róży, co wyjaśnia się dużo później i utrudnia, lub uniemożliwia wręcz wykonanie kilku innych zadań. I odwrotnie. Pozostawienie elfów bez ochrony, lub sprzyjanie Zakonowi, zdobywa nam popleczników i uznanie wśród miastowych, ale bardzo źle wpływa na kontakty z mieszkańcami leśnej głuszy. W żadnej grze dotąd nie spotkałem aż tak daleko sięgających skutków. Bo to, że jak Geralt przedawkuje eliksiry, umrze zdarza się natychmiast. Ale co powiecie na fakt, że gdy się upijemy, oczywiście, wpłynie to na naszą mobilność i czas reakcji, a kiedy naprawdę przesadzimy, urwie nam się film? I nie zawsze obudzimy się gdzie trzeba i z pełną kiesą. O źle lokowanych uczuciach i skutkach romansów też można pisać wiele, dość powiedzieć, że twórcy gry uczynili z Białego Wilka prawdziwego Casanovę i jeśli komuś się chce, może ścigać się w podrywie z Jamesem Bondem.
O ilości i jakości zakończeń pisać nie będę, bo łatwo się domyślić, że przy takiej dbałości o szczegóły i pieczołowitości w komplikowaniu intryg i spisków, twórcy zadbali o prawdziwie ambitny i zapadający w pamięć finał (lub jego inne wersje). Co ważne, bardzo zgrabnie odnoszące się do książkowego pierwowzoru. Zresztą, smaczków związanych z oryginałem wyliczyć nie sposób, zresztą mija się to z celem. Dość powiedzieć, że to świat dorosłych, tak jak opisywał go Sapkowski, a więc alkohol i krew leją się równo, mięsem rzuca się dosłownie i w przenośni, a niewiasty nie są grzecznymi białogłowymi.

Co to wszystko ma jednak wspólnego z horrorem zapytacie? Pomijam potwory. Przeraza z prologu mieści się w konwencji fantasy, ale już upiorne baraghesty grasujące w rozdziale pierwszym, całe zastępy ghuli, alghuli, cmentarów, topielców, utopców, ifrytów, upiorów zmieniają nieco spojrzenie. Dodam, że większość z nich to typowe mięso armatnie, ale niektórzy, jak golemy, wilkołak czy archeospory potrafią napsuć krwi. Najciekawiej zaś prezentują się demony zaczerpnięte z naszej mitologi, a więc zjadarka (obrzydliwy stwór żywiący się zwłokami) strzyga i południce. Szczególnie te ostatnie zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie w czwartym rozdziale, którego duża część to przerobiona i podrasowana upiorna wersja „Balladyny” Juliusza Słowackiego. Na dokładkę w tym samym rozdziale możemy zmierzyć się z Dagonem, wiadomo z czyjego utworu. Tak więc obok fantastycznej fabuły, doskonale dopracowanych detali, dochodzi jeszcze znakomity klimat i nastrój nierzadko bardzo horrorowy. Bo nawet napotykani ludzie nie zawsze są zwykłymi osobnikami. A to się trafi ludożerca, a to psychopata. Świat Wiedźmina jest bardzo barwny. Choć są to barwy ponure i stonowane.

Nie wierzę, by był ktoś kto gry nie zna. Kto nie widział choćby absolutnie rewelacyjnego dema autorstwa Tomasza Bagińskiego. Dlatego więcej rozpisywać się nie będę. Wiem, że w tej grze przestraszyć się trudno, że to (tylko i aż) dark fantasy, jednakże nastrój i klimat jaki wytwarza w wielu momentach bije na głowę większość survival horrorów i innych tego typu rozgrywek. I dlatego warto o niej (i ją) sobie przypominać. Bo ta gra jest po prostu najlepsza.

Screeny

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na grę.
Plusy:

+ Fabuła! I wszystkie wątki poboczne. I fabuła jeszcze raz.
+ znakomite przeniesienie prozy Sapkowskiego do świata gry
+ rozmach produkcji
+ dopracowanie w zasadzie wszystkich detali
+ bestiariusz
+ klimat i nastrój
+ nie ma lepszej gry.

Minusy:

- dla niektórych grozy będzie tu za mało.
- i pewnie Ci sami ponarzekają na grafikę (która w porównaniu do kontynuacji trochę się zestarzała)

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -