Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Wnętrze

Marcin Hunter

Każdy lubi podróże, co nie? Wszyscy planują je, ruszają tam, gdzie chcą, oczywiście pod wodzą też budżetu, nic za darmo. Wybierane są ciepłe kraje, a i również te sławne i uchodzące za piękne, ale nawet też te, których oznacznikiem jest blichtr. Na przykład Ameryka. Tam Delay Somersteand, 40-letni Anglik, się wybiera. Angielski turysta…

Na cel zamieszkania wyznaczył sobie miejsce. Postanowił odwiedzić stary, luksusowy hotel „Sphentin”. Wszedł w jego obrotowe drzwi, przeszedł szeroki korytarz i dotarł do recepcji. Po drugiej stronie stała młoda, czarnoskóra recepcjonistka, która miała tabliczkę z napisem „Esmeralda Riffel”. Somersteand odparł:
- Przepraszam, chciałbym wynająć pokój, najlepiej jakiś na najwyższym piętrze.
- W porządku, jakie ma być jego wyposażenie? Mamy tam kilka wolnych pokoi, ale nieco zróżnicowanych…
- Wystarczy wygodne, dwuosobowe łóżko, telewizor, wideo i normalna kuchnia z jadalnią…
- Dobrze, już znalazłam… Chwilę, zaraz podam klucz…
Właśnie wtedy Esmeralda zsunęła prawą rękę w stronę drewnianej tablicy, ze złotymi wieszczkami, na których wisiały klucze z trójkątną plakietką z numerkiem. Wzięła jeden z nich i podała Delayowi:
- Proszę, oto pański klucz, pokój 231, ostatnie piętro. Miłego pobytu…
- Dziękuję. Cena na razie dla mnie jest nieważna.

Bohater wszedł do windy bardzo powoli, z męką, odwrócił się, drzwi się zamknęły i zaczął jechać w górę. Po chwili wylądował na 6 piętrze, tym najwyżej osadzonym. Przeszedł się po pięknym korytarzyku – a dookoła cisza i spokój. Anglik nagle stanął jak wryty i zauważył numer 231. Pomyślał „No to ok, wchodzimy”. Nacisnął klamkę, drzwi się uchyliły, było ciemno, gdyż zasłony nie były rozsunięte. Zza framugi wyjął rękę i po omacku szukał przycisku do zapalania światła. Znalazł i zaraz pokój się rozjaśnił. Lecz nic nie zastąpi światła dziennego, więc zachwycony pomieszczeniem, dopuścił je tam. Wyszedł na niewielki balkonik, z wysokimi barierkami. Widok z góry był niezwykły. Mężczyzna nie miał lęku wysokości, więc patrzył i patrzył w dół.

Kilka godzin później wyszedł do najbliższego sklepu, a że był w Nowym Jorku, nietrudno było go mieć pod ręką. Kupił najpotrzebniejsze rzeczy i wrócił do hotelu. W pokoju zrobił sobie kolację. Był zadowolony, że był sam, że miał całkowitą wolność i przestrzeń. Po spożyciu posiłku usiadł na kanapie, wyjął kasetę ze swoim ulubionym thrillerem, mianowicie Hitchcocka, a film – „Psychoza”. Czyli klasyk. Gdy magnetowid wciągnął kasetę, rozpoczął się seans. Somersteand był wniebowzięty. Nagle zadzwonił telefon, Delay nacisnął na pilocie „stop” i podniósł słuchawkę. Usłyszał głos:
- Dobry wieczór, tu recepcja. Ma pan gościa. Wpuścić go?
- A kto to?
- Nie mam pojęcia, nie chce się przedstawić, a nawet też nie chce stąd wyjść.
- No dobrze, niech wejdzie…
Minutę później usłyszał pukanie w drzwiach. Podszedł i otworzył je.

Stała tam przepiękna kobieta, o brązowych włosach i niebieskich oczach. Bohater był nią zaczarowany. Ona weszła do jego mieszkania. On się jej totalnie oparł. Nie potrafił jej wyprosić. Usiadła na kanapie, a mężczyzna odparł:
- Może pani by coś zjadła, lub napiła się wina, herbaty, kawy?
Nie odpowiedziała. Anglik pomyślał „No cóż” i siadł obok niej, włączył film. Jednak bardziej niż thriller, interesowała go tajemnicza kobieta. Wpatrywał się w nią, a ona w telewizor. Kiedy „Psychoza” się skończyła, Somersteand wyjął kasetę, włożył do pudełka, a dziewczyna niespodziewanie powiedziała:
- Czy mogłabym… Mogłabym tutaj… przenocować?
Delay bez namysłu:
- Oczywiście, tą kanapę można rozłożyć, to będzie miała pani łóżko.
- Dziękuję…

Następny dzień zaczął się dobrze – mężczyzna był w humorze, żwawo wstał, zjadł śniadanie, a gość nadal spał. Zostawił karteczkę, na której napisał „Jestem w sklepie” i wyszedł. Gdy wrócił z marketu, zaczepiła go po drodze Esmeralda i powiedziała:
- Panie Somersteand, czy… czy pana gość będzie tam dłużej mieszkał?
- Pewnie tak.
- Niestety, mam przykrą wiadomość. Jeżeli ona nie ma pieniędzy, będzie musiał pan zapłacić dodatkowo.
- Co?!
- Niestety, takie są przepisy.
Delay się zdenerwował. Bez odpowiedzi pobiegł tym razem schodami na górę, bo na windę nie chciało mu się czekać. Gdy znalazł się w lokum, krzyknął:
- Kobieto, czy ty w ogóle masz pieniądze?!
Odpowiedział mu zapłakany głos:
- Nie, nie mam…
Przez płacz tajemniczej, Anglik totalnie zmiękł. Usłyszał głos z toalety. Zauważył rozbite lustro i ją leżącą na podłodze, przy jej stopie była mała kałuża krwi, która ciekła z pokaleczenia. Bohater szybko wziął kobietę na ręce i zaprowadził do salonu. Na stopę założył opatrunek i kazał leżeć. Ona podziękowała mu:
- Jesteś doprawdy wspaniały…

Gość przebywał u niego kilka dni. Somersteand płacił za niego, i płacił, ale przebrała się miarka. Miał dość. Dość jej zagrywek i tych wpłat. Był wieczór. Siedział w pokoju. Na łóżku. Przyszła do niego ta tajemnicza i powiedziała:
- Czy… czy abym cię… nie przeciążała?
Delay odwrócił twarz, wyglądał przerażająco.
- Wyłaź stąd! Nie chcę cię widzieć!! Nie możesz tu już mieszkać!! Nie pozwalam!! Nie jest aż tak głupi!!!!
Nagle łagodny uśmiech jej, zamienił się w zdenerwowaną minę.
- Nie tak szybko Somersteand… tak łatwo się mnie nie pozbędziesz…
- WYCHODŹ STĄD JAK CI MÓWIĘ!!!!!!!!!
- Nie wyjdę… jestem tu po ciebie… nie kryj się więcej…
- C-co ty do cholery wygadujesz?!

Sytuacja zmieniła się diametralnie. Anglik nie wiedział, co Ona wie o nim. Odparła:
- I tak zapłacisz za swe czyny… i tak… nic nie zostawisz ot tak…
- C-co?
- Nigdy nie załatwią sprawy najgorsze rzeczy…
Tajemnicza zaczęła krążyć po pokoju.
- … ale według ciebie śmierć innych jest należna?
Delay był teraz wyjątkowo wystraszony. Na dworze było ciemno. On wsłuchiwał się w słowa.
Ciągnęła dalej:
- Odpowiadaj szczerze. Na razie słownie, później inaczej, właściwiej…
- Jak t-to?
- Dlaczego ich zabiłeś? DLACZEGO ZABRAŁEŚ IM NAJLEPSZĄ RZECZ?! To by nie rozwiązało sprawy!! Dlaczego zabiłeś Mandy, Leona, profesora Stuckarda, i małą, niewinną Joy?
- Mój Boże, Joy!...
- No widzisz! Niby ją nadal kochasz… Ale zrobiłeś to z zimną krwią!!!
- Moja własna Joy, córeczka…
- Nie rozczulaj się… Nie przywrócisz życia jej, swej żonie, 12-letniemu synowi i szefowi!
- Stuckardowi się należało! Ale czemu moja rodzina…
- Nikomu się nie należało!! Nikomu!! Teraz za to, cholerny gnoju, zapłacisz!!
- A-ale… ja, ja…. Ja nie chciałem zabić M-Mandy i Leona, i J-Joy…
- To czemu to zrobiłeś?! Nie przywrócisz im życia!!
- To był impuls, siekiera, krew ich ciała… Boże!!
- Niedługo ucierpisz… Pójdziesz do piekła, dosłownie!!!! Ja przyszłam po ciebie… Mnie wysłano… Będziesz cierpiał… Oni będą patrzeć z nieba i się z ciebie śmiać, z twej niedoli!!!

Niestety, jak widać Somersteand nie był czysty. Zabić rodzinę z zimną krwią to gigantyczny grzech…
- Ja, przyszłam tu, by się nad tobą znęcać po pierwsze, bo ci się jak najbardziej należy!!!! Jesteś okropny… I jeszcze uciec do Ameryki, zmienić nazwisko i podawać się za turystę! Wstyd!!
- N-nie…
- Nadeszła twoja godzina…
Mężczyzna pobiegł do telefonu, Ona wciąż za nim szła. Zadzwonił do recepcji i zaczął niespokojnie mówić:
- Niech pani ratuje! Ta kobieta, co tu przyszła, co musiałem za nią płacić….
- Przepraszam pana, ale jaka kobieta? Tu nie było żadnej kobiety… W ogóle to pan nie dzwonił tu i nie wychodził stąd od przyjazdu… Co się tam dzieje?
Delay ze strasznym zaskoczeniem odłożył słuchawkę.
- Ty nie istniejesz! Ciebie nie ma!! Nie ma cię do cholery! Zgiń, wyjdź stąd!
- Nie pozbędziesz się mnie, jak mówiłam… Ty nie jesteś Delay… Ty jest tym gnojem Hatchem Linnersem! Na śmierć nie musisz długo czekać… Już przed tobą stoi….
- Zostaw mnie, zostaw!! Zniknij!!
W tym momencie tajemnicza wzięła nóż, złapała Anglika za głowę, i podcięła mu gardło. Już nie żył. Ona nagle zniknęła.

Biedak… Jednak to tylko oszust i złoczyńca… Najwyraźniej doskwierała mu samotność i zwariował… No niestety… Wszystko wyimaginował, śmierć przecież nie pokazuje się nam jako kobieta. Ale czy w ogóle się pokazuje? Tego nikt nie wie… Mężczyzna ten oszalał, i okrasił puentę swym samobójstwem… Jedno oko za cztery oczy…



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -