Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Walizka

Autor: Łukasz Krajnik

Tomek stoi teraz w ciemnym pomieszczeniu. Nie ma w nim okien, stołów, ani krzeseł. Jest tylko jedno łóżko. Krople potu spływają mu po twarzy. Jest tu sam. Wydaje mu się jednak, że ktoś go obserwuje. Serce bije mu coraz mocniej. Rozgląda się dookoła. Nie ma nikogo.
- Uff..- czuje ulgę.
Drzwi się otwierają. Serce podskakuje mu do gardła. Tajemnicza osoba kładzie jedzenie na podłogę. Drzwi się zamykają.
Dzwoni budzik. Tomek wstaje. To tylko zły sen. Serce wali jak oszalałe. Niepotrzebnie wczoraj oglądał ten horror. Przypomina sobie, że jest umówiony na obiad u swoich rodziców. Ma cztery godziny. Patrzy na zawartość lodówki. Są tylko pomidory. Nienawidzi ich. Po niezbyt dobrym śniadaniu ubiera się i wychodzi.
- Witaj synku. - mama wita go z uśmiechem na twarzy.
Wchodzi do środka. Mieszkanie jest bardzo zadbane. Pokój gościnny jest upiększony przez wspaniałe obrazy Picassa i meble z epoki Ludwika XIV. Kontrast między tym domem, a jego miejscem zamieszkania, jest ogromny. Tomek jest bałaganiarzem. Z czystością i porządkiem nie ma nic wspólnego. Jego goście muszą mierzyć się z papierkami walającymi się po podłodze, porozrzucanymi puszkami i ścianami pokrytymi pajęczynami. Tomek i tata siadają do stołu. Mama przynosi talerze z obiadem. Ziemniaki, kotlet, surówka. Zero pomidorów. Idealny posiłek.
- Smakuje ci?
- Tak, mamo.
- Jak tam w pracy? - pyta ojciec
- Dobrze. Dostałem podwyżkę.
- Gratulacje!
- Dziękuję.
Krępująca cisza. Nie zabrakło tematów do rozmów. Po prostu nikt nie chce się odezwać. Czują napięcie. Boją się. Coś się zaraz stanie. Tomek czytał kiedyś o złych wibracjach, które wyczuwają tylko wrażliwi ludzie. Jest pewien, że ma teraz do czynienia właśnie z czymś takim. Widelec wypada mu z rąk. Stół zaczyna się trząść.
- Co się dzie.. - nie udaje mu się dokończyć zdania.
Telewizor stojący niedaleko komody wybucha. Jego odłamki wysypują się na podłogę. Rodzice są zszokowani. Ręce Tomasza zaczynają drżeć. Nie ma pojęcia co się stało.
- To takie nierealne. - mówi
Obiad przerwany. Tomek wychodzi.
Teraz, gdy wraca do domu autobusem, zastanawia się co się stało. W jego umyśle kłębi się milion myśli i żadnej nie potrafi złożyć w sensowne rozwiązanie. Jest czternasta po południu, a czuje się jakby był bohaterem jakiegoś horroru rozgrywającego się w nocy. Uczucie lęku powoli opada. Oddycha z ulgą. Zapomina o całej sytuacji.
Jest w swoim mieszkaniu. Zamyka drzwi i szybko rusza do swojego pokoju. Zaczyna grzebać po półkach w poszukiwaniu książki. Mija dziesięć minut. Nic nie znalazł. Ma wrażenie jakby nigdy nie posiadał „Złych Wibracji” w swojej domowej bibliotece. „Dziwne” - pomyślał. Zmęczony siada na fotel. Bierze do ręki pilota, jednak boi się włączyć telewizor. Lęk powraca. Próbuje się uspokoić. Zawsze gdy się stresuje, pomaga mu filiżanka kawy. Bierze więc kubek i pije. Robi tak łapczywie łyki, że prawie się zakrztusza. Duża dawka kofeiny uspokaja go. Ponownie łapie za pilota. Włącza telewizor. Nic się nie dzieje. Czuje ulgę. W wiadomościach podają, że w katastrofie lotniczej zginęło dwadzieścia osób. Przełącza kanał. Słyszy jak dziennikarz mówi o wypadku samochodowym, który okazał się śmiertelny, zarówno dla kierowców jak i pasażerów. Nie ma ochoty na oglądanie telewizji. Naciska na wyłącznik.
Od kiedy Tomek zaczął pracować jego życie zmieniło się na gorsze. Nie był przyzwyczajony do takiej roboty. Tomasz jest dozorcą parkingowym. Praca od rana do nocy to nie dla niego. Sprawdza czy wszystko w porządku, a w międzyczasie ogląda telewizję i potwornie się nudzi. Marzy mu się praca, która daje zastrzyk adrenaliny. Chce być policjantem, albo zawodowym żołnierzem. Do tej pory nie udało mu się spełnić tego marzenia i wylądował tu. Nienawidzi tego miejsca. Wierzy, że to przez nie miewa koszmary i halucynacje. Uważa, że wpływa ono na jego psychikę. Od jakiegoś tygodnia cierpi na bezsenność. Boi się zasnąć. Efektem nieprzespanych nocy są wizje i halucynacje. Najgorsze jest to, że mylą mu się one z rzeczywistością i na odwrót. Nawet w tej chwili, gdy siedzi w swojej budce i obserwuje wjeżdżające na parking samochody, nie wie czy śni czy to się dzieje naprawdę. Rodzinny obiad też uznał za prawdziwy do momentu, gdy wybuchł telewizor. Tak nieprawdopodobna rzecz nie mogła się zdarzyć naprawdę. Choć z drugiej strony – wszystkie jego koszmary na jawie były bardzo nierealistyczne. Rozmyte postacie, jaskrawe kolory, dziwne dźwięki. U rodziców było zupełnie inaczej. Mimo to, Tomasz nie dopuszcza do siebie myśli, że to zdarzyło się naprawdę.
Dlaczego to zrobiłeś?
Mija północ. Tomek nastawia sobie budzik. Postara się zdrzemnąć na te dwadzieścia minut. Zamyka oczy, jednak nie może zasnąć.
Po co ta walizka?
Pięć minut po północy. Wreszcie się udaje. Zasypia. Po raz pierwszy od tygodnia nie ma koszmaru. Śpi z uśmiechem na ustach.
Co w niej jest?
Dzwoni budzik. Czas wstawać. Tomek wyciąga się i ziewa. Mimo, że spał zaledwie dwadzieścia minut, czuje się świetnie. Telewizor nadający głupoty przestał go denerwować, a o fakcie, że siedzi już tu cały dzień zapomniał. Pamięć spłatała mu figla nie przypominając o jeszcze jednej sprawie.
Nie pokazuj mi tego. Nie chcę tego widzieć.
Jest już ranek. Tomek właśnie wraca z pracy. Idzie chodnikiem zadowolony z życia. Jest z siebie dumny. Wreszcie udało mu się zasnąć. W dodatku nie miał żadnych strasznych wizji, ani halucynacji. Teraz, gdy otwiera drzwi jest uśmiechnięty. Gdy ściąga buty i wiesza kurtkę, zauważa stojącą przy szafie, niebieską walizkę. Pamięć mu powraca. Radość mija. Czuje obowiązek otworzenia jej jeszcze raz. Gdy zobaczył zawartość walizki po raz pierwszy, nie miał już ochoty patrzeć na cokolwiek. Teraz musi znowu zobaczyć swoje dzieło, żeby się upewnić, że nie zginęło.
Co ty, do cholery zrobiłeś?
Wybiera kod : „123”. Niezbyt oryginalny, ale bardziej skomplikowanego by nie zapamiętał. Istniało(i nadal istnieje) ryzyko, że ktoś mógłby mu zabrać walizkę i w łatwy sposób złamać hasło, jednak Tomek o tym nie pomyślał. On nigdy nie myśli, gdy przestaje odróżniać fikcję od rzeczywistości. Tomasz jeszcze nie otworzył walizki, a już jest mokry od potu.
- Trudno. - mówi do siebie.
Otwiera. Widzi obciętą ludzką głowę. To samo było w tym miejscu dzień wcześniej. Nic nie zginęło. Tomek zamyka walizkę i robi mu się niedobrze.
Tomasz leży w łóżku. Nagle słyszy dzwonek. Bierze do ręki komórkę i odbiera połączenie.
- Tak słucham?
- Tak słucham? - odzywa się głos w słuchawce
- Z kim rozmawiam?
- Z kim rozmawiam?
- Proszę się nie wygłupiać
- Proszę się nie wygłupiać
Rozmowa zakończona. Tomek zasypia. Jego sen zdaje się być projekcją tego co zrobił wczoraj. Śni o kimś kogo zabił. Widzi jak wyciąga topór i obcina mu głowę. Nagle obraz zmienia się. Tomek idzie ulicą, trzymając w ręku niebieską walizkę. Jest noc. Z mroku wyłaniają się zarysy samochodów. Po chwili widzi postacie ludzi. Jest na parkingu. Kładzie walizkę na ziemi.
Tomasz budzi się z krzykiem.
- To tylko zły sen. To tylko zły sen – powtarza
Wstaje i biegnie do przedpokoju. Otwiera walizkę. Głowa w niej ukryta wydaje mu się znajoma. Z obrzydzeniem przygląda się dokładniej. Nagle ogarnia go strach. To jego głowa leży teraz w walizce.
Jest ósma rano. Tomek czuje się bardzo wyspany. Po raz pierwszy nie pamięta swojego snu. Bardzo go to cieszy, gdyż przeczucie mówi mu, że był to koszmar. Ma rację. Kolejny raz zapomina o walizce. Zawsze gdy się budzi, przez parę minut nieświadomie wymazuje ją z pamięci. Gdy mija około pięć minut przypomina sobie kolor. Kilka sekund później wie już wszystko. Wtedy niebieska walizka prześladuje go przez resztę dnia. Właśnie mija ponad pięć minut. Gdy idzie do pracy, stara się wykasować z pamięci ten złowieszczy przedmiot. Na próżno.
Tomek zauważa, że od czasu kiedy jest w posiadaniu walizki, jego halucynacje minęły, a koszmarów sennych nie pamięta. Nagle słyszy potężny huk dobiegający z jego miejsca pracy. Biegnie sprawdzić co się dzieje. Wchodzi do budki. Czuje zapach spalenizny. Kłęby dymu powodują pojawiające się w jego oczach łzy. Wyciera powieki. Teraz widzi wyraźniej. Telewizor wybuchł.
Zapada zmrok. Księżyc w pełni. Tomek znowu czuje się tak jak kilka dni temu. Boi się każdego, nawet najcichszego dźwięku, zaczyna sobie wmawiać, że ktoś go obserwuje, a wzrok płata mu figle. Tomasz przypatruje się ze strachem spalonemu telewizorowi. Teraz przypomina sobie postać mężczyzny, który płacił mu za postój. Facet trzymał w ręku niebieską walizkę.
Kod : 1,2,3. Zapamiętam.
Co pan do cholery robi?!
Dlaczego to zrobiłeś?
Po co ta walizka?
Co w niej jest?
Tomek czuje, że ktoś go obserwuje. Obraca się. To co teraz widzi napawa go taką grozą, że nie sposób tego opisać. Postać, która stoi na przeciwko niego, jest odrażająca. Spalona skóra i ohydny smród. Puste oczodoły. Usta postaci układają się w grymas, wyglądający na uśmiech. Znikąd w budce pojawiają się robaki. Obrzydliwe karaluchy zajmują coraz większą powierzchnię. Spadają z sufitu i wypełzają z podłogi. Tomek wybiega na zewnątrz z krzykiem. Trzaska drzwiami. Ucieka jak najdalej od tego miejsca. Dobiega do domu. Otwiera drzwi i jak najszybciej je zamyka. Nie chce by ktokolwiek tu wszedł. Za późno. W przedpokoju zastaje dwóch mężczyzn. Jeden z nich trzyma niebieską walizkę, z wiadomą zawartością.
- Co do cholery tutaj rob..
Włamywacze nie pozwalają mu dokończyć. Ogłuszają go kolbami pistoletów i wychodzą. Wsiadają do windy.
Po trzech godzinach Tomasz odzyskuje przytomność. Bardzo boli go głowa. Rozgląda się po mieszkaniu. Ślady brudnych butów, otwarte drzwi i brak walizki. „Co się stało” - zastanawia się.
Tomek jest normalnym człowiekiem. Jego życie dotąd polegało na oglądaniu telewizji, spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi. Tak było dopóki nie znalazł pracy. Początkowo dziwaczne halucynacje i wizje nie stanowiły dla niego wielkiego problemu. Później jednak wszystko zaczęło się nasilać. Jednak gdy doszło do morderstwa był zszokowany. Wiedział, że zaczyna powoli wariować, ale nie sądził, że jest zdolny do czegoś takiego. Tamtego dnia poczuł chęć zejścia do piwnicy. Tam znalazł siekierę. Zaatakował pierwszego, lepszego przechodnia. To był chyba jakiś biznesmen. Tomek zapytał go wtedy :
- Po co ta walizka?
Mężczyzna nie odpowiedział i przyspieszył kroku. Tomasz, widząc jak biznesmen go unika, zdenerwował się jeszcze bardziej. Podbiegł do niego i spytał : -
- Co w niej jest?
Dalej brak odpowiedzi. Wziął zamach. Działał wtedy pod wpływem impulsu. Nie myślał. Po prostu czuł, że musi to zrobić. Ściętą głowę wsadził do walizki, a bezgłowe ciało zostawił na ulicy. Ludzie byli przerażeni. Ktoś zadzwonił na policję. Gdy otwierał walizkę, czuł się tak, jakby ktoś mu podpowiedział jaki kod wybrać. Najprostsza kombinacja cyfr : jedynka, dwójka i trójka. Aż nierealna. Potem zauważył, że odkąd jest w posiadaniu walizki, przestały go dręczyć koszmary i halucynacje. Ucieszył się, jednak nie mógł zapomnieć o tym, że zabił człowieka.
Tomasz wstaje. Dotyka swojej głowy. Czuje ból. Teraz traci równowagę i upada na ścianę. Opiera się o nią i zastanawia się, co się stało. Głowa mu pulsuje coraz mocniej. Zaciska zęby i idzie do pokoju. Musi się położyć. Patrzy na swoją dłoń. Krew.
- Ktoś mnie bardzo nie lubi..
Powoli przypomina sobie o wszystkim. Ma przed oczami całą sytuację. Widzi dwóch facetów o groźnych spojrzeniach, którzy zabierają jego walizkę.
„Po co im walizka? Nie ma w niej nic, co mogłoby im się przydać”
Jeden z nich uderza Tomka w głowę. Dalej obraz się rozmazuje. Tomasz wstaje. Rozgląda się czy włamywacze nie ukradli czegoś jeszcze. Telewizor, komputer, discman, meble, pieniądze. Wszystko na swoim miejscu. Wygląda na to, że ich jedynym celem była niebieska walizka, w której znajduje się ludzka głowa. Absurdalna sytuacja. Tomek odsłuchuje wiadomości nagrane na jego automatyczną sekretarkę.
- Cześć, tu Andrzej. Wyskoczymy na piwo?
- Hej, mówi Agnieszka. Co się z tobą dzieje?
- Tomek, gdzie ty jesteś? Czemu nie odbierasz telefonów?
- Stary, odezwij się, do cholery!
- Cześć, Andrzej mówi. Coś się stało?
- Wiem kogo zabiłeś. Wiem o walizce. Uważaj, bo niedługo do ciebie wpadnę.
Przewiń.
- Wiem kogo zabiłeś. Wiem o walizce. Uważaj, bo niedługo do ciebie wpadnę.
Jeszcze raz.
- Wiem kogo zabiłeś. Wiem o walizce. Uważaj, bo niedługo do ciebie wpadnę.
Tomek odsłuchuje jedno nagranie w kółko ponad dziesięć minut. Krople potu spływają mu po twarzy. Znajomy głos. Ten sam z którym rozmawiał przez telefon komórkowy. Wydaje mu się to bardzo dziwne. Teraz czuje, że musi zapisać się do jakiegoś psychiatry.
Jest czternasta, poniedziałek. Tomek idzie właśnie na swoją pierwszą wizytę. Siada na kozetce i opowiada. Psychiatra w ogóle go nie słucha. Myślami jest zupełnie gdzie indziej. Po chwili Tomasz zauważa ignorancję lekarza. - Denerwuje się.
- Nie słucha mnie pan, prawda?
- Co?
- Nie słucha mnie pan?
- Słucham, słucham.
- Nie kłam, do cholery. Nie słuchasz mnie!
- Ależ słucham!
- Tak?! To niech powiedz, o czym przed chwilą mówiłem.
Cisza.
- I co? Nic nie mówisz?
Pierwszy cios pięścią łamie nos psychiatrze. Drugim atakuje brzuch. Trzeci wymierza w podbródek. Tomasz wyciąga nóż. Dźga nim lekarza osiem razy. Doktor pada na ziemię. Tomek ucieka.
Jest w domu. Sięga do kieszeni po telefon komórkowy. Wybiera opcję „nagrywaj dźwięk”.
Tak słucham? Z kim rozmawiam? Proszę się nie wygłupiać. - mówi do aparatu
Odtwarza zapisane nagranie. Ponownie wybiera tą samą opcję.
Wiem kogo zabiłeś. Wiem o walizce. Uważaj, bo niedług do ciebie wpadnę. - nagrywa swój głos
Teraz, gdy odsłuchuje te dwa nagrania na jego twarzy maluje się zdezorientowanie i zaskoczenie. Biegnie do swojego pokoju. Sięga po telefon stacjonarny. Odtwarza wiadomości na automatycznej sekretarce. Zero nowych. Słucha tego o walizce. Porównuje go z tym, co przed chwilą nagrał. Ten sam głos. Tomek zaczyna sobie przypominać wczorajszy dzień. Widzi siebie przy telefonie. Mówi coś. Nagrywa się na automatyczną sekretarkę.
Tomek schodzi do piwnicy. Bierze łopatę. Wchodzi na ogródek. Kopie coraz mocniej i mocniej. Mija pół godziny. Zapada zmrok. Tomek wyciera pot ze swojej twarzy. Wbija łopatę obok dołu, który właśnie wykopał. Spogląda na niebo. Patrzy na księżyc i gwiazdy.
Pora umierać. - mówi do siebie
Tomasz odwraca się i wpycha trumnę do dołu. Otwiera ją i wchodzi do środka. Zamyka. Przed nim ciemność i ostatnie kilkanaście minut życia. Podczas, gdy Tomek czeka, aż zabraknie mu powietrza, niewyłączona sekretarka podaje kolejne wiadomości :
- Cześć Tomku! Mówi mama! Ostatnio nie odbierasz telefonów, więc chciałam się zapytać czy wszystko w porządku i czy nic ci się nie stało? Ah.. Byłbym zapomniała! Chcemy z tatą kupić telewizor. Mógłbyś z nami pójść jutro do sklepu i pomóc w zakupie?
Dziesięć minut życia. Tomek nie wie ile zostało mu czasu. Chce umrzeć teraz.
Pięć minut. Słyszy dzwonek telefonu komórkowego. Jakimś cudem udaje mu się wyciągnąć go z kieszeni i odebrać.
- Tak, słucham?
- Dzień dobry, Tomaszu. Mówi Andrzej Kowalkiewicz - twój psychiatra. Muszę odwołać dzisiejszą wizytę, dobrze?
- Dobrze.
- Możemy to przełożyć na jutro?
- Oczywiście.
- Do widzenia.
- Do widzenia.
Tymczasem dwóch włamywaczy, którzy ukradli walizkę Tomka, leżą martwi na ziemi. Niebieska walizka jest otwarta.
Zostały cztery minuty życia. Tomek znowu zaczyna mieć halucynacje. Widzi włamywaczy wsiadających do windy. Jeden z nich trzyma w ręku walizkę. Uśmiechają się. Obraz zamazuje się. Teraz są w jakimś pomieszczeniu. Otwierają walizkę.
Krew.
Powraca kolejny koszmar. Tomek jest sam w ciemnym pomieszczeniu. Widzi przed sobą kogoś, kto trzyma w ręku nóż. Obcina mu głowę.
Tomasz otwiera trumnę i wychodzi z niej. Kieruje się w stronę domu. Otwiera drzwi. To co teraz widzi powoduje w nim z jednej strony strach, a z drugiej obrzydzenie. Cały jego dom pokryty jest obciętymi głowami. Ogromna kałuża krwi wylewa się na zewnątrz.
Tomek budzi się. Zostało mu dziesięć minut życia. Dzwoni telefon komórkowy.
- Halo?
- Dzień dobry, Tomaszu. Mówi Andrzej Kowalkiewicz - twój psychiatra. Muszę odwołać dzisiejszą wizytę, dobrze?
- Ee..
- Możemy to przełożyć na jutro?
- Co do cholery?!
- Do widzenia.
Telefon znów dzwoni.
- Tak słucham?
- Tak słucham?
- Z kim rozmawiam?
- Z kim rozmawiam?
- Proszę się nie wygłupiać
- Proszę się nie wygłupiać
- Smakuje ci?
- Co się dzie..
- Jak tam w pracy?
Psychika Tomka jest niszczona z każdą sekundą. Zaczyna się pocić. Kręci mu się w głowie. Nagle Tomasz czuje okropny ból. Maca palcem w okolicach brwi. Z przerażeniem stwierdza, że nie ma lewego oka. Teraz odpada drugie. Nos zaczyna mu krwawić. Z uszu również leje się strumień krwi. Czuje zapach spalenizny.
Spalona skóra i ohydny smród.
Puste oczodoły.
Coś zaczyna go dziwacznie łaskotać w nogi i brzuch. Jest tego coraz więcej. To robaki.
Znikąd w budce pojawiają się robaki.
Spadają z sufitu i wypełzają z podłogi.
Nos i uszy odrywają się od reszty ciała. Tomek staje w płomieniach. Dwie minuty życia. Robaki gryzą bardzo mocno. Ogień pali ciało. Minuta. Tomasz przestaje się palić. Robale znikają. Skończyło się powietrze.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -