Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Walc Śmierci

Mateusz Tokarz

- Dlaczego ja dałam się tobie namówić na przyjście tutaj - Diana mówiła z pewną nutką strachu w głosie przyglądając się długiemu korytarzowi skąpanemu w mroku nocy, który oświetlany był jedynie przez zimne światło wielokolorowych lamp, wiszących na ścianach.
- Bo nie możesz nam odmówić najromantyczniejszego wieczoru w naszym życiu. Dlatego kochanie dałaś się namówić - ciepły męski głos nastoletniego chłopaka hipnotyzował cały wnętrze. - I cudownie że tak się stało.
- Ale dlaczego właśnie ten zamek ? Czy nie było miejsc romantycznych bliżej niż cztery kilometry od miasta ?
- Tylko to miejsce ma taki czar, który łączy grozę z romantycznością.
- Ale ja się teraz boję.
- To dobrze że czujesz strach.
- Jak to, Tomek o czym ty mówisz ?
- Lęk jest romantyczny sam w sobie, szczególnie gdy źródło strachu jest surrealistyczne samo w sobie. Zaufaj mi, to będzie nasza noc. Wiesz przecież że cię kocham i nic złego nam się niestanie. - jego słowa gładził ją po twarzy. Zawsze uwielbiała romantyczne plany snute przez niego. Granie dla niej na skrzypcach , zabieranie wieczorami na piknik nad jezioro czy bal wigilijny, kiedy to spełnił jej sny i podczas potańcówki ją pocałował. To wszystko napełniało radością całe serce. Jednak miała niemałe opory przed nowym pomysłem. O tym zamku krążyły okoliczne legendy, sama babcia w dzieciństwie przestrzegała przed wybieraniem się tam w świętojańską noc spacerując po komnatach i salach. Teraz jednak uspokoiła się i powiedziała:
- Masz rację, nie powinnam się tak denerwować. Ale wiesz jestem jaka jestem i wierzę we miejskie historie. Nic na to nie poradzę. ta opowieść jest nieprzyjemna do słuchania w domu... - przerwał jej
- Wiem, tragedia tego miejsca sama w sobie upiorna.
- Tak, kochany. Gdy się tutaj wejdzie do komnaty, do jej komnaty w tą jedną noc przesilenia letniego ona przyjdzie. Wtedy za późno, nie ma czasu na ucieczkę. Śmierć człowieka tylko czeka.
- Nas to nie spotka. Bo to tylko bajka. To co ona zrobiła 40 lat temu. Ona ... ach ciarki przechodzą po plecach. Ale reszta jest nieprawdą. Zapewniam cię. - sam nie do końca wierzył swojemu przekonaniu, ale musiał odrzucić lęk. Nie dzisiaj, nie w rocznicę ich pierwszego spotkania. - Chodź moja miła.
- Gdzie ? Tam ?
- Tak. Nasz wieczór, nie jej. Ona ani mnie ani Tobie nic nie zrobi.
- Do... - zawahała się chwilę - Dobrze, chodźmy tam.

****

Na środku znajdowało się łoże z baldachimem. Okna otwarte na oścież rozwiewały duże białe firanki. Diana spoglądała przerażonymi oczami we wszystkie strony w nerwowym oczekiwaniu na Tomka. Wyszedł parę minut temu, gdyż usłyszał ( tylko on)
jakieś podejrzane odgłosy i zdecydował wyjść na korytarz i to sprawdzić. Ona nie chciała go puścić więc zaproponował aby zeszła z nim na dół po krwawych schodach. Oczami wyobraźni zobaczyła minione wydarzenia sprzed lat i ostatecznie stwierdziła, że woli zostać w komnacie należącej dawniej do tej kobiety niż mu towarzyszyć. Została sama, ciemność oblepiła całe jej ciało, przenikając tak głęboko, iż zaczęła dygotać. Cisza raniła jej uszy tak dotkliwie, że myśli o pęknięciu bębenków były w tym momencie realnie prawdziwe. Nie wiedziała czy nietoperze przypadkiem nie latają nad jej głową. Tak twierdziła. Najbardziej przerażała myśl, że Tomek spotkał się z jej najgorszym koszmarem ( jego zapewne też). - Kiedy ona wejdzie i zrobi mi krzywdę - brzmiało ponure pytanie i drugie jeszcze gorsze - czy Tomek ją spotkał?
Poczuła dym, coraz więcej dymu wpadało do pokoju, a spod baldachimowego łoża wyglądały oczy, takie same jak na kilkunastu portretach w korytarzach i salach. Te zimne oczy, już wiedziała że to znak nieuchronnej śmierci. I nagle zadudnił krzyk rozpaczy. Krzyk tak tłumiący się w uszach. - Spotkał ją, muszę uciekać może nie jest za późno - i wybiegła z pokoju.

****

Musiał iść. Słyszał te odgłosy, nie było nawet cienia szansy na pomyłkę. Ten biedny kobiecy krzyk,, brzmiał tak znajomo. Możliwe iż któraś dziewczyna z jego szkoły przyszła aby sprawdzić legendę i się zgubiła w pokrętnych korytarzach. Musiał iść. Zagłębiał się dalej w stronę krwawych schodów, owianych prawie że mityczną legendą przez względu na wydarzenie z przeszłości. Długo szedł, aż w końcu staną u najwyższego stopnia. Były to bardzo kręte i bardzo wysokie schody. Gdy wszedł na pierwszy stopień poczuł ukłucie w dłoń, które się powtarzało z każdym kolejnym stopniem. Gdy już z nich zszedł, do jego uszu dobiegły odgłosy kapiącej krwi. Spojrzał na swoją dłoń, całkiem zakrwawioną dłoń poranioną jakimś niewidzialnym przedmiotem. I wtedy odwrócił się i zobaczył tą kobietę. U samej góry, po sekundzie na środku schodów, by po następnej sekundzie stanęła przed jego twarzą. Krzyknął z przerażeniem, gdy ujrzał jej oblicze i te okrutne złe oczy. Odwrócił się, próbował uciekać co mu się nie udało. Coś ukłuło go w serce. To była ostatnia rzecz, jaką odczuł w swoim krótkim życiu. Padł na podłogę, wydawszy ostatnie tchnienie i zmarł.

****

- Halo, Tomek gdzie jesteś - płakała próbując znaleźć chłopaka. Cały czas wołała, lecz bez odpowiedzi. Nie mogła się połapać wśród tych zawiłych dróg. Światło stało się wrogiem, jego intensywny kolor doprowadzał do obłędu. W końcu znieruchomiała, wszystko ją bolało - o nie to ty, idziesz po mnie - głucha cisza odpowiedziała w jej myślach. I nagle usłyszała muzykę. Na pianinie ktoś wygrywał walca. Zasłuchawszy się w jego brzmienie i zapomniała o tym gdzie się znajduje. Dopiero zjawa wyłaniająca się z ciemności ją wyrwała z matni muzyki. Zbliżała się do niej. Diana zaczęła uciekać, ale niewidzialne szpony targały jej ramię. Muzyka jeszcze głośniej rozbrzmiała, dziewczyna wybiegła na krwawe schody.
(zahaczyła)
(nie)
(upadek)
Leżała w kałuży krwi, obok swojego ukochanego. Mimo iż skręciła nogę w kostce, ale powstała i dalej kuśtykała.
(skręt w prawo, w lewo, w stronę śmierci)
Wbiegła do gabinetu luster. Jaskrawość ją oślepiła, wywróciła się. Wstała, biegała w kółko, muzyka wchodziła w ostatni takt. Jeszcze jej postać na każdym lustrze.
(obłęd !)
(szaleństwo !)
Jest przejście, może ucieknie.
(nie)
Dotknęła ją, sprawiając że gardło samo się rozerwało. Muzyka ucichła.

****

Wśród nocy letniej na krwawej podłodze leży Diana i Tomek. Wokół nich krwawa kałuża. Każdego to spotka kto do zamku ośmieli się wkroczyć w tę jedyną noc w roku. Jeśli mężczyzna, to zostanie zwabiony przez krzyki i zabity niewidzialnym narzędziem zbrodni. Jeśli niewiasta będzie musiała zatańczyć w takt walca śmierci.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -