Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Aniołek

Karolina Górska

Wybrałam ją na pierwszych zajęciach. Siedziała skulona pod ścianą. Jasna, przydługa grzywka opadała jej na oczy. Kiedy grupa większością ustaliła godzinę zakończenia zajęć, westchnęła tylko. Nie zdąży na pociąg. Nie będzie mogła wrócić do domu, a tutaj nikogo nie zna. Porządne hotele są drogie, a tanie nie są przyjemnymi miejscami. Gdzie będzie spać?
- Idealna – pomyślałam – Idealna z tymi jasnymi włosami, naiwnym spojrzeniem i wiotkimi palcami.
* * *
Podeszła do mnie na przerwie.
- Hej – powiedziała – Jestem Agata. Ale cię urządzili z tymi godzinami, co? Nie masz jak wrócić do domu? Nie martw się. I tak ci się to nie opłaca, jutro rano ćwiczenia. Możesz przenocować u mnie, mieszkam tu niedaleko – machnęła ręką w stronę okna.
- Ile by to kosztowało? - zaczęłam.
- No co ty! Na co mi twoje pieniądze? Widzę, że siedzisz jak struta, to ci proponuję nocleg. Żaden problem, nikomu nie będziesz przeszkadzać, bo mieszkam sama. Po co masz się błąkać po nocy bez sensu?
Była sympatyczna, a ja rzeczywiście bałam się zostać sama na noc w obcym mieście. Te studia nie były moim pomysłem, wcale nie chciałam tu przyjeżdżać. Ale co miałam zrobić? Decyzji ojca się nie podważa.
- W takim razie dobrze. Dzięki.
- No to super. Poczekaj na mnie po zajęciach.
* * * Co za cielę! Poszło łatwiej niż sądziłam. Po zajęciach czekała grzecznie przy schodach, patrzyła w górę psim wzrokiem, jakby bała się, że nie przyjdę. Mój słodki aniołek.
– No to chodźmy. Wstąpimy jeszcze do Tesco, to niedaleko.
Idziemy, gadka-szmatka w międzyczasie. Zachęciłam ją do mówienia o sobie. Na początku trochę się zmieszała, a przecież nie pytałam o nic drażliwego. Takie tam, skąd pochodzi, czemu zdecydowała się akurat na te studia. Muszę się przyznać, że kiedy się rozkręciła, słuchałam jednym uchem. Oczywiście pilnowałam się, by w odpowiednich miejscach wydawać stosowne „ochy” i „achy,” tudzież uśmiechać się z niedowierzaniem lub współczująco kiwać głową.
W Tesco zaofiarowała się, że będzie pchać koszyk. Dobrze, niech sobie pcha, jak lubi. Kupiłyśmy piwo, trochę chipsów, trzy pary gumowych rękawiczek, dwie butle mleczka do czyszczenia, dwie odplamiacza, trochę ścierek, szeroką taśmę klejącą, worki na śmieci. Po prostu parę drobiazgów.
- Będziesz sprzątać? – spytała.
- Uhm, coś w tym rodzaju.
- To może ci pomogę?
- Zobaczymy. Na razie możesz pomóc mi to zanieść.
Kiedy szłyśmy do mnie, dźwigała wszystko, oprócz piwa i chipsów.
* * * Właściwie zaczęłam się cieszyć, że nie zdążyłam na ten pociąg. Agata była taką miłą osobą. Sama nie wiem, kiedy zaczęłam o sobie opowiadać. Agata potrafiła słuchać, okazała współczucie, kiedy opowiadałam o moim ojcu i o śmierci mamy. I za to czułam większą wdzięczność niż za propozycję noclegu.
- Może chociaż za część zapłacę? – spytałam.
- Jak chcesz, ja cię nie namawiam.
Zapłaciłam za wszystko.
* * * Ale zabawa! Gadała i gadała. Chyba faktycznie miała problem. Z ojcem. Ambitny gość, który inwestuje w jedynaczkę - etykietkę swojego wizerunku - czy jej się to podoba, czy nie. Żal się robi, naprawdę.
Zrobiłyśmy kolację, dałam jej piżamkę i poszłyśmy oglądać film, który szybko stał się wyłącznie tłem dla naszej rozmowy. Siedziałyśmy w piżamach na kanapie, którą dla niej pościeliłam. Zarumieniła się od piwa, zaczęła się śmiać. Chrupała chipsy krusząc na prześcieradło.
- Mój ojciec nie toleruje jedzenia w łóżku. To zbrodnia przeciwko dobremu wychowaniu.
- Co ty? Z ojcem śpisz? Taka duża panna?
- Jak się ma takiego ojca, to się z nikim nie śpi.
- Nie będzie się martwił, że nie wróciłaś?
- Nie. Wysłałam mu sms, że znalazłam wolny pokój w akademiku.
- Mogłaś powiedzieć, że zostajesz u koleżanki i może się nie obawiać o twoją cześć.
I wtedy tak dziwnie na mnie spojrzała.
- Masz… masz bardzo ładne usta. – wyjąkała, a jej policzki nabrały ceglastego koloru.
- Ależ proszę, obejrzyj sobie z bliska – przysunęłam się bliżej. * * *
Kręci mi się w głowie od tego piwa. Całkiem przyjemne uczucie. Agata chyba ma mocniejszą głowę, bo wypiła dwa razy tyle, a trzyma się prosto. Ładnie wygląda we fioletowej piżamce. Ma śliczne usta. I włosy. Właściwie to wszystko ma śliczne. Co by powiedział ojciec, gdyby wiedział …
- Ściągaj to – mówi Agata. Siedzi całkiem naga na kołdrze i w ogóle się nie wstydzi. Rozbieram się. Agata rozciąga te swoje śliczne usta w uśmiechu. A potem mnie dotyka… Coraz bardziej kręci mi się w głowie…

Zimno. Gdzie ja jestem? Światło razi mnie w oczy. Chciałabym je zasłonić, ale nie mogę ruszyć ręką. Powoli przyzwyczajam się do światła. Leżę naga i związana na jakimś stole w wykafelkowanym pomieszczeniu. Obok stoi Agata. Na dłoniach ma gumowe rękawiczki, które kupiłam jej w Tesco. Już się nie uśmiecha.
- Bo tak. – mówi.
* * *
- Wiem, że będziesz pytać „dlaczego ja?,” więc ci odpowiadam od razu. Bo tak. Bo mogę, bo chcę, bo mam ochotę – spodziewam się, że będzie wrzeszczeć. – Miło z twojej strony, że pomogłaś mi przynieść zakupy.
Zaklejam taśmą jej usta spodziewając się wrzasku. Najwyżej udławi się rzygowinami, trudno.
- Robię to pierwszy raz, więc niewykluczone, że szybko się wykrwawisz.
Od czego by tu zacząć? Nożyczkami do paznokci odcinam jej płatek ucha razem z kolczykiem. Wezmę sobie na pamiątkę. Zabawnie buczy przez taśmę, zasmarkała się. Drugie ucho odcinam całe. Krew zaczyna zlepiać jej włosy. Mój aniołek szarpie się i walczy pomimo więzów, pozacinałam ją po twarzy. Przez otwór w policzku widać zęby, różowa mieszanka krwi i śliny wycieka na zewnątrz. Odcięta małżowina szybko robi się zimna.
Kiedy robię trzy nacięcia na jej biuście, zaczyna bulgotać. Zrywam taśmę z jej ust. Wymiotuje. Krew z piersi miesza się z rzygowinami, spływa na jej brzuch. Cuchnie tu. Chyba zlała się do tego wszystkiego. W końcu torsje przestają nią miotać. Zaczyna wrzeszczeć i trzeba ją uderzyć. Zaklejam jej usta na nowo.
Spróbuję odciąć palec. Staram się trafić pomiędzy paliczki i proszę! To całkiem łatwe. I jeszcze jeden, i jeszcze, i kolejny. Prawie nie zauważyłam, że przestała się ruszać. Chyba zemdlała z bólu. Oblewam ją zimną wodą. Rusza się. Nieczystości spływają na podłogę, przez chwile widać czyste, rozchylone mięso na piersiach. Po chwili znów zaczyna krwawić. Od zimna stwardniały jej sutki. A może jej się to podoba? Wsuwam jeden z odciętych palców pomiędzy jej nogi. Protestuje niemrawo. Palec zagłębia się w niej, po chwili nie można go już wydostać.
Gdy nacinam ramiona, tylko jęczy. Tutaj mięso jest twardsze, nie rozstępuje się tak łatwo jak na biuście. Górna połowa jej ciała jest prawie cała czerwona. Powoli i dokładnie rozcinam brzuch. Muszę to robić ostrożnie, żeby za szybko niczego nie uszkodzić. Nagle podrywa się, nadziewając się na nóż, który wchodzi głęboko w naruszone trzewia. Z rozcięcia chlusta krew zmieszana z cuchnącą breją. Widać nie wyrzygała wszystkiego. Spod taśmy dobiega przeciągły jęk. Szybko się wykrwawia. Wkładam dłoń w ranę, w środku jest ciepło i ciasno. Wyciągam powoli to, co się tam znajduje – jelita i inne kawałki, których nie potrafię rozpoznać. Są ciężkie, śmierdzą, a krew i inne wydzieliny spływają po mnie. Ciało już się nie rusza. Za chwilę zacznie stygnąć i sztywnieć.

Koniec zabawy.

Czas sprzątać.

Będzie mi ciebie brakowało, mój aniołku. Byłaś naprawdę słodka.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -