Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




PRACA AŻ PO GRÓB

Paulina Kuchta

W naszym świecie nie ma krwiożerczych zombie, znanych choćby z filmów Georga Romero czy Sama Raimiego. Wiem coś o tym, bo jestem jednym z nich.
Z chwilą gdy ustają twoje czynności życiowe, tracisz prawo do wszystkiego. Już nie jesteś obywatelem z przywilejami, a państwo nie musi zapewniać Ci żadnych świadczeń. Jesteś wolny, tyle że martwy i nie tak do końca, bo przecież nadal chodzisz, myślisz, potrzebujesz jedzenia i schronienia. Z medycznego punktu widzenia jednak nie żyjesz.

Za życia byłem trochę spięty, teraz mi się odmieniło. Mięśnie zwiotczały, na skórze mam plamy opadowe. Nie żebym od razu był tak, wyluzowany. Śmierć wiążę się z ogromnym bólem, czujesz jak umiera każda twoja komórka. Każda cząstka Ciebie. Byłem trochę rozczarowany, że nie trafiłem do Raju, a egzystencja nie zakończyła się wraz z ostatnim biciem serca. Wciąż tutaj byłem, trwałem i moim zmartwieniem nieustannie było jak przeżyć do pierwszego. Ironią losu jest, że umarli też muszą płacić rachunki. Poszedłem więc jak gdyby nigdy nic do pracy, nie zważając na fale prześladowań zombie, jakie ostatnio miały miejsce. Chociaż nie lubię już słowa zombie, po tym jak stałem się jednym z nich. Teraz wolę określenie – nieumarły.

Była godzina czternasta, gdy siedziałem w biurze kadr, bawiąc się nerwowo znalezionym tam długopisem. Po przyjściu do pracy odesłał mnie tam kierownik, więc przeczuwałem już co się szykuje. Zaniepokojony oczekiwałem na rozwiązanie umowy z przyczyn naturalnych. Umowa wygasa gdy umierasz.
Właściwie, czy można uznać, że są okrutni? – zamyśliłem się - W końcu przyjęło się, że praca kończy się tam, gdzie zaczyna się grób... Bingo!

Może przez te rozważania, jak uniknąć zwolnienia, byłem bardziej przygotowany na przyjście faceta, którego po raz pierwszy widziałem na oczy. Starałem się jak najlepiej przygotować do rozmowy, w której ceną, chciałbym powiedzieć było moje żyć, albo nie żyć. Żywy, czy martwy, chciałem pozwalać sobie na drobne przyjemności.
Stanął w progu i wyrecytował: Przykro mi, ale z chwilą ustania pańskich czynności życiowych, umowa została zerwana. Osobie zmarłej nie przysługują również prawa do zasiłku dla bezrobotnych, renty, czy emerytury. Decyzja jest nieodwołalna.
- Proszę o podpis, w tym miejscu – mówiąc to wskazał palcem, gdzie powinienem podpisać. Dla mnie jednak byłoby to jak wyrok.
- Zaraz, zaraz, a Konstytucja? Akt 11, paragraf 6, ustęp 3/8 – wyrzuciłem z siebie wzburzony, myśląc, nie ze mną takie numery chłystku. - Cytuję: Przyjęło się, że praca kończy się tam, gdzie zaczyna się grób.
- No właśnie, przecież pan nie żyje - pokiwał głową, robiąc przy tym zbolałą minę.
- I tu pojawia się problem, bo jak pan dobrze widzi, nie spoczywam w grobie – odparłem, z nutką triumfu w głosie.
Zastanawiał się chwilę co odpowiedzieć, podczas gdy ja stałem już w drzwiach z mściwą satysfakcją wypisaną na twarzy. Ha! I tu cię mam gnoju. Może nie żyję, ale nie pozwolę tak po prostu dać się zwolnić. Nie takiemu dupkowi. Człowiek całe życie zapierdala i przez jedno głupie ugryzienie ma stracić wszystkie należne mi świadczenia?
- A tak na odchodne, to powiem panu, że znam swoje prawa i nic nie będę podpisywał - to zaintonowałem mocniej, z naciskiem, by mnie dobrze nadęty buc zrozumiał.
- Pan to bierze zbyt dosłownie. Poza tym Konstytucja dotyczy praw człowieka, nie zombie.
- A gdzie jest to sformułowane? Bo chyba nie w Konstytucji, a do niej się odnosimy, prawda?

Wiedziałem, że znalazłem na nich haka. Człowiek i zombie zrobi wszystko by odroczyć w czasie, przymieranie głodem. A każdy Polak ma kombinowanie we krwi. I nie ma w tym nic dziwnego, jak się żyje w takim kraju.
Dopóki nie zmienią ustawy, nie mogą mnie zwolnić. A teraz idę zmienić opis na facebooku: Martwy, ale szczęśliwy.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -