Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Autodestrukcja

Sandra Gatt Osińska

Weszła do pokoju, trzaskając drzwiami. Nawet nie wycierała już łez płynących rzewnie po policzkach. Żałosny jęk przeszedł w donośny ryk, tłumiony w poduszkę. Peggy czuła się jeszcze bardziej bezsilna niż zwykle. Dlaczego cała fala nienawiści skupiała się właśnie na niej? Czy dodatkowe kilogramy naprawdę czyniły ją gorszą? Czy inne oznacza „złe”?
Leżała w łóżku ściskając poduszkę i próbując opanować duszności. Ślina ściekała z jej wykrzywionych w grymasie bólu warg. Po raz kolejny chwyciły ją szpony samotności, kołysząc w niemym tańcu, izolując od rzeczywistości. Nie mogła z nikim porozmawiać o swoich problemach, a prośby o zmianę szkoły kończyły się fiaskiem.
Peggy usiadła na łóżku. Rozejrzała się z niechęcią po pokoju. Wytarła twarz w rękaw koszuli.
- Świnka Peggy. Gruba Peggy. Brzydka Peggy. – powtarzała beznamiętnie, niczym mantrę.
W głowie miała jedynie pogardliwe spojrzenia kolegów z klasy. Nikt jej nie akceptował. Dawno nie słyszała miłego słowa na swój temat. Czy wygląd człowieka może przekreślić jego status w społeczeństwie? Jego możliwość do współżycia z innymi? Dlaczego człowiek, który próbuje się pozbyć miana zwierzęcia, kieruje się głównie aparycją drugiej osoby?
Dziewczyna podeszła do lustra. Spoglądała na nią smutna, zrozpaczona postać. Uśmiechnęła się niepewnie, a odbicie odwzajemniło gest. Peggy sięgnęła po spinkę we włosach i rozpięła je. Fala loków otoczyła jej twarz. Zmierzwiła je lekko dłońmi. Dłonie rozpięły koszulę, która opadła beznamiętnie na ziemię. Na niej spoczęły spodnie. Peggy przyglądała się swojemu ciału. Szerokie, rozlane biodra, naznaczone rozstępami. Grube, obwisłe uda. Brzuch odstawał znacznie, a żebra nie wystawały spod warstwy tłuszczu. Dziewczyna poruszyła się, a wszystko na jej ciele zadrżało, jak galaretka. Peggy zdjęła stanik, ciężki biust opadł bezwładnie. Dłonie podnosiły go i opuszczały oceniając jego atrakcyjność oraz jędrność. Palec sięgnął ku majtkom, które opadły na spodnie. Dłoń przesuwała się delikatnie po brzuchu, biodrze, a następnie dotknęła łona.
Tępy wzrok badał każdy ruch rąk w lustrze. Peggy przygryzła wargę, wsadzając palce trochę głębiej. Zadrżała.
- Co czyni mnie gorszą? – szepnęła.
Zerknęła na komodę i chwyciła tusz do rzęs. Umalowała oczy. Zamrugała do siebie zalotnie. Następnie szminką podkreśliła blade wargi. Zaczęła prężyć się do swojego odbicia tak, jak robią to kobiety z telewizji, lecz wciąż nie czuła się atrakcyjnie.
Warga Peggy zadrżała gwałtownie. Dziewczyna zacisnęła pięść i z impetem uderzyła w lustro. Tafla posypała się na podłogę w kawałkach. Peggy opadła na kolana i zawyła żałośnie, ściskając krwawiącą pięść. Nie miała już nawet siły płakać. Kołysała się to do przodu, to do tyłu. Spuściła wzrok i skupiła się na odstającym brzuchu. Nienawidziła go. Nienawidziła siebie.
Ręką wymacała większy kawałek szkła. Bez wahania wbiła go w brzuch. Stróżka ciepłej krwi popłynęła natychmiast po skórze. Peggy zaczęła powoli ciąć. Tkanka tłuszczowa rozchyliła się na dwa boki, a oczy dziewczyny rozświetlił blask. Z pasją wykroiła kawałek siebie. Rzuciła go na bok, a następnie wycięła kolejny. Wraz z większą ilością wycinanych tkanek, uśmiech Peggy poszerzał się.
Rzuciła ostatni płat na ziemię i zaśmiała się głośno. Czuła się o wiele lżej. Podniosła odłamek lustra na wysokość twarzy. Nieobecnym spojrzeniem zlustrowała go z każdej strony. Czubkiem języka zlizała trochę krwi. Pocałowała lubieżnie szkło i ponownie przejechała językiem. Palcami drugiej dłoni dotknęła swojego łona. Była mokra, jej soki mieszały się z krwią. Peggy rozchyliła swoje wargi i delikatnie przejechała odłamkiem po łechtaczce. Zadrżała. Oparła się o komodę i rozłożyła szeroko nogi. Pieściła się dłuższy moment. Z impetem wsadziła w siebie lustro. Jęknęła z bólu pomieszanego z rozkoszą. Zaśmiała się.
Orgazm nadszedł bardzo szybko. Krzyczała najgłośniej, jak potrafiła. Powoli osuwała się na podłogę. Coraz słabiej widziała, oddychała bardzo gwałtownie. Usłyszała wołanie matki zza drzwi. Brzmiał, jakby Peggy słyszała go spod wody. Dziewczyna leżała z szerokim uśmiechem na twarzy, tracąc coraz bardziej czucie. Jak przez mgłę widziała matkę wchodzącą do pokoju. Jej przerażenie na twarzy budziło w Peggy triumf. Kobieta uklękła obok córki, płakała.
- Czy teraz jestem piękna? – szepnęła dziewczyna.



Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -