Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




POKÓJ 409

Sandra Gatt Osińska

Kiedy Amanda stanęła przed drzwiami pokoju numer czterysta dziewięć, nie wiedziała jeszcze, jakie konsekwencje będą następstwem jej wizyty. Kręciło jej się w głowie, nigdy nie jeździła całkowicie trzeźwa do klientów. Musiała wypić chociaż jednego drinka, wtedy czuła się rozluźniona.
Wyjęła malutkie lusterko i przejrzała się w nim, starła czarną kreskę powstałą na skutek płaczu. Mróz był siarczysty, wyciskał łzy z oczu tej drobnej dziewczyny. Niepewnie zapukała do drzwi, odgłos rozszedł się z echem po pustym korytarzu. Amanda rozejrzała się dookoła, miała wrażenie, że kiedyś już tu była. Tania tapeta na ścianach zżółkła od dymu tytoniowego, gdzie niegdzie została splamiona brudną wodą z pękniętych rur. W podłodze brakowało plastikowych płytek, dziewczyna idąc od windy musiała uważać, by nie potknąć się na wysokich obcasach. Żarówka świeciła nikłym światłem, jakby zaraz miała umrzeć z niedoboru energii. Kwiaty w wielkich donicach już dawno wyschły, przypominając trupy egipskich faraonów. Wydawało się, że miejsce od dawna było opustoszałe.
Zapukała ponownie, czyżby znowu pomylono adres? Chciała jak najszybciej skończyć swoją robotę i wrócić do domu. Miejsce to napawało ją przerażeniem, jakiego nigdy dotąd nie doznała. Wzdrygnęła się na dźwięk otwieranego zamka, z drzwi wyłonił się wysoki cień. Dziewczyna zajrzała zza sylwetki do apartamentu, tylko w jednym pomieszczeniu paliło się bladoczerwone światło. Gdy jej wzrok padł na mężczyznę, ten odsłonił wejście w geście zaproszenia.
Stukając obcasami o terakotę, weszła do przedpokoju. Uderzył ją nieprzyjemny zapach potu i zgnilizny, poczuła gwałtowne torsje. Łzy pojawiły się w kącikach oczu, żałowała teraz swojej pracy. Odwróciła się w stronę klienta, widziała jedynie jego sylwetkę w ciemności, ciężkie dyszenie rozlegało się echem po pokoju.
- Straszny ziąb na dworze. – zaczęła.
Odczekała chwilę na reakcję, lecz klient nadal milczał.
Zaczęła zdejmować okrycie wierzchnie, nerwowo odpinała guzik po guziku. Denerwowała się, specyfika tego miejsca napawała ją strachem.
- Gdzie mogę zostawić płaszcz? – spytała głośno, starając się przy tym zachowywać profesjonalnie.
Mężczyzna wyłonił się z cienia. Była to wysoka postać o szerokich ramionach, lekko zgarbiona - wyglądał, jakby chciał ukryć się przed światem. Wyciągnął gęsto owłosioną, bladą dłoń w stronę Amandy i chwycił jej płaszcz. Powiesił go gdzieś w okolicach drzwi i spojrzał na dziewczynę. Młody, nawet przystojny wydawał się niepewny, na dłoni nie było śladu obrączki. Jego nieobecny wzrok podniósł Amandę na duchu, uśmiechnęła się szyderczo i poprawiła włosy opadające na ramię.
- Przepraszam, pierwszy raz korzystam z usług… - szepnął cicho niskim głosem, zawiesiwszy go, nie dokończył zdania.
- Dziwki? – dokończyła za niego.
Kiwnął głową.
- To nic strasznego. – zaśmiała się lekko. – Czasem samotni mężczyźni muszą skorzystać z usług takiej kobiety.
Odwzajemnił uśmiech, skierowali się do sypialni. Amanda weszła do środka i zaczęła rozglądać się po pokoju. Wyglądał jak ciemnia w studiu fotograficznym, było w niej ciepło i czerwono. Okna zasłonięte były czarnymi kotarami, na ścianach wisiało mnóstwo fotografii. Dziewczyna podeszła do jednej z nich i przyjrzała się, grupka uśmiechniętych dzieci cieszyła się w stronę obiektywu. Amanda rozpoznała pobliski park, znajdujący się przy Sześćdziesiątej Ósmej Ulicy, wydawało jej się nawet, że znała te dzieciaki.
- To twoje prace? – zaczęła, by rozluźnić atmosferę.
Mężczyzna stał akurat przy wieży muzycznej, wkładał do niej czerwoną płytę. Odwrócił się w stronę dziewczyny, kiwnął głową. Amanda widziała jak jego dłonie drżały, a pot spływał intensywnie z bladego czoła. Kręcone, czarne włosy przyklejały się do mokrej skóry. Może gdyby poznała go w innych okolicznościach, spróbowałaby się z nim umówić.
Usiadła na łóżku i przeciągnęła się, starała się to zrobić jak najdyskretniej. Położyła swoją torebkę koło łóżka, w głośnikach rozległ się intensywny, rytmiczny metal. Nie przeszkadzało jej to, niektórzy klienci woleli zagłuszać wszystko, co działo się w ich sypialniach. Mężczyzna usiadł na krześle naprzeciwko, przyglądał jej się uważnie kocim wzrokiem. Badał ją, czuła się lustrowana z każdej strony. Zarzuciła nogę na nogę i przygryzła wargę, musiała być seksowna. Czasem mężczyźni dopłacali jej napiwki za grę, jaką wykazywała się podczas namiętnych nocy.
- Jak ci na imię? – zaczął mężczyzna.
- Czy to ważne? Płacisz za moje ciało, nie za informacje o mnie.
- Ja jestem Drace. Interesuję się fotografią oraz ludzkim ciałem.
- Zamierzasz jeszcze dziś zainteresować się moim?
Amanda czuła się zniecierpliwiona. Miała ochotę wyjść i po prostu rzucić to wszystko, lecz nie mogła. Potrzebowała pieniędzy dla Luciana, inaczej znalazłby ją i zniszczył życie. Położyła się na łóżku nie odrywając wzroku od Drace’a, jego pościel pachniała męskimi perfumami i alkoholem. Zastanawiała się ile kobiet spało u boku mężczyzny, intrygował ją swoim zachowaniem. Wydawał się trochę dziecinny i wyobcowany, jakby żył w swoim świecie.
- Domyślam się, że twój alfons czeka na ciebie na dole, byś mogła obskoczyć jeszcze kilku innych klientów tej nocy. – zaczął mężczyzna.
- Jesteś bardzo spostrzegawczy. I jeśli zaraz nie zaczniesz mnie pieprzyć, będę musiała wyjść wraz z pieniędzmi.
- Zadzwoń do niego, że zostajesz na całą noc. Zapłacę pięciokrotną wartość.
- Nie stać cię, dzieciaku. – zaśmiała się ironicznie.
Mężczyzna wstał i wyjął z szuflady szeleszczącą kopertę. Rzucił ją na łóżko, tuż przed klatką piersiową dziewczyny. Otworzyła ją i wyjęła gruby plik banknotów, jakiego jeszcze nigdy nie widziała na oczy. Przeliczyła szybko pieniądze, oniemiała.
- Za dużo. – szepnęła.
- Reszta dla ciebie.
Amanda zaśmiała się, odliczyła swoją część i schowała wszystko do swojej torebki. Wstała i podeszła do mężczyzny, zdejmując po drodze bluzkę na ramiączka. Usiadła okrakiem na jego kolanach i spojrzała na niego.
- Nie wiem z jakiego piekła jesteś, ale chętnie pokażę ci moje.
Zaczęła całować jego usta z namiętnością, palce błądziły po torsie rozpinając guziki koszuli. Zrzuciła ubranie z mężczyzny i wbiła ostre paznokcie w jego plecy. Poczuła jak położył swoje duże dłonie na jej biodrach, zaczął nimi szukać zapięcia stanika. Nagle ogarnął ją wstyd, jakiego nigdy dotąd nie doznała, oderwała swoje usta od jego warg. Spojrzała na Drace’a, jego jasne oczy płonęły żądzą. Czyżby początkowa niewinność była tylko grą?
Teraz to on zaczął ją całować, wpychał gwałtownie język w jej usta. Próbowała się odsunąć, lecz on ujął dłonią jej kark i przybliżył ponownie twarz dziewczyny ku sobie. Amandę przeszedł dreszcz, to wszystko było tak dziwne, wręcz chore. Ostre ukłucie w okolicach lędźwi zdenerwowało ją. Odepchnęła mężczyznę i upadła na ziemię, coś jej nie pasowało. Miała wrażenie, że wszystko się kręci, sięgnęła w stronę bolącego miejsca. Mokra kropla toczyła się po skórze, dziewczyna starła ją i zbliżyła dłoń do twarzy. Zbladła na widok odrobiny krwi, spojrzała z lekkim wytrzeszczem na mężczyznę, jak przez mgłę ujrzała w jego ręku coś dziwnego. Drace trzymał w dłoni strzykawkę, na jego twarzy malował się tajemniczy uśmiech.

Ostry flesz oświetlał równomiernie skrępowane ciało dziewczyny. Leżała bezwładnie oparta o ścianę, napuchnięte od płaczu oczy bolały niemiłosiernie. Sznury wrzynały się w jej nadgarstki, świat dookoła wirował. Dziewczyna czuła upokorzenie ogarniające ją wraz z każdym pstryknięciem aparatu, jej szeroko rozstawione nogi leżały bezwładnie obnażając zhańbiony kwiat róży. Nie mogła się ruszyć, substancja, którą Drace wtłoczył strzykawką w jej ciało, spowodowała paraliż.
Drake wyłączył aparat i spojrzał na dziewczynę. Po chwili namysłu podszedł do niej i rozwiązał jej dłonie. Opadła bezwładnie na niego, ślina potoczyła się z kącika ust. Nie miała siły się odezwać, otępienie umysłu odebrało jej chęci do czegokolwiek. Mężczyzna podniósł ją z ciężkim jęknięciem, przypominała jedynie zwłoki. Zaniósł ją na łóżko i z trudem ułożył na zimnej pościeli, pogładził skołtunione już włosy. Usiadł tuż obok Amandy, nie mogąc oderwać wzroku od jej ciała.
- Piękno w brudzie. – szepnął.
Uniosła lekko oczy, patrząc na niego tępo. W pokoju rozległo się tępe zawodzenie, zagłuszane jedynie ciężkim brzmieniem gitar.
- Nie każdy umie dojrzeć ciemne plamy na czarnym materiale, czasem są idealnie zamaskowane. Jestem ciekaw, ile osób wie o twoim zawodzie. Widzisz te wszystkie zdjęcia, prawda? Zauważyłaś je, jak tylko weszłaś. Twój wzrok znalazł jedynie te, kryjące w sobie szczęście. Lecz przyjrzyj się, są też te brudne, obrzydliwe. Bezdomny grzebiący w śmietniku, trup wiszący w lesie, nieprzytomny narkoman oparty o śmietnik – wszystko to szara rzeczywistość, zmieszana ze zwykłym, spokojnym życiem.
Westchnął ciężko, po czym wstał. Powolnym krokiem podszedł do komody, z szafki wyjął dużą butelkę koniaku. Nalał sobie solidną porcję do szklanki.
- Twoje zdrowie, Amando, moja nowa ofiaro.
Wypił napój jednym haustem. Uśmiechnął się krzywo w stronę dziewczyny i rozpiął klamrę spodni. Wyszedł z pokoju.
Amanda spróbowała się ruszyć, udało jej się zgiąć palce u dłoni. Znieczulenie puszczało bardzo powoli, nie wiedziała, czy uda jej się uciec. Bała się, panika ogarnęła jej wnętrze, rozlewając się po nim niczym wrzątek w talerzu z zupą błyskawiczną. Makaron chłonął namiętnie wodę, powiększając swoją objętość, by w końcu zacząć rozrywać wnętrze dziewczyny. Pragnienie ratunku.
Poruszyła dłonią, zgięła ją w nadgarstku robiąc postępy. Lecz nim ruszyła się bardziej, mężczyzna wrócił ze sprzętem fotograficznym. Rozstawił aparat na statywie w kącie pokoju, wybierając dogodne dla siebie miejsce, zaczął ustawiać światła i obiektyw. Dziewczyna drżała w spazmach lęku, nie wiedziała, co szykował ten szaleniec.
Nagle klasnął głośno w dłonie najwyraźniej dumny z siebie, zdjął spodnie idąc w stronę łóżka. Amanda zamknęła mocno oczy, nareszcie mogła ruszać powiekami. Lęk wstrząsnął nią, gdy ciężkie ciało usiadło na niej okrakiem. Kątem oka dostrzegła, jak Drake masuje swojego członka, Amanda przygryzła wargę. Poczuła jak gruby palec mężczyzny dotyka jej łechtaczki, zaczął pobudzać ją dłonią.
Pokój został oświetlony białym światłem, aparat włączył się na żądanie. Znów zdjęcia, potwór musiał upamiętnić swoje dzieło. Każda chwila, dotyk paskudnego ciała Drake’a została uwieczniona w obiektywie i zapisana na obszernej karcie pamięci. Jedyne, czego aparat nie mógł zapisać, to krzyków bólu rozlegających się w apartamencie.

Ciało drżało gwałtownie z zimna i wycieńczenia, mokre od potu włosy lepiły się do ciała, gardło rozdzierał krzyk. Amanda nie miała siły się szarpać, leżała bezwładnie na śmierdzącej moczem pościeli. Nie wytrzymała bólu, teraz leżała we własnej urynie. Aparat nieprzerwanie robił zdjęcia, słychać było jedynie głośne pstrykanie. Amanda nie wiedziała gdzie podział się Drake, nawet nie chciała się domyślać. Łzy potoczyły się po policzkach, konwulsje nasiliły się.
Dziewczyna wstała i zwymiotowała na podłogę. Starła dłonią stróżkę śliny, zachciało jej się pić. Zataczając się na boki podążyła w stronę wyjścia. Towarzyszyło jej jedynie pstrykanie aparatu. Po drodze chwyciła swoje buty i założyła je, obcasy jedynie utrudniły chód. Narzuciła na siebie płaszcz, zapięła guziki. Jeden z nich odpadł na ziemię. Kopnęła go w kąt i chwyciła za klamkę. Drzwi były zamknięte.
- Wychodzisz? – usłyszała za sobą niski głos.
- Już ranek. – odparła, próbując się uśmiechnąć.
- Twoja torebka. – rzucił nią w stronę Amandy.
Złapała ją, zajrzała do środka, by upewnić się, że pieniądze są we wewnętrznej kieszonce. Odetchnęła z ulgą na widok wartościowego papieru. Mężczyzna podszedł do drzwi i włożył klucz w zamek. Pochylił się nad dziewczyną zbliżając swoje usta do jej.
- Dziękuję, Amando. – szepnął i wbił ostrze w jej brzuch.
Dziewczyna spojrzała na niego z przerażeniem, nie mogła wydobyć z siebie dźwięku. Długi nóż zaczął sunąć coraz wyżej, rozcinając jamę brzuszną, krew zbroczyła płaszcz, kapiąc na podłogę. Śliskie, błyszczące wstęgi jelit spłynęły po nogach dziewczyny, ta splunęła krwią. Opadła głośno na drzwi, przytrzymując się ścian usiadła na podłodze. Mężczyzna wyciągnął aparat. Po ostrym błysku flesza nastąpiła ciemność.
Brud wydarł się z piękna na podłogę pokoju czterysta dziewiątego.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -