Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




WIECZORNY GOŚĆ

Teresa Rutkowska

Kamil Adamski oglądał właśnie film przyrodniczy na Discovery Channel gdy usłyszał donośne pukanie do drzwi.Zastanawiając się, kto u diabła to może być, niechętnie podniósł się z wygodnej kanapy i poszedł otworzyć.W progu stała niska, drobna blondynka a na jej twarzy malował się wyraźny niepokój.
-Cześć-odezwała się nim Kamil zdążył rzec choć słowo-mogę wejść?
-Tak, jasne-odrzekł nieco zdezorientowany po czym wpuścił dziewczynę do środka.
Poczuł się nieswojo.Co Kasia Adamczyk, dziewczyna, która mimo iż chodziła z nim do jednej klasy nigdy nie zamieniła z nim słowa, robi w jego domu? Cichutki głosik w jego głowie natychmiast podsunął mu odpowiedź: "Coś musiało się stać".Nie chciał być wścibski więc postanowił poczekać aż Kasia sama zacznie mówić.Dziewczyna jednak wydawała się zupełnie nie zauważać jego osoby, rozglądała się po mieszkaniu jakby bała się, że zaraz zza drzwi wyskoczy jakiś potwór i pożre ją żywcem.
-Jesteś sam?-spytała naglei Kamil ujrzał w jej oczach czysty strach.
-Tak, jestem sam.Rodzice pojechali....
-To dobrze.Bardzo dobrze.Słuchaj, masz coś do picia? Najlepiej piwo.
Kamil spoglądał na dziewczynę i utwierdzał się w przekonaniu, że przytrafiło się jej coś zlego.Na pierwszy rzut oka wyglądała normalnie: czyste, schludne ubranie, staranny makijaż i włosy upięte w kucyk jednak jej zachowanie było dziwne.Bardzo dziwne.
-Tak, zaraz przyniosę, może usiądziesz?
Kasia bez słowa skierowała się w stronę salonu a Kamil pobiegł do kuchni.Otworzył lodówkę modląc się aby było w niej jeszcze jakieś piwo.Zwykle miał spory zapas ale wczoraj odwiedzili go koledzy i oczywiście opróżnili wszystko.Miał jeszcze nadzieję, że ojciec zdołał schować jedną puszkę gdzieś z tyłu lodówki.Odsunął dwa kartony odtłuszczonego mleka i odetchnął z ulgą.Złapał ukrytą za nimi zieloną puszkę z napisem "Heineken" i natychmiast udał się do salonu.Kiedy wszedł, spojrzała na niego z dziwnym błyskiem w oczach.
-Proszę-rzekł łagodnie podając jej piwo.
Dziewczyna drżącą ręką wzięla od niego puszkę.Głuchy syk towarzyszący jej otwieraniu uderzył w jego uszy z ogromną wyrazistością.
-Przepraszam, że Cię tak nachodzę-rzekła lekko chwiejnym głosem- ale muszę z kimś porozmawiać a Twój dom był najbliżej.
-Kasia, czy coś się stało?
-Nie wiem, chyba tak....Wydaje mi się, że tak ale nie jestem pewna.
-Czy ktoś Cię skrzywdził?
Na początku nie odpowiedziała tylko uniosła wzrok gdzieś ponad głowę Kamila jakby widziała tam coś interesującego, kiedy jednak znów się odezwała jej głos był niesamowicie opanowany i pewny:
-Nie ale muszę Ci coś opowiedzieć.Obiecaj tylko, że nie bedziesz przerywał ani zadawał żadnych pytań dopóki nie skończę.To bardzo ważne.
Tym razem spojrzała mu w oczy z taką siłą, że zdołał tylko kiwnąć głową.
-Dobrze więc teraz słuchaj.Wszystko zaczeło się kika tygodni temu.Obudziłam się w nocy i.....



*

Obudziła się w nocy i poczuła, że w jej pokoju ktoś jest.Przez chwilę wpatrywała się w ciemność i czuła, że jej serce zaczyna bić coraz szybciej a mięśnie całego ciała naprężają się jak struny.Nienawidziła strachu, tego dławiącego uczucia od którego robiło się jej niedobrze a wyobraźnia wymykała się spod kontroli, podsuwając jej na myśl najokropniejsze obrazy.Przez chwilę odczuwała ogromną pokusę aby wstać i wybiec do sypialni rodziców.Uczucie to było silniejsze niż wstyd, który zapewne odczuwała by następnego dnia.
A przecież to była tylko jej wyobraźnia.
Ciche skrzypienie podłogi natychmiast odegnało tę myśl.Nagła fala panicznego lęku uderzyła w nią z taką siłą,że przez chwilę nie mogła się ruszyć.Wyraźnie słyszała ten nieprzyjemny odgłos, zupełnie jakby ktoś zbliżał isę do jej łóżka.
Skrzyyyp.
Skrzyyyp.
Skrzyyyp.
Chciała krzyknąć ale nie mogła wydobyć z siebie głosu.Trzęsącymi rękoma wymacała włącznik do lampki nocnej i ledwo zdołała go wcisnąć.Blade światło padło na pusty pokój.Ucichły wszystkie odgłosy.Absolutnie wszystkie.
Teraz sama nie wiedziała co jest gorsze: odgłosy czyjejś obecności czy ta śmiertelna cisza.Poczuła, że po jej policzku spływa łza.Szybko otarła ją wierzchem dłoni po czym dokładnie okryła się kołdrą.Jej ciało wciąż mimowolnie drżało a serce waliło jak opętane.
Do rana nie zmrużyła oka.
Następnego dnia, kiedy jechała autobusem do szkoły czuła się dziwnie.Patrzyła przez szybę na uciekające ulice i wciąż myślała o tym co zdarzyło się w nocy.Wmawiala sobie, że wszystko było tylko wytworem jej wyobraźni, że absolutnie nkt nie mógł nocą wejść do jej pokoju.Pomyślała nawet, że to był tylko sen, na który zbyt mocno zareagowała.Ta myśl nieco ją uspokoiła i przez resztę dnia zapomniała o całym zdarzeniu.Niestety nie na długo.Strach powrócił po południu kiedy wyszła ze szkoły.Szła właśnie pusta ulicą gdy poczuła na sobie czyjś wzrok.Odwróciła się ale nikogo nie zobaczyła.Stała przez chwilę oczekując grupki chuliganów, żebraka czy chociażby kota ale na ulicy wciąż było pusto.Ruszyła więc dalej przyśpieszając kroku.Nie odwracała się tylko przycisnęła do siebie torebkę, starając się uspokoić myśli.Kiedy dochodziła do tłocznego centrum usłyszała to bardzo wyraźnie: najpierw ktoś kopnął w kosz na śmieci a potem zaczął biec w jej stronę.Odwrócila się momentalnie ale znów nikogo nie zobaczyła, mimo to kroki stawały się coraz bliższe.Goniła ja jakaś niewidzialna istota.To wstrząsnęło nią tak mocno, że natychmiast zaczęła uciekać.Nie pamiętała jak zdołała dobiec do rynku lecz kiedy już tam dotarła, ogłos zniknął a ona oparła się o ścianę jakiegoś budynku i oddychała ciężko, jakby właśnie dostała ataku astmy.Przechodzący ludzie przyglądali się jej dziwnie, zapewne mysląc, że jejst pijana lub naćpana.Kiedy uspokoiła emocje na tyle aby przestać się trząść, wstała i rozglądając się wokół ruszyła w stronę przystanku autobusowego.



*

Umilkła na chwilę i pociągnęłą łyk piwa.Kamil patrzył na nią lekko zdziwiony, zupełnie nie rozumiał co Kasia chce mu przekazać.Przecież to, co właśnie usłyszał było na tyle niedorzeczne, że pomyślał przez chwilę, że dziewczyna stroi sobie z niego żarty.
-Jeśli chcesz abym uwierzył w to, że ktoś wtedy naprawdę za Tobą szedł to sorry ale trafiłaś na złą osobę-odezwał się lekko urażony.
-Nie przerywaj mi!-syknęła i znów wbiła w niego ostre spojrzenie, w którym teraz czaiła się złość.
Upiła jeszcze łyk piwa i zaczeła mówić dalej.





*
Z każdym dniem to stawało się gorsze.Czuła obecność nienamacalnej istoty absolutnie wszędzie.Nie mogła skupić mysli bo ten ktoś ciągle był przy niej, nie mogła jeść, spać ani normalnie funkcjonować.Nie wiedziała czy traci rozum czy to dzieje się naprawdę, wszystko stało się nagle niepewne i obce.
Aż pewnej nocy ta, dotąd niewidzialna postać ukazała się jej we śnie.W gęstej mgle stał przed nią wysoki,ciemnowłosy mężczyzna z dużą blizną na policzku i wściekle czerwonymi oczami.Wpatrywał się w nią natarczywie lecz ona zamiast strachu czuła rosnącą ciekawość.
-Musisz uwierzyć-powtarzała zjawa-Musisz....
-Ale w co?- pytała.
-WE MNIE!
Obudziła się z łomoczącym sercem.Po raz pierwszy od kilku dni nie czuła strachu lecz coś w rodzaju fascynacji.Była pewna, że to niepokojące zjawisko, które nie daje jej spokoju to mężczyzna z jej snu.Poczuła się trochę lepiej.Wcześniej bała się, bo nie wiedziała z czym ma do czynienia a teraz kiedy zobaczyła zjawę na własne oczy,niepokój osłabł.Zamiast tego pojawiło się mnóstwo pytań bez odpowiedzi: Dlaczego duch za nią chodzi? Czy szuka pomocy czy po prostu chce się zabawić kosztem żywej osoby?Co zrobić aby sobie poszedł?
Nagle usłyszała ciche skrzypienie w kącie pokoju.Spojrzała w tamtą stronę ale jak zwykle nie zobaczyła nikogo.
-Jesteś tu?- spytała niepewnie.
Nikt nie odpowiedział.
-Kim jesteś?-zapytała nieco głośniej-Czego ode mnie chcesz?
Nie otrzymawszy odpowiedzi, położyła się spać i po chwili zapadła w mocny, głęboki sen.W tym czasie niewyraźny zarys postaci pojawił się w miejscu, z którego dochodziło skrzypienie.
Przez następne dni sytuacja nie uległa zmianie.Niewidzialny osobnik wciąż jej towarzyszył, mało tego, zaczęła mieć też dziwne sny.Na początku widziała w nich tylko tego tajemniczego mężczyznę lecz później pojawiły się też inne, bardziej niepokojące obrazy.Widziała przerażonych ludzi, słyszała ich krzyki a po chwili wszystko zalewał ocean krwi.Najgorsze jednak było to, że ci ludzie ginęli z jej ręki a jej się to podobało.
Jej się to naprawdę podobało!
Kiedy budziła się z tych sennych wizji, duch natychmiast dawał znać o swojej obecności.Po kilku dniach przywykła do tego tak bardzo, że mogła już normalnie zasypiać.Pojęła, że zjawa nie chce jej skrzywdzić a nawet w pewien sposób ją chroni.Nie rozumiała tylko dlaczego.Cała sytuacja zaczęła ją fascynować do tego stopnia, że chciała spróbować namówić ducha by się jej ukazał.Nie wiedziała jednak jak się do tego zabrać.Nie chciała urządzać żadnych seansów spirytystycznych gdyż bała się, że zamiast uwolnić się od zjawy, mogłaby przywołać inne, bardziej złośliwe byty.Pozostało jej tylko czekać aż duch sam zdecyduje się pokazać.Nie wiedziała kiedy to dokładnie nastąpi ale była przekonana, że już niedługo.Sny stawały się coraz bardziej brutalne, widziała jak giną ludzie, jak silna dloń rozszarpuje ich gardła i zatapia w nich palce.Czuła słodki zapach świeżej krwi i chciała poczuć jej smak.Łaknęła jej tak bardzo, że czasem traciła nad sobą kontrolę i sama chciała zacząć zabijać..Zwykle wtedy budziła się z niemym krzykiem i ciałem zesztywniałym ze strachu.Znów nie rozumiała co się dzieje.Zaczęła obawiać się, że traci rozum i nic nie może na to poradzić.
Pewnej nocy, gdy po raz kolejny obudziła się prawie krzycząc, wyczuła obecność ducha ze zdwojoną siłą.Obejrzała się i to co zobaczyła sprawiło, że tym razem naprawdę zaczęła krzyczeć: Człowiek z jej snu stal przy niej, tak samo żywy i realny jak ona sama.Dokładnie widziała bliznę na policzku i czerwone, dzikie oczy.W panice próbowała uciec ale mężczyzna zdążył ją złapać i zakryć dłonią usta.Po chwili nie pamiętała już niczego, wszystko ogarnęła ciemność.





*

Kasia zamilkła, dokończyła piwo i nie zważając na zaskoczone spojrzenie Kamila, wstała z kanapy i podeszła do okna.Długo nic nie mówiła a kiedy to wkońcu uczyniła głos miała jakby przyćmiony.
-I przez ten cały czas, kiedy on chodził za mna ja go nie widziałam.Chronił mnie kiedy spałam i dopiero teraz wiem co to oznaczało.Oh Kamil ja jestem dzieckiem nocy, rozumiesz?
-Co takiego?
-Już nigdy nie zobaczę słońca....Nigdy....ale to dobrze.Ja i on.Razem spełnimy swoje najdziksze sny, razem będziemy polować na nowe ofiary a Ty mój drogi, będziesz pierwszą z nich.
Odwróciła się od okna i oczom Kamila ukazał się przerażający widok: Oczy dziewczyny były krwiście czerwone a źrenice przypominały dwie szparki.Czaiła się w nich obsesyjna chęć zabijania.Kamil natychmiast poderwał się z kanapy.
-Nie bój się-rzekł stwór odsłaniając dwa lśniące kły-zrobię to tak, że nie będzie bolało.Musiałam czekać aż zapadnie zmrok byś zobaczył moje prawdziwe oblicze, dlatego zabawiłam Cię tą historyjką.Myślę, że jednak się nie nudziłeś.
Kamil zaczął gwałtownie cofać się w stronę wyjścia wciąż patrząc na Kasię.Wszystko to było na tyle nieprawdopodobne, że przez chwilę myślał, że śni.Dopiero kiedy wszedł prosto na wysokiego mężczyznę z dużą blizną na policzku, zrozumiał, że to co się dzieje jest cholernie prawdziwe.
-Billy, najdroższy-rzekła Kasia-nie pozwól mu uciec.
Mężczyzna posłusznie złapał Kamila za ręce tak mocno, że ten nie miał już szans by się wyrwać.Wiedział już, że zginie.
-Kim wy do cholery jesteście?-zdążył jeszcze zapytać.
-Twoim najgorszym koszmarem słodziutki.Dzięki Tobie ta noc należy do nas, kiedy Cię zabiję dopełni się moja przemiana i będę z moim skarbem aż do końca świata.Wszystko dzięki Tobie.
Podeszła i pocałowała Kamila prosto w usta a potem wbiła mu w gardło szpony.Poczuła jak ciepła krew spływa po jej ręce i patrzyła jak ciało jej niedawnego kolegi osuwa się na ziemię a jego oczy stają się nieruchome.Nie wydał z siebie żadnego dźwięku, nawet nie krzyknął.
Kasia oblizała krew ze swojej ręki.
-Doskonale moja droga-rzekł Billy patrząc na martwego Kamila-Teraz jesteś dokładnie taka jak ja.
Dziewczyna podeszła do niego i przytuliła się.
-Taka jak Ty....przez całą wieczność.
Noc właśnie rozpoczęła swe władanie nad światem.Większość ludzi spokojnie spała a krwawo-czerwony księżyc czuwał nad ich snem.






Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -