Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Pole wiatraków

Łukasz Żmijewski

- Witam, szefie.
- Cześć, Hans. Siadaj – powiedział komendant, wskazując prawą ręką na siedzenie ustawione po drugiej stronie biurka, za którym siedział starszy z mężczyzn. – Co też ciebie sprowadza?
- Przychodzę w sprawie tego młodego dziennikarza muzycznego z Polski.
- Nie bardzo kojarzę. Możesz nakreślić bliżej sprawę.
- Jasne, szefie. Chodzi o prawdopodobne zaginięcie dziennikarza, który kilka dni temu wracał z festiwalu, jaki odbywał się niedaleko Hamburga.
- Co masz na myśli mówiąc „prawdopodobne zaginięcie”?
- Nie wiem dokładnie, co było przyczyną zniknięcia chłopaka.
- Nie rozumiem?
- Chodzi o to, że pozostawił samochód na parkingu, tuż przy stacji benzynowej i zniknął bez śladu. Nie jestem w stanie określić czy to porwanie, zaginięcie, a może coś zupełnie innego, jak na przykład morderstwo lub samobójstwo. Minęło już kilka dni i nikt się nie zgłasza po okup, a i samego chłopaka nie znaleźliśmy, czy to martwego, czy też żywego.
- Rozumiem.
- Szukaliśmy już wszędzie – kontynuował Hans. – Nikt nic nie wiedział i nie słyszał. Do tego w nocy przez tamte tereny przeszła okropna burza, która zatarła wszystkie ślady.
- Tak, słyszałem. Wszędzie trąbili o tej dziwnej nawałnicy wokół Hamburga.
- Sytuacje komplikuje jeszcze fakt, że chłopak jest polskim dziennikarzem i ludzie z gazety, dla której pracuje, zaczęli się już upominać o swojego człowieka. Lada chwila i będziemy mieli pod komendą nawałnicę pismaków.
- Czy to wszystko?
- No właśnie nie – powiedział zakłopotany śledczy. – Kilkaset metrów od auta chłopaka znaleźliśmy dobrej marki dyktafon. Materiał zarejestrowany na tym urządzeniu jest w większości polskojęzyczny. Przypuszczam, mając na uwadze wszystkie fakty, że dyktafon ten należał do polskiego dziennikarza.
- No to już coś. Co wiemy z tych nagrań?
- Zleciłem tłumaczowi przełożenie tego materiału na język niemiecki. Miał on spisać wszystko, co tylko zdoła usłyszeć z nagrania. To co otrzymałem kilka chwil temu, sprawia że jestem jeszcze bardziej zdezorientowany, dlatego przychodzę do pana.
- Mów, że śmiało.
- Pozwoli pan, że przeczytam pierwszą wersję jaką otrzymałem od tłumacza. – Hans wyjął z teczki, trzymanej na kolanach, kilka kartek papieru.

***

Kaseta czwarta. Co skarbie, znowu się spotykamy. Lubisz te nasze wspólne powroty do domu. Wolałbym teraz rozmawiać z jakąś seksowną Niemrą (słychać śmiech autora słów) co pewnie jest niemożliwe. Słyszałeś kiedyś o seksownych Niemrach? (słychać śmiech autora słów). Najlepsza była ta, co miała namiot obok mnie. Ja pierdole, jak mały słoń (słychać śmiech autora słów). Co to kurwa żre, że tak wygląda? No, ale ta latino o śnieżnobiałym uśmiechem niczym perły, co się uśmiechała do mnie pod sceną na Accept. Ta to jo. Brałbym od razu i pewnie bym nie gadał teraz do Ciebie, Ty plastikowa puszko (słychać dźwięk, upadającego dyktafonu, prawdopodobnie na siedzenie obok).
Puścimy sobie może jakąś muzyczkę (słychać dźwięk włączanego radia, z którego padają słowa w języku niemieckim: Właśnie minęła północ. Przez najbliższe godziny możemy spodziewać się obfitych opadów deszczu, a nawet silnych wyładowań atmosferycznych… Słychać dźwięk wyłączania radia). Kurwa w ogóle nie rozumiem tego ich „szprechania” (chwila ciszy, po której słychać coś w rodzaju stukania o plastik). O! Tego szukałem. Cyk, czary mary płytka do szpary (po chwili ciszy słychać piosenkę: Barry White - Never, Never Gonna Give You Up).
No, do takiej muzyczki idealnie będzie sobie przypalić coś zielonego. Bo fantazja jest od tego aby bawić się na całego. Nabij fantazję w szkiełko… Wiedziały te fasolki o czym śpiewały, oj wiedziały (słychać dźwięk zapalanej zapalniczki).
O kurwa, pały! (słychać wyraźny dźwięk sygnałów, lecz nie policyjnych, które po chwili milkną). Ja pierdole już myślałem, że będzie po mnie (śmiech autora słów). Gdzie to poleciało do jasnej cholery. No cześć, maleństwo. Chyba nie tęskniłaś za mną? (słychać dźwięk zapalanej zapalniczki. Chwila ciszy, podczas której słychać tylko muzykę i słowa piosenki).
Od razu lepiej. Teraz mogę jechać (Autor słów zaczyna śpiewać wspólnie z wokalistą słowa piosenki, która leci z głośników).
No dobra, może coś wymyślimy do artykułu? Jakieś podsumowanie festiwalu i droga powrotna? Jadę autostradą z Hamburga do Szczecina. W sumie ta droga to jedyne dobro, jakie spotkało mnie w tym kraju. Trzeba szwabom oddać, że autostrady mają wyśmienite. Z każdej strony otaczają mnie pola, na których stoi mnóstwo wiatraków prądotwórczych. Trochę to wygląda inaczej, w porównaniu z tym, co można zaobserwować w Polsce. Wyraźnie zbliżam się do burzy. Przede mną ciągle mocno się błyska. Wspaniały widok. Takiej kurewskiej burzy jeszcze nie widziałem… O! kurwa, ale pierdolnęło (słychać dźwięk zapalanej zapalniczki). Papierosek. Gdzie ja podziałem to picie? (Dłuższa chwila, podczas której słychać słowa piosenki oraz odgłosy burzy i wyraźnie silne uderzanie deszczu o szybę auta).
Kurwa, ale gnoi. Nie dam rady jechać. Nie no muszę się zatrzymać (Słychać dźwięk wyłączanego silnika auta. Muzyka ucichła). Burza napierdala z każdej strony. Mam wrażenie, że pioruny uderzają tuż obok mnie. Pierwszy raz w życiu widzę coś takiego. Deszcz wali tak, jakby ktoś z pełnego wody wiadra uderzał co sekundę o moje auto. Nie, no nie mogę chyba tak stać na autostradzie, w polu, otoczony wiatrakami, które pewnie przyciągają jeszcze bardziej pioruny. Gdzieś tu niby miała być stacja.
O! kurwa! Co to było do chuja? (Słychać tylko deszcz i ciężkie dyszenie autora słów)… Nie wiem, co to było, ale chyba jakiś człowiek, pojawił się w świetle błyskającej burzy… Wypierdalam stąd (słychać dźwięk uruchomienia silnika auta i automatycznie włączonej muzyki). Chyba za dużo pale tego zielska. Nie wiem kto to był i skąd się nagle pojawił i równie nagle zniknął, ale wyglądał dziwnie. Czarna, niewyraźna, rozmazana wręcz na wietrze postać bez twarzy. Coś jak cień.
A, co tu się stało? To chyba ten sam radiowóz, który mnie mijał. Ten kraj jest naprawdę jakiś dziwny. Wszędzie pola wiatraków, a teraz jeszcze kilka różnych aut i radiowozów zebranych do kupy, stojących w polu i na autostradzie, gdy nie widać, żeby miał miejsce jakiś wypadek.
Dobra stary dojedziemy do stacji i trochę będzie chyba trzeba odpocząć. Może uda się przeczekać tę burzę (Dłuższa chwila milczenia kierowcy. Słychać tylko słowa piosenki. Nagle słychać hałas, który może wskazywać na to, iż kierowca się czegoś wystraszył i zaczął gwałtownie manewrować autem). Ja pierdole znowu to samo. Piorun błyska, a na szosie pojawia się czarna postać skierowana w moją stronę i raptownie znika. Kurwa stary uspokój się. To tylko przez trawę. Kurwa! Gdzie jest ta pierdolona stacja?! Miała już dawno być! Jakieś zjebane zjazdy! Ten kraj jest cały zjebany!
No nareszcie… Coś ciemno na tej stacji… może wyłączyli prąd, przez tę burzę (Słychać zatrzymanie auta i wyłączenie silnika auta, lecz muzyka ciągle jest słyszalna, podobnie jak silny deszcz i gwałtowne wyładowania atmosferyczne. Słychać również, że kierowca opuszcza pojazd i zabiera ze sobą dyktafon).
Super! Widzę, że nikt tu nie pracuje. Świetna stacja i cały ten… O! Kurwa! Teraz to na pewno mi się nie przywidziało (słychać, że osoba mówiąca ściszyła głos i cały czas się porusza). Nie wiem, co to jest, ale pojawia się z każdym błyskiem burzy i znika. Przypomina człowieka. Patrząc na sylwetkę ciała, tylko ręce ma znacznie dłuższe. Sięgają prawie do połowy nóg. Nie jestem w stanie kolejny raz dostrzec twarzy, czy ubrania, ale przez tę krótką chwilę mam wrażenie, że patrzy prosto na mnie i znika bez śladu (Słychać kolejne uderzenie burzy). Kurwa teraz stał przy moim aucie. Spierdalam stąd (słychać jak osoba, posiadająca dyktafon zaczyna biec. Słychać kolejne uderzenie burzy, następujące kilka razy po sobie. Ktoś coś krzyczy, lecz nie wiadomo czy to kierowca? Słychać nierozpoznawalny bełkot, z którego udało się usłyszeć tylko słowo „Pomocy”, następnie słychać dźwięk upadającego dyktafonu na coś twardego, prawdopodobnie na ziemię. Cisza. Burza z deszczem momentalnie ustają w jednej chwili. Długa cisza, po której ktoś chyba dotyka dyktafon, ponieważ słychać dźwięk podnoszenia urządzenia i manewrowania nim. Słychać dziwne, nierozpoznawalne dźwięki, być może głosy. Po chwili następuje wyłączenie dyktafonu).

***

- Dziwna sprawa – podsumował komendant. – Wiemy coś o tych autach i radiowozach, które mijał po drodze ten człowiek z nagrania?
- Sprawdziłem to. Nie zanotowaliśmy jakiegokolwiek zgłoszenia w tym rejonie. Nie poruszała się na tym odcinku autostrady również, którakolwiek ze znanych nam służb. Od kilku dni w obrębie kilku kilometrów od miejsca, w którym znaleźliśmy auto dziennikarza i dyktafon nie było żadne policji, czy karetki, a tym bardziej straży pożarnej.
- Może były to te służby od spraw specjalnych?
- Być może, panie komendancie. Dziennikarz opisał to jako radiowóz. Ludzie, którzy nie wiedzą jak wyglądają auta służb specjalnych mogą je mylić z wozami policji.
- Dokładnie – podsumował starszy mężczyzna. – Jeśli pójdziemy tym tropem to kroi nam się poważniejsza sprawa. Tylko jak ja to wytłumaczę pismakom.

KONIEC



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -