Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)




Wilkołak cz.1

Krzysztof Żmuda


PROLOG

Czym jest wilkołak?

Na to pytanie może odpowiedzieć jedynie ten, kto sam stał się wilkołakiem.
Nie jestem człowiekiem, lecz wzbudzającą grozę i żądną krwi bestią, ale nie zawsze tak było.
Historia którą spisałem w tej o to leżącej przed waszymi oczyma księdze rozpoczęła się tutaj, w lesie nieumarłych...


ROZDZIAŁ 1: „Las Nieumarłych”

Pewnej nocy, gdy księżyc wzeszedł w pełni, wracałem z rodziną do domu. Droga prowadząca przez Las Nieumarłych wydawała się być niemożliwą do przebycia po zmroku.
Ojciec nie wierzył jednak w opowieści przekazywane z ust do ust przez kolejne pokolenia.
Owe podania traktowały o demonach i różnych wynaturzeniach zamieszkujących te zalesione tereny. Mówiły również o tym, że kto zapuści się tam po zmroku, już nigdy nie ujrzy światła dziennego. On jednak twardo stąpał po ziemi i nie dawał im wiary, a po ciężkim dniu pracy chciał jak najszybciej wrócić do domu. Na nasze nieszczęście najkrótszą drogą zdawała się być właśnie ta, która prowadziła przez ów złowieszczy las. Bałem się tego miejsca odkąd sięgam pamięcią i nigdy nie widziałem, aby człowiek zapuścił się tam po zmroku.
Coś mi mówiło żeby tam nie wjeżdżać, ale na ostrzeżenie ojca o moich przeczuciach było już za późno.
Z minuty na minutę nasz powóz pogrążał się w bezkresnej ciemności, a dwie pochodnie utwierdzone przy granicy lasu zdawały się być coraz mniejsze.
Ojciec, widząc przerażenie rosnące w moich oczach, odparł –
-Nie obawiaj się demonów, one nie istnieją. Zło tkwi w ludziach.
Nie miał wówczas pojęcia jak bardzo się pomylił. Ile z kolei było prawdy w tej wypowiedzi przekonałem się dużo później...
-wiem ojcze, ale skąd pewność, że się nie zgubimy? – zapytałem.
-Spójrz za siebie. Widzisz?
-Co ojcze?
-Dwie pochodnie umiejscowione przy granicy lasu.
-Tak, widzę.
-A teraz spójrz do przodu. Co widzisz?
Obróciłem głowę do przodu i dojrzałem dwa światełka jarzące się w oddali.
-Pochodzie?
-Otóż to synu, droga wiedzie po prostej linii. Dopóki widzimy płomienie przed i za nami, dopóty jesteśmy na właściwej drodze.
Nagle, coś zawyło w oddali. Wykrzyknąłem przerażony – Usłyszałem skowyt!
-Spokojnie. To tylko wilki...
*
Ocknąłem się.
Ku mojemu zdziwieniu ujrzałem, że cała rodzina pogrążona jest w głębokim śnie. Powóz, którym jechaliśmy zaprzężony był w dwa konie, które w tym momencie skubały znajdującą się pod nami trawę. Rozejrzałem się. Wszędzie rosły wysokie, leciwe drzewa. Wszystko było spowite przez ciemność.
W tej właśnie chwili coś do mnie dotarło. Skoro konie skubały trawę, znaczyło to, że zjechaliśmy z wydeptanej, jałowej ziemi, z jedynej wrogi wiodącej przez Las Nieumarłych.
Serce zaczęło mi bić dwa razy szybciej. Byłem jak mysz uwięziona w gnieździe złowrogich, czyhających na jej życie węży.
Przypomniały mi się słowa ojca, że droga wiodła po prostej linii, aby podróżnik widział pochodnie tlące się po obu stronach lasu. Ja jednak, nie mogłem ich dojrzeć.
Spróbowałem obudzić ojca, lecz ten odsunął mnie ręką. Ponowiłem próbę, jednak i tym razem, moje starania spełzły na niczym.
Mijały kolejne minuty, a ja, nie mogąc zasnąć , obserwowałem drzewa, które kołysząc się na wietrze przypominały mi ogromne, spoglądające na mnie ukradkiem bestie. Pod naporem wrażeń moje powieki zrobiły się niesamowicie ciężkie. Moje ciało odmówiło mi w końcu posłuszeństwa i zasnąłem.
*
Uniosłem powieki. Wydawało mi się, że ta noc nigdy nie dobiegnie końca. Nagle mój wzrok przykuł pewien istotny szczegół. Z ciemności wyłoniła się para fosforyzujących światełek.
Przyszło mi do głowy, że postój w nieprzebytym, złowieszczym lesie był jedynie złym snem.
Odruchowo odwróciłem się o sto-osiemdziesiąt stopni i z wielką ulgą odetchnąłem, gdy okazało się, że i tam, w oddali widać dwa światełka.
Byłem już całkiem spokojny. Po raz pierwszy odkąd przekroczyliśmy granicę tego przeklętego lasu. Poczułem się bezpieczny. Obracając się w stronę ojca ujrzałem...
...że on śpi.
Przyjrzałem się koniom. Stały w miejscu skubiąc znajdującą się pod nimi trawę.
Jak na powrót serce zaczęło walić mi jak oszalałe.
Nagle, z ciemności zaczęły wyłaniać się kolejne pary światełek. W końcu uświadomiłem sobie, że to wcale nie są pochodnie, lecz pary oczu ciągle wyłaniające się z bezkresnej ciemności.
Nie wiedziałem co mam myśleć...
Zastanawiałem się, czy ojciec nie popełnił błędu wjeżdżając do tego lasu po zmroku i czy się stąd w końcu wydostaniemy.
Pytanie, na które jednak najbardziej chciałem znać odpowiedź, brzmiało następująco:
Kto, a raczej co nas obserwowało?

ROZDZIAŁ 2 : „Bestie”

Nie byłem w stanie naliczyć par oczu ciągle wyłaniających się z ciemności.
Musiałem dobudzić ojca. Położyłem mu na ustach dłoń, w celu uniemożliwienia wydobycia się z jego ust jakiegokolwiek dźwięku i uderzyłem go z całej siły w rękę. Nieomal, że w tej samej chwili otworzył oczy i już chciał coś powiedzieć, gdy uświadomił sobie, że trzymam dłoń na jego ustach. Obróciłem mu głowę w stronę najbliższego drzewa i wyszeptałem –
-Patrz.
-Co robisz Synu? Mówiłem ci już, to tylko pochodnie.
-Tato, przypatrz się porządnie, to dla mnie bardzo ważne.
Nagle jego oczom zaczęło się ukazywać coraz więcej jarzących się w mroku światełek. Dotarło do niego, że to wcale nie są pochodnie, ponieważ ów światełka zaczęły krążyć wokół nas. Z każdym obrotem zdawały się być coraz bliżej.
Dało mu to do myślenia, ponieważ w końcu zrozumiał, że nie jesteśmy już na drodze...

-To na pewno wilki – odparł, jednak w jego głosie dała się wyczuć nuta zwątpienia w to co mówi.
-Mogą nas zaatakować? – zapytałem.
-Jeżeli są głodne; tak. Podaj mi lampę naftową.
-proszę – wyszeptałem, podając mu pożądany przedmiot do ręki. Nagle, naszym oczom ukazał się cień jednego ze zwierząt.
Ojciec wycedził przez zęby – to nie był wilk, był za duży.
-Może niedźwiedź?
-Nie. Niedźwiedzie nie żyją w stadach, a tych zwierząt jest co najmniej dwadzieścia sztuk.
Daj mi kuszę, natychmiast!
-Proszę – wyszeptałem. Strach ściskał mi gardło.
-Obudź matkę i siostrę.
Zacząłem szarpać za ubrania kobiet. Zbudziły się. Ojciec wepchnął mi do ręki lampę naftową i wskazując przed nas krzyknął – Poświeć tam!
Zgodnie z rozkazem uniosłem lampę i ponownie ujrzeliśmy kontur jednego ze zwierząt. To coś rzeczywiście przypominało wilka, lecz było przynajmniej pięć razy masywniejsze i utrzymywało pionową postawę. Ojciec odruchowo nacisnął spust i załadowana w kuszy strzała poszybowała w tamtym kierunku. Usłyszeliśmy przeraźliwy, rozdzierający uszy skowyt. W tym samym momencie dał mi sztylet, kazał krzyczeć, a kobietom uciekać. Miał nadzieję, że odciągniemy od nich uwagę, jednak mylił się. Chwilę po tym jak obydwie zniknęły w ciemnościach usłyszeliśmy ich krzyki...

Oświeciłem lampą miejsce z którego one dochodziły. Ujrzeliśmy w pełnym blasku cztery dziwne stworzenia. Przypominały wilki, lecz były od nich dużo większe. W całości pokryte były szarym futrem. Opuszki palców u ich górnych kończyn zakończone były ostrymi pazurami. Jeden z nich popatrzył na mnie, cały się najeżył i otworzył pysk, ukazując mi dwa rzędy; jeden przy górnej szczęce, drugi zaś przy żuchwie; ostrych jak brzytwa zębów. Szczególnie rzuciły mi się w oczy dwie pary kłów, ze trzy razy większych od reszty zębów.
Ku mojemu zdziwieniu spostrzegłem, że pokrywała je ciemnoczerwona krew.
Spojrzałem na niego raz jeszcze, tym razem dokładniej. Jego najeżona sierść, łapy, pysk; całe jego ciało było zbryzgane krwią. Ludzką krwią...
Merdający z podniecenia ogon wskazywał, że ta istota lubi zabijać, że morduje z zimną krwią.
Teraz nie miałem już żadnych wątpliwości. To był wilkołak...

Przyglądał mi się jeszcze przez chwilę, a następnie spuścił łeb i zaczął coś szarpać zębami, nie widziałem dokładnie co. Wyciągnąłem rękę tak daleko jak tylko mogłem. Dokładnie oświetliłem to miejsce i spostrzegłem, że ten osobnik rozszarpywał ludzką nogę. Energicznie zacząłem poruszać ręką w której dzierżyłem lampę naftową, oświetlając coraz to nowsze miejsca. Wszędzie gdzie tylko nie spojrzeć, znajdowały się te istoty, a obok nich ludzkie członki, z których wyszarpywały co po chwilę świeże ochłapy mięsa.
Tuż po chwili snop światła padł na pewne drzewo, obok którego leżała ludzka głowa. To była głowa mojej matki.
Nigdy nie zapomnę tego widoku. Szeroko rozwarte usta i powieki świadczyły o tym, że w chwili śmierci napastnik ją wystraszył. Łzy stanęły mi w oczach. Miałem przynajmniej świadomość, że umarła nagle, nie męczyła się. Napawała mnie chęć zemsty, ale strach nie pozwalał się ruszyć z miejsca. Spojrzałem na ojca. Był cały roztrzęsiony i nie wiedział w którą stronę ma patrzeć. Nagle usłyszeliśmy niski, gardłowy krzyk. Nie miałem wątpliwości, to była moja siostra.

Oświetliłem miejsce z którego dobiegały wrzaski. Moim oczom ukazała się siostra otoczona przez sześć wilkołaków. Powoli zataczały wokół niej coraz ciaśniejsze okręgi. Nawet nie próbowała uciekać. Dopiero po chwili zauważyłem jej poszarpaną nogę i zrozumiałem, że jest unieruchomiona. Próbowała bezskutecznie zatamować krwotok.
Wilkołaki były o krok od niej. W tej samej chwili ojciec dosiadł konia, przerwał uprząż i pogalopował na nim w kierunku córki. Po kilku sekundach dzieliło go od niej zaledwie dziesięć metrów. Nagle jedna z bestii skoczyła w stronę mojej siostry. Ojciec bez chwili wahania pociągnął za spust. Struga krwi trysnęła na twarz dziecka. Wilkołak ze strzałą w gardle padł na ziemię. Jego cielskiem wstrząsnęły konwulsje. Krew trysnęła jeszcze raz z jego szyi, a następnie przestał się poruszać. Od córki dzieliło go już tylko kilka metrów. Kolejne zwierzę skoczyło prosto na niego. Tuż po chwili usłyszałem skamlenie. Spostrzegłem, że ten sam osobnik leży na ziemi ze strzałą wbitą w jedną z tylnych łap. Ojciec jednym machnięciem ręki wciągnął córkę na konia i pogalopował dalej.
Spojrzałem na wilkołaki. Żadna z tych bestii nie poszła w ślady ojca, lecz wszystkie skupiły się na poległym pobratymcu i zaczęły rozszarpywać jego bezwładne cielsko. To samo zrobiły z rannym. Jedna z nich, nie mogąc dostać do żeru, machnęła łapą, rozrywając plecy swojemu kompanowi. Wszystkie inne, jak na komendę zwróciły się w jego stronę i zaatakowały go. Zachowywały się jak sfora wygłodniałych psów. Dopiero gdy jego odkryte tętnice przestały pulsować, wataha się rozpierzchła i jak gdyby nigdy nic nie zaszło, zaczęły wyrywać i pożerać zakrwawione ochłapy gorącego jeszcze mięsa swoich pobratymców.
Wszystko to trwało zaledwie kilka sekund.

Ojciec odwrócił głowę w moją stronę, dając mi znać, że mu się udało. Nagle, z ciemności , prosto przed nim wyłoniła się kolejna bestia. Wykrzyknąłem – Uważaj, przed tobą!
W ułamku sekundy, ojciec odwrócił głowę i odruchowo, razem z córką zeskoczył z konia.
Zwierzę wbiegło w wilkołaka i siłą impetu rzuciło potworem o pobliskie drzewo. Ten, zawisł na pniu, a z jego rozwartego pyska wystawała zakrwawiona, ostra przy swoim końcu gruba gałąź.
Wszystkie inne bestie oderwały się od żeru i zaczęły złowrogo spoglądać w stronę mojego ojca i siostry.. po chwili zwróciły się w stronę księżyca i zaczęły przeraźliwie wyć. Z ciemności poczęły wyłaniać się kolejne bestie. Część zatrzymywała się przy zwłokach pobratymców, a część kierowała się w stronę dwójki ludzi. Ojciec chciał się bronić, lecz zrozumiał, że jedna kusza nic tutaj nie da. Było ich za dużo. Po chwili otoczyły go i zaczęły zawężać krąg. Ojciec przykrył dziecko własnym ciałem i wykrzyknął ile sił w płucach – Uciekaj synu!
Zrozumiałem, że nie mają najmniejszych szans. Nie mogłem na to patrzeć; odchyliłem głowę w przeciwną stronę. Poczułem mocne uderzenie w twarz. Otworzyłem oczy i ujrzałem jego głowę. Był tak blisko, że czułem na twarzy jego oddech. Fetor zgnilizny bijący z jego pyska był nie do zniesienia. Wilkołak otworzył pysk, wysunął język i przejechał nim po mojej twarzy zlizując krew zalewającą mi oczy. Teraz mogłem mu się przyglądnąć. Spojrzałem mu prosto w oczy. Ujrzałem przerażającą, bezkresną pustkę.
Zamachnąłem się ręką, w której trzymałem sztylet. Chwilkę potem otrząsnąłem się i spostrzegłem, że się udało. Potwór leżał w kałuży własnej krwi, za sztyletem wbitym w skroń.
Zacząłem uciekać. Krew zalewała mi twarz, więc biegłem na oślep, byle jak najdalej stąd...




Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -