Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Prawda

Radek Rybak

„Pamięci Mon-longa”


Znajdują ciało Mon-longa – dobrego syna i brata. Po prostu dobrego człowieka.

Świeże mięso nie zawiera drobnoustrojów gnilnych.

Rodzina by przeżyć musi jeść, a z każdym dniem zapasów jest mniej.

Mięso przeznaczone do pieczenia powinno być dobrej jakości, bez grubych powięzi i ścięgien, a także niezbyt tłuste. (Przy pieczeniu bardzo tłustego mięsa powstają ubytki).

Gdy człowiek jest głodny staje się zły. Tłusty Budda opuszcza ich dom.

Pierś ustawić pionowo opierając o stół zakończeniami kości żebrowych i ostrożnie naciskając mięso między żebrami zsunąć je z kości.

Ciało bez duszy mięsem się staje, w okresie głodu tak pożądanym.

Rozdzielić nożem między błonami w miejscu gdzie mięso samo się rozchodzi na dwa płaty płaskich mięśni.

Mon-long odszedł w przeszłość dla ich przyszłości. I była to prawda lecz znać prawdę, a interpretować ją, to dwie różne sprawy.

Mięso opłukać, obrać z powięzi, osolić, zarumienić ze wszystkich stron na silnie rozgrzanym tłuszczu.

Ojciec wzruszony poświęceniem syna całuje jego ciało, czując na wargach mięsny smak krwi.

Polać tłuszczem z pieczenia i skropić wodą.

- Jedzcie ciało me i pijcie krew moją – słowa Chrystusa zajmują miejsce Buddyjskich praw. To także prawda lecz znać prawdę, a interpretować ją, to dwie różne sprawy.

Gdy widelec wchodzi bez oporu i wypływa różowy półprzezroczysty płyn, należy zakończyć pieczenie.

Dzwoni okienna szyba, trącona podmuchem wiatru. Dzwoni niczym kościelny dzwon na trwogę.

I gdy pierwsze kęsy do ust biorą, odchodzą nie wstając od stołu.

Ojciec ściska list pożegnalny od syna. Miał go przeczytać zaraz po wieczerzy:

KOCHANA RODZINO,
A ZWŁASZCZA TY OJCZE (KOWALU MEGO CHARAKTERU)

Nastał czas wielkiej próby, która zmuszony jestem podjąć.
Widząc codziennie – ojcze i matko – jak od ust jedzenie sobie odbieracie, aby swoje dziatki wyżywić, cierpię z własnej niemocy. Postanowiłem więc, że odejdę byście mogli podzielić się żywnością, która po mnie zostanie. Moje zapasy to zbyt mało dla sześciu osób, lecz mam nadzieję, że oddalą od was widmo straszliwej śmierci z głodu.
Chciałem się powiesić na pasku od spodni, zapominając, że przeżuliśmy go w zeszłym tygodniu. Widać głód figle umysłowi płata. Dlatego wezmę truciznę na szczury – całą by nikogo nie kusiła do podobnych poświęceń. I tak leży bezużyteczna, skoro szczury już dawno zjedzone. Wiem, że to drastyczne i w wielkim bólu umierać będę, lecz większe cierpienie sprawia mi świadomość, że do zagłady własnej rodziny w sposób pośredni się przyczyniam.
Chowając mnie nie płaczcie, bo gdy głód wkoło, szkoda marnować wodę, nawet w formie łez.

Wasz dobry syn i brat
Mon-long.

Gdy żołnierze odkryli martwe ciała, siedzące przy suto zastawionym stole, odzyskali wiarę w sens rewolucji. Jednak władza nie kłamała odnośnie wrogów ludu. Mogli teraz zobaczyć prawdę na własne oczy. Lecz znaleźć prawdę, a interpretować ją, to dwie różne sprawy.

Więc tacy są spekulanci. Wszędzie głód i ubóstwo, a tutaj nieskonsumowany przepych. Woleli się zadławić, umrzeć z przejedzenia, niż podzielić się mięsem z głodującym ludem. Spotkała ich za to kara i dobrze, albowiem w nowo zaprowadzonym ładzie nie ma miejsca dla tych, co własne kałduny napychają kosztem innych.

Gdybyście przypadkiem zawitali do Chin, może się zdarzyć, że pył niesiony przez wiatr zaprószy wam oczy. Nie klnijcie z tego powodu. To prochy rodziny Mon-longa upominają się o łzy.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -