Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”

Ireneusz Gajek

I nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wstąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkaną ziemię, został stracony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie.
Apokalipsa 12, 7-9


W dość wstrząsającym filmie dokumentalnym emitowanym kilka lat temu w jednej z polskich telewizji, o egzorcyzmach opowiada dwóch księży, Niemiec Ernst Alt oraz Polak Andrzej Trojanowski. Pierwszy w połowie lat siedemdziesiątych uczestniczył w egzorcyzmach młodej Niemki, Anneliese Michel z Klingenbergu. Śmierć dziewczyny stała się przyczyną najgłośniejszego po norymberskim procesie w Niemczech. Proces trwał dwa lata. Sędziowie przychyliwszy się do opinii prokuratury dotyczącej choroby psychicznej denatki skazali dwóch niemieckich księży oraz rodziców Anneliese Michel za doprowadzenie jej do fizycznego i psychicznego wycieńczenia. Dla niemieckiej społeczności proces stał się także oskarżeniem wymierzonym przeciwko niektórym doktrynom Kościoła katolickiego, zwłaszcza tym, traktującym o opętaniu i szatanie. Pod wpływem medialnej presji biskup Wurzburga, który wcześniej wyraził zgodę na przeprowadzenie egzorcyzmów, wydał oświadczenie negujące istnienie szatana oraz przyznające, iż opętanie jest niczym innym jak chorobą psychiczną. Przywołując z pamięci wydarzenie sprzed ponad dwudziestu lat (dokument „Egzorcyzmy Anneliese Michel” pochodzi z 2007 roku) ks. Ernst Alt nie potrafi ukryć targających nim emocji. Jest bowiem przekonany, iż wyrok w sprawie śmierci egzorcyzmowanej przez niego dziewczyny został wydany niesłusznie. Sąd bowiem z premedytacją nie wysłuchał świadków zaproponowanych przez obronę jak również nie włączył do akt sprawy wielogodzinnych nagrań z zarejestrowanym przebiegiem wypędzania demonów z Anneliese Michel. Abstrahując od wyroku sądu niemieckiego oraz późniejszych ocen opętania młodej Niemki, niezwykle istotna wydaje się wiara obu księży w szatańskie, czy jak kto woli, demoniczne, zawładnięcie świadomością istoty ludzkiej. Owo podejście do tego zjawiska nie wynika tylko i włącznie z ich wiary w świat nadnaturalny funkcjonujący poza dostępną dla człowieka materią. Obaj duchowni swoje przekonanie oparli przede wszystkim na tym, co sami doświadczyli zarówno jako obserwatorzy jak również egzorcyści starający siłą wiary i modlitw wypędzić złego ducha z dręczonej przez niego ludzkiej ofiary. Nawet odrzucając wiarę w istnienie nadprzyrodzonych bytów czyhających na istoty ludzkie, podczas słuchania taśm z nagraniami rytuału wypędzenia demonów z ciała Anneliese Michel, niezwykle trudno uwierzyć w teorię, iż wszystko co robiła dziewczyna, jest tylko efektem chorób psychicznych, na jakie cierpiała. A znowu to, czego nie rozumiemy, co staje się trudnym do zgryzienia orzechem nawet dla najbardziej światłych i otwartych umysłów, zaczyna być jeszcze bardziej fascynujące. Nic więc dziwnego, że zainteresowanie opętaniami, czyhającym zewsząd na ludzi złem oraz niezłomnymi rycerzami, którzy swoim poświęceniem oraz wiarą ochraniają skrzywdzone przez demona ofiary, musiało znaleźć się na celowniku popkultury. Najsłynniejszym dziełem filmowym traktującym o człowieku owładniętym przez złego ducha, jest uznawany za najlepszy, a zarazem najstraszniejszy horror w historii kinematografii, „Egzorcysta” Williama Friedkina. Powstałe w 1973 roku arcydzieło doczekało się czterech kontynuacji. Pomimo zaangażowania znanego choćby z „Deliverance” Johna Boormana („Egzorcysta II: Heretyk”) oraz autora literackiego pierwowzoru, Williama Petera Blatty’ego („Egzorcysta III: Legion”), żadna nie dorównała części pierwszej.

Opętani

Z kilku względów Kościół katolicki od kwestii opętań oraz egzorcyzmów odnosi się z wielką rezerwą, by nie powiedzieć ze sceptycyzmem. Pierwszą, o której trzeba powiedzieć, to zmiana sposobu pojmowania postaci diabła oraz wszystkiego, co on sobą reprezentuje przez duchownych po II Soborze Watykańskim. Wielu hierarchów kościelnych, biskupów i kardynałów, jak również szeregowych księży zaczęło wprost dawać do zrozumienia, iż szatan nie jest posiadającym świadomość obiektywnie istniejącym bytem, lecz symbolem, metaforą literacką albo punktem odniesienia dla chrześcijan, niezbędnym w ocenie ich postaw moralnych. Ogromny wpływ na taki pogląd miał niezwykle ekspansywny rozwój nauk zgłębiających tajemnice ludzkiego umysłu, takich jak psychologia oraz psychiatria. Nie dopuszczały one do wiadomości, iż jakiekolwiek zaburzenia w zachowaniu człowieka mogą być spowodowane ingerencją istot mających charakter nadnaturalny. Wielu kapłanów, zarówno katolickich jak i protestanckich, w tej materii zawierzyło naukowcom i lekarzom. Nie znaczy to jednak, iż Kościół katolicki doktrynalnie sprowadził diabła do roli straszaka, dzięki któremu siostry zakonne lub katecheci mogą zaprowadzać porządek na lekcjach religii. W wielu bowiem krajach i to jak najbardziej cywilizowanych, biskupi wyznaczają sprawdzonych doświadczonych, a przede wszystkim dyskretnych i nieskazitelnych moralnie kapłanów na posługę egzorcysty. Ci jak się okazuje, w każdym przypadku domniemanego opanowania istoty ludzkiej przez złego ducha mają wręcz obowiązek korzystania z dobrodziejstw współczesnej medycyny, by już na początku wykluczyć nadużycia, fałszerstwa czy po prostu choroby psychiczne. Jak podaje jeden z polskich księży-egzorcystów, ponad 90% zgłaszanych do niego rzekomych przypadków opętań zostaje zweryfikowanych przez lekarzy jako schorzenia cielesne lub psychiczne.
Innym względem, przez który instytucje kościelne podchodzą z dużą ostrożnością do spraw związanych z ingerencją diabelską w życie ludzkie jest postępująca ateizacja społeczeństwa, a co za tym idzie, traktowanie niektórych doktryn kościelnych jako zabobonu czy przesądu. Kościół stara się nie kompromitować na tym polu, więc zaleca księżom jak również wierzącym daleko posuniętą dyskrecję, by media nastawione na sensację nie zrobiły z czyjegoś nieszczęścia cyrku. W stronę banalnej i tandetnej rozrywki podąża także popkultura ukazując temat opętań i egzorcyzmów jako widowisko epatujące bezsensowną przemocą oraz prostacką wulgarnością.

***

Zanim zagłębię się w szczegóły najsłynniejszej sagi poświęconej wypędzania złego ducha z ciała człowieka, warto zastanowić się, kim dla kapłana jest opętany i w jaki sposób musi się on zachowywać, by bezsprzecznie uznano go za owładniętego przez moce piekielne. Wskazówki dotyczące osoby opętanej zawarte zostały w pierwszym rytuale egzorcystycznym, który powstał w 1614 roku. Istotą opętaną będzie ten:
· kto wypowiada wiele słów w nieznanym sobie języku albo też rozumie mówiącego,
· kto wyjawia sprawy dalekie i ukryte,
· kto wykazuje siły nieproporcjonalne do wieku lub przekraczające naturalne możliwości,
· komu zadawane jest cierpienie przez istotę niewidzialną: nagła utrata mowy, słuchu, wzroku, liczne poparzenia, cięcia i zranienia ciała,
· czyje czyny przejawiają się gwałtowną nienawiścią do Boga, Do Najświętszego Imienia Jezusa, Najświętszej Maryi Panny i Świętych, do Kościoła, do słowa Bożego, do przedmiotów sakralnych, obrzędów, zwłaszcza sakramentalnych i do świętych obrazów.

***

Dzięki „Egzorcyście” Williama Friedkina Linda Blair, wtedy piętnastoletnia dziewczyna, stała się ikoną kinematografii i na stałe zapisała się w pamięci fanów horroru jako odtwórczyni Regan MacNeil, jednej z najbardziej przerażających figur filmowych w dziejach kina. Jednak postać ta swoja sławę zyskała nie tylko dzięki aktorskiemu kunsztowi młodej wówczas dziewczyny, lecz przede wszystkim za sprawą odwagi twórców „Egzorcysty”, wspomnianemu wyżej reżyserowi oraz scenarzyście, Williamowi Peterowi Blatty’emu, którzy rzucili początkującą aktorkę, można by rzecz dziecko jeszcze, w mroczny, bluźnierczy i wypełniony seksualną perwersją świat filmowej wojny totalnej toczonej między demonem a próbującymi go pokonać księżmi. Początkowo nic nie wskazywało na to, iż w niedalekiej przyszłości kilkunastoletnią dziewczynkę oraz wszystkich, którym na niej zależało spotka niewyobrażalne nieszczęście. Bohaterka prowadziła życie dziecka rozchwytywanej przez reżyserów i producentów gwiazdy filmowej, Chris MacNeil. Siłą rzeczy więc uzależnione było ono od licznych wyjazdów, podróży i zmian miejsca zamieszkania. Nie zmienia to jednak faktu, iż dziewczynka otoczona była prawdziwą miłością zarówno ze strony matki, jak i ludzi z jej bezpośredniego otoczenia – sekretarki gwiazdy, Sharon Spencer, oraz dwojga starszych służących, Willi i Karla. Na pewno małej Regan brakowało ojca. Ani razu nie widzimy go na ekranie, lecz przez to, iż kilka razy wspomina się o nim, jak również wymienia się jego osobę jako jedną z przyczyn fatalnego stanu zdrowia psychicznego Regan, niewątpliwie był dla niej kimś bardzo ważnym, kogo pragnęła mieć przy sobie i za kim tęskniła. Skąd więc w jej życiu, tak naprawdę niewiele różniącego się od życia innych nastolatek, pojawił się demon (w części wyreżyserowanej przez Friedkina, nawet w jej wersji reżyserskiej, nie pojawia się nazwa Pazuzu, choć dla wnikliwych i uważnych nie będzie ona szczególnie trudną do wytropienia)? Niemożliwym jest udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Bo nie tylko dziewczynka jest osobą na pozór nic nie mającą wspólnego ze światem duchów, lecz także miejsce, w którym dokonało się opętanie, a więc Georgetown w Waszyngtonie, miasto będące stolicą Stanów Zjednoczonych. Dlaczego zarówno między Regan jak i miejscem akcji filmu a rzeczywistością demoniczną tylko pozornie nie zachodzi żadna koincydencja? Myślę, że Friedkin, jak również Blatty, chcieli pokazać amerykańską metropolię, stolicę najpotężniejszego państwa na świecie, jako miejsce wyzute z jakichkolwiek wartości. Ludzie od maleńkości chowani w kulcie pieniądza i konsumpcji właściwie bez najmniejszego sprzeciwu zaprzedają się demonowi materializmu, dla którego wartości duchowe lub te, związane z drugim człowiekiem jak poświęcenie czy altruizm, są niewartymi zachodu, nieprzekładającymi się na wymierne korzyści drobiazgami. Jeśli więc wywołana przez kult mamony znieczulica może bez reszty w łatwy sposób opanować człowieka, dlaczego jego opętanie nie mógłby symbolizować demon, diabeł czy szatan będący przecież personifikacją zła? Warto także nadmienić, iż pierwszym miejscem, w którym manifestuje swoją obecność, jest kościół. Znaczenie tego zdarzenia jest chyba aż nadto czytelne. Świątynia w której hula demon musi być opuszczona przez Boga. To samo można powiedzieć o ludziach, którzy do niej przestali uczęszczać na Mszę Świętą. Wszak kościół tak naprawdę to nie budynek ze wszystkimi w nim zebranymi dewocjonaliami, a ludzkie serca połączone we wspólnym uwielbieniu Boga. Jeśli on w nich nie żyje, także budynek sakralny jest tylko pustą skorupą, do której każdy ma dostęp by zamanifestować cokolwiek.

Uzupełniając ów kontekst, w jaki wpisuje się opętanie małej MacNeil, warto także zwrócić uwagę na postać jednego z egzorcystów, księdza Damiena Karrasa oraz na jej matkę, Chris. Karras wprost przyznaje się do tego, iż stracił wiarę. Widząc dokoła tyle zła, przestaje dostrzegać w swoim powołaniu sens. Nie potrafi służyć potrzebującym pomocy psychologicznej księżom (Damien skończył elitarny uniwersytet), z jakiejś przyczyny także nie umie zając się starą, zniedołężniałą matką. Nie widzi także celu w pomaganiu cierpiącym i potrzebującym wsparcia finansowego ludziom. Nic dziwnego więc, iż demon odkrywszy jego tajemnice, bez problemu bierze górę nad resztkami wiary w Boga i ludzi Damiena Karrasa. Chris MacNeil znowu reprezentuje świat Hollywood, czyli uniwersum, w którym dokonało się przewartościowanie wszystkiego, co dotąd uchodziło za cnoty. Próżność i rozpusta stały się wyznacznikami człowieka sukcesu, zaś pokora i dobroczynność zaczęły cechować życiowego nieudacznika i zamykały drzwi do wielkiej kariery. Co prawda sama MacNeil może nie była przykładem kogoś takiego, ale na wydanym przez nią przyjęciu tego typu ludzi spotkać można było bez liku. Przykładem artysty mającego w głębokiej pogardzie zarówno moralność jak i leżące u jej podstaw wartości był Burke Dennings, reżyser w którym podkochiwała się Chris.

Aby zrozumieć istotę opętania Regan MacNeil przez demona, należy zwrócić uwagę przede wszystkim na jego pierwszą fazę. Bohaterka jest jeszcze sympatyczną i rezolutną dziewczynką, dla której najważniejsze są kontakty z matką. Jednak już wtedy informuje ją o tajemniczym przyjacielu, Kapitanie Howdy, z którym dziewczyna spędza swój wolny czas. My, widzowie, doskonale zdajemy sobie sprawę, kim tak naprawdę jest Kapitan Howdy. Dla Regam jest on przyjacielem, jedyną osobą, która poświęca jej wystarczająco dużo czasu. Nic więc dziwnego, iż bohaterka tak szybko pozwoliła mu owładnąć swoją wyobraźnię. Zapewne przyczyniła się do tego także plansza ouija, która dla wielu ludzi stanowi niezbędne narzędzie do komunikacji ze światem duchów. Możemy się tylko domyślać, co kilkunastoletnia bohaterka mogła robić za pomocą tablicy. Okazuje się więc, iż samotność, nie do końca uświadomione poczucie winy za rozpad małżeństwa rodziców, wreszcie chęć kochania i bycia kochaną mogą być doskonałą pożywką dla demona pragnącego konfrontacji z Bogiem poprzez reprezentujących go księży.

W pierwszej odsłonie „Egozrcysty” mamy jeszcze jednego opętanego przez ducha. Jest nim wspomniany już wyżej ojciec Damien Karras. W finale dzieła Friedkina ksiądz uświadamia sobie, iż tylko poświęcając swoje życie może znowu stać się wiernym sługą Boga. Przyjmuje więc na siebie demona dręczącego Regan i rzuca się przez okno w pokoju dziewczynki na bardzo długie, strome schody. Wskutek wielu obrażeń umiera ze świadomością jednak, iż swoją decyzją uratował coś, co jest bezcenne – życie ludzkie. W jego postawie dostrzec możemy coś, co doktryna katolicka nazywa zastępczą ofiarą ekspiacyjną, czyli dobrowolne poddanie się diabelskiemu opętaniu. Tylko w taki sposób bowiem, przez poświęcenie swojego życia, Damien Karras mógł uwolnić od piekielnych cierpień niewinną niczemu Regan MacNeil.

***

Inaczej niż w części pierwszej sprawa z opętaniami ma się w filmie Johna Boormana „Egzorcysta II: Heretyk”. Jego głównym bohaterem jest ksiądz Philip Lamont, który od swoich zwierzchników otrzymuje polecenie zbadania okoliczności śmierci ojca Merrina. Jego śledztwo prowadzi do zaskakujących wniosków. Egzorcyzmy odprawiane nad Regan MacNeil nie były pierwszymi, w których duchowny uczestniczył. Wiele lat wcześniej w Afryce Merrin zajmował się opętanym przez Pazuzu afrykańskim chłopcem. Księdzu udało się wtedy wypędzić z młodego Afrykańczyka złośliwego demona. Chcąc spotkać się z dorosłym Kokumo, Lamont pragnie dowiedzieć się, w jaki sposób Merrinowi udało się zapanować nad królem demonów wiatru i synem boga Hanbi. Jest bowiem przekonany, iż Pazuzu znowu będzie chciał zawładnąć dorosłą już Regan. Nie chce jej stracić, ponieważ wiele lat wcześniej przez swoja słabość lub brak żarliwości stracił podczas odprawianych przez siebie egzorcyzmów młodą dziewczynę. W obrazie Boormana mamy więc aż trzy ofiary straszliwego reprezentanta południowo-zachodniego wiatru, susz, plag szarańczy oraz głodu. Pierwszą z nich jest młoda dziewczyna, z którą ojciec Lamont zetknął się podczas misji w Ameryce Łacińskiej. Co prawda młoda kobieta nie zmieniała się fizycznie tak jak Regan MacNeil w części pierwszej, jednak jej widok przeraził księdza. Dotąd bowiem opętana uzdrawiała ludzi. Wszyscy, którzy zwracali się do niej o pomoc, święcie wierzyli, iż jej dar jest bożym błogosławieństwem. Tym większy okazał się szok, kiedy okazało się, iż uzdrowicielka opętana jest przez diabła. Przerażony Lamont nie radzi sobie z diabelską interwencją. Błagając o wstawiennictwo ojca Merrina jak skamieniały patrzy na to, jakich zniszczeń dokonuje nawiedzona w kaplicy poświęconej Maryi. Dziewczyna podpala siebie jak również miejsce poświęcone Matce Boskiej. W ostatniej scenie oczami księdza obserwujemy jak palą się obie postacie, zarówno Maryja jak i w tym momencie niezwykle do niej podobna opętana uzdrowicielka. Trudno powiedzieć, dlaczego znajdujący się w jej ciele demon nie walczy z księdzem o swoją nową siedzibę. Może sprawiła to osobowość opanowanej przez niego dziewczyny, a może demon chciał tylko pokazać, iż pierwsze starcie między nim a ojcem Lamontem jest tylko preludium do prawdziwej walki, jaką stoczą między sobą o życie Regan MacNeil. Wszak niewykluczone, iż Pazuzu zdawał sobie sprawę, iż ma do czynienia z księdzem badającym losy ojca Merrina, a więc swojego dawnego przeciwnika, z którym już kilkakrotnie przegrał batalię o wartościowych ludzi.

Kluczem do rozwiązania zagadki opętań okazały się badania ojca Merrina, które prowadząc w Afryce natknął się na Kokumo, młodego chłopca, który zajmował się uzdrawianiem cierpiących na różne schorzenia ciała i ducha. To dzięki jego przypadkowi nawiedzenia, które miało miejsce podczas próby przegonienia nadlatującej szarańczy, Merrin zorientował się, iż demon pragnie zawładnąć przede wszystkim tymi, którzy posiadają dar czynienia dobra. Oni to bowiem w różnych kręgach kulturowych mogą uchodzić za wyjątkowych, a co za tym idzie obdarzonych szczególnym błogosławieństwem bóstw, w które wierzą. Niewątpliwie uzdrawiając, mogą być także tymi, którzy swoja mocą świadczą o potędze bóstw. Opanowanego przez Pazuzu Kokumo ojciec Merrin przewodzi do świątyni katolickiej w Afryce (Etiopia lub Egipt) położonej wśród niedostępnych skał. Dostać się do niej można tylko i włącznie wspinając się wewnątrz szybów powstałych na skutek przemieszczania się bloków skalnych.

Jednak najważniejszym z opętań w części drugiej „Egzorcysty” jest powtórne zawładnięcie ciałem Regan MacNeil. Tym razem poznajemy ją jako piękną, dojrzałą dziewczynę pracującą w zespole tanecznym. Nie pamięta ona wydarzeń sprzed lat, nie potrafi powiedzieć, co wtedy się z nią stało. Analizując swoje zachowanie orientuje się jednak, iż jej stan psychiczny jest na tyle niestabilny, iż stale potrzebuje opieki psychiatrycznej. Regularnie spotyka się z dr Gene Tuskin, która stara się dociec przyczyn obaw Regan. Wykorzystując nowatorskie metody psychiatrii, pani doktor za pomocą hipnozy pragnie dociec, co tak naprawdę stało się jej pacjentce. Przełomowym momentem okazuje się spotkanie bohaterki z ojcem Lamontem, który za wszelką cenę chce dowiedzieć się, w jaki sposób zginął ksiądz Merrin. Dr Tuskin godzi się na seans hipnozy, w którym najpierw oboje przenoszą się do pokoju, gdzie miały miejsce egzorcyzmy przeprowadzane na Regan, a później do Afryki. Tam właśnie batalię z Pazuzu toczył Merrin. Dzięki tym wydarzeniom dowiadujemy się, iż zły duch nie zrezygnował z Regan i czeka tylko na dogodny moment, by znowu przypuścić atak na jej osobę. Lamont jest zresztą przekonany, iż dziewczyna pamięta wszystkie wydarzenia sprzed lat. Nie chce się tylko z nimi dzielić, choćby dlatego, iż nie wszystkie rozumie. Lecz zło czyhające na nią jest coraz bliższe. Regan bowiem nie tylko odkryła w sobie moc przewidywania przyszłości, lecz także sprawiła, iż jedna z pacjentek dr Tuskin przemówiła. To ostatnie wydarzenie dla księdza stało się ostatecznym potwierdzeniem tego, iż opętanie młodej kobiety jest kwestią czasu. Początkowo jedynymi oznakami niepokojącymi Regan są sny oraz niepokojące rysunki, które dziewczyna wykonuje nie do końca będąc tego świadoma. Majaki oraz towarzyszący im somnambulizm dotyczą przede wszystkim Afryki i wszystkiego, co związane jest z żywiołem powietrza. Wraz z szarańczą niesioną przez wiatr bohaterka może obserwować zarówno wydarzenia z przeszłości, jak i te, które dzieją się obecnie. Wreszcie podczas jednego z występów dziewczyny demom przypuszcza pierwszy atak. Po nim bohaterka uświadamia sobie, iż pomóc może jej tylko powrót do przeszłości oraz wspólne działanie przeciwko demonowi dwóch duchownych – Lamonta i... Merrina. Jednak Pazuzu okazuje się dużo sprytniejszy, niż przewiduje to dziewczyna. By zdobyć ją, najpierw próbuje oponować jej pomocników, a więc wspomnianego Lamonta oraz spieszącą na pomoc dr Tuskin. W domu, w którym kilka lat wcześniej toczyli zaciekły bój Merrin i Karrses, Regan spotyka swojego sobowtóra będącego ucieleśnieniem demona. Ten mamiąc, zmieniając postać, wreszcie chcąc uwieść ojca Lamonta próbuje wpłynąć na niego, by wybrał dające moc zło niż reprezentowane przez dziewczynę dobro.

***

Reżyserem trzeciej części zmagań egzorcystów z potężnym demonem o imieniu Pazuzu został William Peter Blatty, twórca powieściowego pierwowzoru oraz scenariusza do pierwszej odsłony słynnego cyklu. Również do sequela zrealizowanego przez siebie, Blatty napisał scenariusz w oparciu o wcześniej stworzoną powieść. Ze wszystkich pięciu filmów traktujących o perypetiach ludzi, którym dane było zetknąć się z opętanymi przez złego ducha, ten jest zdecydowanie najsłabszy. Twórcy literackiego „Egzorcysty” nie udało się zamieścić w swoim obrazie choćby jednego elementu, który mógłby mu nadać rys dzieła oryginalnego czy choćby intrygującego. Cokolwiek by nie mówić złego o „Heretyku”, na pewno nie można mu zarzucić, iż nie jest dziełem na swój sposób wyjątkowym, starającym się w interesujący sposób rozwinąć wątki tylko zasygnalizowane w dziele Friedkina. „Legion” jest już tylko strasznie długim, beznadziejnie nudnym pasożytem żerującym na legendzie „Egzorcysty”.

Zaproponowany przez Blatty’ego wątek opętania przez żądnego krwi demona niewątpliwie zadziwia, ale w negatywnym znaczeniu, swą niedorzecznością i zawartymi w nim idiotyzmami. Owładniętym przez znaną z filmu Friedkina demoniczną istotę jest zamknięty od piętnastu lat w celi szpitala psychiatrycznego, nikomu nieznany człowiek znajdujący się w stanie katatonii. Jak się później okazuje, jest nim zbrodniarz, który w czasie pamiętnych egzorcyzmów przeprowadzanych na Regan MacNeil dokonał w Waszyngtonie serii brutalnych morderstw. Znajdując się przypadkowo niedaleko domu należącego do Chris MacNeil widział, co stało się z ojcem Karresem. Przypadek sprawił, iż zarówno Pazuzu jak i duch umierającego księdza „zatrzymali” się w ciele oprawcy czyniąc w jego świadomości prawdziwe spustoszenie. Aż piętnaście lat potrzebował demon, aby za sprawą zregenerowanego umysłu mordercy móc znowu objawić się światu. Mamy więc w filmie Blaty’ego do czynienia z tworem, którego jaźń składa się w trzech świadomości – maniakalnego mordercy, ojca Karresa oraz demona będącego zapewne Pazuzu. Odzyskawszy świadomość morderca znowu rozpoczyna swój niecny proceder. Tym razem jednak czyni to nie bezpośrednio, lecz rękami pracowników szpitala. Demon mając ich we władaniu manifestuje swoją obecność przez dokonywanie morderstw o charakterze religijnym. Jednym z niewielu motywów składających się na pozytywny wymiar trzeciej części „Egzorcysty” jest odegranie opętanej przez złego ducha postaci przez dwóch aktorów - Brada Dourifa i pamiętnego z części pierwszej Jasona Millera. To oni nadają opanowanej przez demona charakterystyczny rys niejednoznaczności. James Venamum to istota wyzuta z jakiejkolwiek moralności i sumienia. Był więc idealnym „naczyniem” dla pokonanego, lecz ciągle potężnego demona pragnącego za wszelką cenę uczynić z czyjegoś życia piekło. Pech jednak chciał, że na moment przed przejściem do ciała Venamuma ducha przyjął do siebie ojciec Karres. To on w tej dziwacznej trójcy jest „najsłabszym ogniwem”. On jednak po raz drugi, mając świadomość destrukcyjnego charakteru zła, jakiego sam stał się częścią, przyczynia się do jego pokonania. Zarówno Dourifowi jak i Millerowi naprawdę wiarygodnie udało się wykreować postacie, których świadomość skażona została złem. Pierwszy, niczym szatan mami i klaruje, iż niegodziwość jest jedyną drogą prowadzącą człowieka do prawdziwego oświecenia. Karres, czując się winnym, iż za pierwszym razem nie pokonał demona, znowu będzie gotowy oddać życie w zamian za uwolnienie świata od obecności złego ducha.

***

Z kinematografia w Stanach Zjednoczonych jest jak z motoryzacją, jedno i drugie stanowi gałąź przemysłu, która musi przynosić zyski. Nic więc dziwnego, iż wypełnione sale kinowe na pokazach „Egzorcysty” Williama Friedkina w roku 2000 natchnęły producentów, by wycisnąć z tego sukcesu ile tylko się da. Najpierw w roku 2005 powstał film „Dominion: Prequel to the Exorcist” Paula Schradera. Obraz nie spodobał się jednak producentom. Oczekiwali horroru, a dostali momentami wręcz teatralny dramat psychologiczny dopiero w końcówce nawiązujący do poetyki grozy. Powtórną produkcję zlecono Renny’emu Harlinowi, specjaliście od kina akcji. Fin znacznie zmienił scenariusz oraz częściowo wymienił ekipę aktorską, po czym nakręcił film dużo bardziej dynamiczny, efektowny, pełny efektów specjalnych, a przede wszystkim dużo brutalniejszy, czym nie pozostawił żadnych wątpliwości co do tego, jaki gatunek filmowy reprezentuje. Nie będę w tym miejscu dokonywał oceny obu filmów, ponieważ niniejszy tekst nie jest recenzją. Interesuje mnie w nich tylko wizja konfrontacji dobra ze złem oraz reprezentanci oby porządków, egzorcyści oraz opętani.



Jako że „Dominion” powstał wcześniej niż „Egzorcysta: Początek” występujący nim wielowymiarowy aspekt opętania nie różni się znacząco od tego, jaki zawarł w swoim obrazie Harlin. Na skutek otwarcia poświęconej Lucyferowi świątyni zakopanej w pustynnych piaskach Afryki, zamieszkujące ja zło wydostaje się na zewnątrz. Jego ofiarą pada przede wszystkim Cheche, odrzucony przez lokalne plemię i traktowany jak przeklęty młody, ciężko chory mężczyzna. W trakcie procesu opanowywania jego jaźni przez demona dokonuje się w nim również przemiana fizyczna. Z chromego, mającego ogromne problemy podczas wykonywania najprostszych czynności człowieka zmienia się w potężną, posiadającą ogromną moc postać, przypominającą przez otaczający ją nimb doskonałości grecką rzeźbę. Jego siedzibą staje się odkryta przez archeologów świątynia. W niej ojciec Lancaster Merrin będzie musiał stoczyć pojedynek z demonem. Jakiego rodzaju zły duch staje się panem ciała Cheche? Trudno jednoznacznie to określić. Najprawdopodobniej jest to Lucyfer, bo o nim najwięcej się mówi w filmie Schradera. Jednak w podziemiach świątyni znajduje się kolosalny posąg przypominający rzeźby z poprzednich części przedstawiające demona Pazuzu. Może reżyserowi nie zależało na ścisłym określeniu tego, z jakim złem walczy duchowny. Istotne jest samo zło, zaś jego imię jest kwestią drugorzędną. Opętanego twórcy postanowili przedstawić zupełnie inaczej, niż zrobili to Friedkin, Boorman czy Blatty. Zamiast skupiać się na demonstrowanej przez demona przedmiotowości ludzkiego ciała, a co za tym idzie na jego emanacji przez zniekształcenia i spotwornienia ludzkich członków, pokazali siłę jego intelektualnych przymiotów. Opętany Cheche nie stara się także zaznaczyć swojego istnienia wszelkiego rodzaju bluźnierstwami i złorzeczeniami wobec innych systemów wartości, a przede wszystkim w stosunku do chrześcijaństwa. Wzdryga się na widok krzyża, powtórny ból sprawia mu także woda święcona, zaś modlitwa staje się jedynym skutecznym orężem wobec zakusów demona. Jednak najistotniejsze są słowa, jakie kieruje do swojego prześladowcy, ojca Lancastera Merrina. Zły duch wskazując na skłonność istoty ludzkiej do czynienia krzywdy wszystkiemu, co znajduje się wokół niej, siłą argumentów stara się przekonać, iż to jemu, a nie Bogu powinna być oddawana cześć. Najpierw toczy na ten temat z księdzem dyskusję, pokazując mu chociażby potworność zbrodni, jakiej dopuścili się podczas drugiej wojny naziści. Nawrócony Merrin jednak nie ulega zarówno demonstracji nadnaturalnych mocy jakimi dysponuje szatan, jak również sile argumentacji werbalnej. Za wszelką cenę pragnie pokonać przeciwnika, tym samym uwalniając od niego ciało niewinnego młodzieńca. Diabeł z filmu Schradera potrafi także kontrolować siły przyrody. Kiedy zachodzi potrzeba, wywołuje burzę piaskową. Bez większego wysiłku inicjuje również trzęsienie ziemi mające na celu wyeliminowanie niepożądanych gości w dostępie do poświęconego mu obiektu sakralnego.



W pewien sposób opętani są także ludzie czyniący nienawiść motorem napędowym swoich poczynań. Mam tu na myśli nazistów zabijających bez opamiętania niewinnych cywilów, jak również żołnierzy brytyjskich niewidzących niczego złego w siłowym podporządkowaniu sobie plemion tubylczych żyjących na terenie ówczesnej Kenii. Takie zestawienie demonicznej demonstracji z ludzkimi krokami ma głęboki sens. Ojciec Merrin bowiem, będąc bezpośrednim świadkiem zarówno obecności Lucyfera jak również decyzji wydawanych przez niemieckich i brytyjskich dowódców, tylko z ludzkim wrogiem sobie nie poradził. Pokonał samego diabła, nie dał rady natomiast ani uciekającemu z Holandii oficerowi SS, ani próbującemu podporządkować sobie miejscową ludność, majorowi Granville. Wymowa owego zabiegu jest nader prosta – żaden diabeł czy demon z piekielnych czeluści nie równa się z człowiekiem w czynieniu zła.

***

W filmie „Egzorcysta: Początek” (reż. Renny Harlin) temat demonicznego opętania oraz zmagań z nimi egzorcystów jest tym, co potocznie nazywa się „kwiatkiem do kożucha”, czyli niespecjalnie ważnym dodatkiem stanowiącym tylko tło dla innych wydarzeń. Film opowiada historię pewnego miejsca w Afryce, w którym archeologowie odkrywają zakopaną w piaskach świątynię chrześcijańską pochodzącą z V w. n.e. Niedługo po tym, na miejsce badań przybywa Lancaster Merrin, były ksiądz, obecnie archeolog do wynajęcia. Jego zadaniem, zleconym przez tajemniczego człowieka o podejrzanej konduicie, jest znalezienie śladów sekty oddającej cześć jakiemuś dawno zapomnianemu bóstwu. Nietrudno jest zgadnąć, iż tak naprawdę „Egzorcysta: Początek” jest filmem traktującym o pierwszym spotkaniu Merrina z Pazuzu. Po raz pierwszy także będzie mu dane zetknąć się z demonem będącym przeciwnikiem podczas obrzędu egzorcyzmów, jakiemu poddana będzie jedna z bohaterek, Sarah Bession.
Młoda kobieta jest lekarką zajmującą się w Kenii jednym z tamtejszych plemion. Wcześniej była więźniarką w obozie koncentracyjnym, w którym Niemcy dokonywali na niej nieludzko brutalne eksperymenty. Wychodząc za mąż za francuskiego naukowca, wyjechała z nim do Afryki. Oboje jako pierwsi weszli do dopiero co odkopanej świątyni, nic więc dziwnego, iż wystawili się uwięzionemu tam demonowi, który już wcześniej co najmniej dwa razy próbował wydostać się z matni. Tym razem mu się udało. Dręczony przez demona Bession nie wytrzymuje serwowanych przez niego wizji. Najpierw popada w obłęd, później popełnia samobójstwo na oczach Lancastera Merrina. Podobnie rzecz się ma z dowódcą wojsk brytyjskich stacjonujących w Kenii, majorem Granville (również „dotknięty” przez złego ducha zabija się) oraz jego podkomendnymi, którzy podczas starcia z plemieniem Turkana zaczynają się wzajemnie wyrzynać nie przykładając uwagi kogo tak naprawdę zabijają. Ciekawym przypadkiem opętania, choć w tym wypadku należy je rozumieć w sensie przenośnym, jest rządza mordu nazistowskich Niemców, z którymi w przeszłości zetknęli się zarówno Sarah jak i będący wtedy katolickim kapłanem Lancaster Merrin. Z rzeszy historyków, którzy od zakończenia wojny próbowali zgłębić tajemnicę przyczyny nieprawdopodobnej żądzy mordu wśród tak licznych przedstawicieli narodu niemieckiego, żadnemu z nich nie udało się przedstawić rzetelnej i jednoznacznej hipotezy popartej argumentami nie do podważania. Oczywiście daleki jestem od stawiania tezy, iż naziści opętani byli przez krwiożercze demony, jednak dokonanie tylu potwornych zbrodni w tak krótkim czasie nie można wytłumaczyć rutynowymi działaniami wojennymi.
Jednak najważniejszą postacią, którą w „Egzorcyście: Początku” opanował zły duch jest Sarah Bession. Niestety, zarówno kreacja Izabelli Scorupco jak i efekty specjalne użyte do pokazania jej jako człowieka opętanego, pozostawiają wiele do życzenia. W finale filmu bowiem obserwujemy pojedynek Merrina nie tylko z postacią schematyczną, mało straszną, lecz momentami wręcz komiczną. Wszelakie porównania jej do roli Lindy Blair można nazwać niestosownymi. Cały pomysł diabelskiego oddziaływania na człowieka zaczerpnięty został z filmu autorstwa Friedkina i Blatty’ego. Mamy tu postać dość ładnej kobiety, która pod wpływem opanowania jej przez demona (jest nim najprawdopodobniej Pazuzu, choć pewne przesłanki wskazują, iż może być to sam Lucyfer) zamienia się monstrum. W przeciwieństwie do poprzednich części, zwłaszcza pierwszej, nie ma tu mowy o jakichkolwiek wątpliwościach dotyczących zdrowia cielesnego czy psychicznego bohaterki. Twórcy „Egzorcysty: Początku” postawili na jednoznaczność – kobieta jest opętana przez złego ducha i tyle. Oprócz zmian w wyglądzie Sarah, jej ciało stało się nagle zdolne do wykonywania czynności, które na co dzień uchodzą za nierealne. Mam tu na myśli lewitację, wykręcanie kończyn pod nieprawdopodobnym kątem, wreszcie posiadanie nadzwyczajnej siły oraz szybkości w poruszaniu się. Kobieta nagle też straciła swój naturalny głos na rzecz znanego już z poprzednich odsłon sagi skrzekliwego głosu demona. Jako że osoba opętana nie ma władzy nad swoim ciałem, zły duch może wypowiadać swoje słowa jej ustami, a także dokonywać złych czynów. I tak wykorzystując znajomość biografii ojca Merrina, duch w ciele kobiety próbuje na oczach księdza zabić niewinnego chłopca. Wykrzykuje w kierunku księdza bluźnierstwa, przekleństwa oraz za pomocą mieszania faktów z kłamstwami stara się osłabić jego wolę i wiarę. Jednak pomimo potężnej mocy boi się rzeczy poświęconych oraz przejawia wrogość do kapłanów i osób modlących się. Oczywiście w finałowej scenie demona udaje się pokonać, zaś Sarah zostaje uwolniona od jego obecności w jej ciele.

Egzorcyści

W Kościele katolickim posługa egzorcysty była w ciągu wieków coraz bardziej ograniczana. Ostatecznie 15 VIII 1972 roku papież Paweł VI zniósł święcenia egzorcystów. Dzisiaj egzorcystą może zostać albo biskup, albo mianowany przez niego kapłan, który posiada specjalne zezwolenie na sprawowanie egzorcyzmów. Doktryna kościelna bardzo jasno określa, jakimi przymiotami powinien cechować się taki duchowny. Chodzi tu o pobożność, wiedzę, roztropność, nieskazitelność życia oraz specjalne przygotowanie do zadania jakie go czeka. Niezwykle ważne jest, aby przed przystąpieniem do sakramentalium kapłan wpierw rozeznał się, czy nie ma do czynienia z osobą chorą psychicznie albo z niezwykle sprytnym szarlatanem. Dopiero tedy może przystąpić do misji uwalniania od złych duchów, kierując się zaleceniami Rytuału rzymskiego.

***

Jedną z najbardziej znanych scen „Egzorcysty” Williama Friedkina jest postać ojca Merrina zmierzająca bardzo wolno do zasnutego mgłą domostwa, w którym diabeł dokonuje dzieła zniszczenia w ciele kilkunastoletniej dziewczynki, Regan MacNeil. Duchowny zdaje sobie sprawę z tego, kto będzie jego przeciwnikiem. Z prologu do filmu możemy się domyśleć, iż to nie pierwsze spotkanie z demonem jakie miało miejsce w życiu księdza. Tym razem jednak bohater domyśla się, iż ze względu na nienajlepszy stan zdrowia, bitwa o ciało i duszę młodej Amerykanki może być jego ostatnim starciem ze złem. Zdecydowanie jednak w hierarchii wartości, wokół których toczy się życie Merrina, jego własne życie liczy się najmniej. Stawienie czoła diabelskiemu pomiotowi duchowny traktuje więc jako misję daną mu przez Boga. Nawet jeśli będzie się to wiązało w przebyciem tysięcy kilometrów, egzorcysta zawsze będzie gotowy na kolejną batalię ze złym duchem.
Ale jeszcze ciekawszą postacią jest ksiądz Damien Karres. Jego status w kościele jest o tyle ciekawy, co nietypowy. Skończywszy prestiżowy uniwersytet bohater zajmuje się duchowymi rozterkami innych księży, zwłaszcza tych młodych, u których zderzenie idealistycznej postawy powołania z brutalną rzeczywistością życia codziennego bywa czasami przyczyną problemów natury psychicznej. Pomagając innym duchownym, Karres coraz boleśniej zdaje sobie sprawę, iż jego wiara jest w poważnym kryzysie. Widząc zło wylewające się z każdego kąta, zaczyna przypuszczać, iż miejsce w którym żyje wcale nie jest dziełem Boga. Bohater nie potrafi także ułożyć sobie życia osobistego. Służba ludziom i Bogu staje się dla niego coraz większym obciążeniem. Karres nie umie także zająć się matką. Pogrążając się we własnych, coraz mniej ciekawych myślach, zapomina o pragnącej jego towarzystwa matce. Kiedy kobieta umiera, ksiądz załamuje się, nie potrafi bowiem znaleźć wytłumaczenia dla narastającego chaosu wokół jego osoby. I wtedy w jego życiu pojawia się Chris MacNeil, matka małej Regan. Nie mogąc znaleźć wśród najlepszych lekarzy wytłumaczenia dziwnego zachowania córki, zwraca się o pomoc do księdza, choć sama jest osobą niewierzącą. Po chwili wahania Karres decyduje się pomóc aktorce. Może dlatego, iż widział ją kilkakrotnie na planie filmowym, a może powodem jest niewinność i bezbronności dziewczynki. Pierwsze spotkanie z opętaną już dziewczyną jest dla niego szokiem. Nigdy bowiem nie przypuszczał, iż dane mu będzie zetknąć się z tak dosłowną manifestacją świata nadprzyrodzonego. Szok jednak nie jest na tyle silny, by bezkrytycznie wierzyć w to, co dane jest mu widzieć. Karres nie tylko bada Regan, lecz także nagrywa głos demona. Kiedy jednak staje się jasne, iż ma do czynienia z najprawdziwszym opętaniem, duchowny bez reszty, poświęcając wszystkie swoje siły, staje u boku zarówno Chris jak i ojca Merrina w walce o uwolnienie dziewczynki ze szponów diabła. W trakcie egzorcyzmów, stykając się oko w oko ze złem wcielonym odzyskuje wiarę w Boga. Jego manifestację bowiem odnajduje w cierpieniu małej jeszcze dziewczynki. Droga Karresa przez kolejne stopnie uwolnienia Regan od diabła symbolizuje drogę człowieka ku Bogu, która często przedstawiana jest jako kręta ścieżka. Podczas pierwszego spotkania Karresowi bliżej jest do niewierzącego, w czasie egzorcyzmów przeżywa nawet załamanie, kiedy diabeł udowadnia mu, iż ksiądz przez zaniedbanie winny jest śmierci swojej matki. Jednak w momencie śmierci ojca Merrina, Karresowi dana jest możliwość odkupienia wszystkim win i powrót do chwalców bożej mocy. Niczym Jezus, poświęca życie i w korzystając z nadarzającej się okazji, zaprasza demona do własnego ciała. Zaraz po tym rzuca się z okna sypialni Regan i umiera na krętych i długich schodach przylegających do kamienicy Chris MacNeil.

W powszechnej świadomości egzorcystą prawie zawsze jest ksiądz katolicki. To on dzierżąc Pismo Święte, wodę święcona oraz krucyfiks wypędza z człowieka złego ducha. Jednak Friedkin postanowił także pokazać w roli egzorcystów współczesnych mu medyków zajmujących się zarówno ciałem jak i psychiką człowieka. Zanim Regan oddano w ręce wspomnianych wyżej księży, przebadana została przez kilkudziesięciu lekarzy, którzy najpierw prawiąc niezrozumiałym językiem o najdziwniejszych zaburzeniach natury psychosomatycznej, w końcu przyznają się do niewiedzy i kierują znajdującą się na skraju załamania nerwowego matkę do duchownych. Badania jakim poddano dziewczynę przypominały średniowieczne tortury. Nie tylko została ona zasypana najróżniejszymi testami psychologicznymi, lecz także dokonano na niej szereg, niekiedy strasznie wyglądających zabiegów chirurgicznych. Pochłonięci jej przypadkiem medycy, niczym średniowieczni magowie z wyższością traktujący niewtajemniczonych, często przy matce posługiwali się niezrozumiałym dla niej językiem, który dla nas, widzów, oznacza po prostu brak jakichkolwiek koncepcji co do przyczyn stanu zdrowia pacjentki. Co gorsza, wymykające się racjonalnemu poznaniu zachowania Regan, z butą i bezkrytyczną wiarą w zdobycze nauki na siłę lekarze starali się wtłoczyć w wypracowane przez akademików schematy zaburzeń ludzkiego umysłu. Nie bez kozery można przypuszczać, iż ich momentami aroganckie zachowanie jeszcze bardziej utwierdziło diabła w przekonaniu, iż w dobie ludzkiej wiary w potęgę swojego umysłu, będzie bardzo łatwo całkowicie opanować ciało Regan MacNeil. Niezwykle wykształceni lekarze, specjaliści w swoich dziedzinach, w „Egzorcyście” stali się więc symbolem światopoglądowego zamknięcia i obskurantyzmu.

***

Druga część „Egzorcysty” zatytułowana „Heretyk” zarówno z egzorcyzmami jak i z egzorcystami nie ma zbyt wiele wspólnego. Oczywiście znowu mamy tu styczność z opętaniami oraz z próbami wyzwolenia ofiar spod dyktatu demonicznych sił, lecz nie są to wątki nadrzędne, wybijające się na pierwszy plan. W filmie Boormana chodzi raczej o zdolność przeciwstawieniu pokusom, na jakie cały czas jesteśmy wystawieni. Według doktryny katolickiej człowiek posiada wolna wolę, więc może wybierać między skrajnymi postawami. W rzeczywistości jednak zło na pierwszy rzut oka otoczone jest nimbem dobra, zaś aby dojść do prawdy, najpierw trzeba poznać, co znaczy fałsz. Na pewno taką dwuznacznością naznaczone były działania pojawiającego się w sequelu ojca Merrina. Hierarchia kościelna nie zaakceptowała jego twierdzenia, jakoby diabeł czaił się przede wszystkim na ludzi, którzy dla ogółu są osobami świętymi. Znaczyłoby to bowiem, iż dobro nierozerwalnie zwiane jest ze złem. Istota o krystalicznej moralności stale narażona jest na ataki sił demonicznych. Ojciec Merrin po raz pierwszy zetknął się z diabłem w Afryce, badając tamtejsze kultury. Dobroczyńca miejscowych plemion, uzdrowiciel i szaman, Kokumo opanowany został przez Pazuzu. Stając się naukowcem, Merrin nie zapomina, iż tak naprawdę ciągle jest księdzem. Udaje się więc z opętanym do chrześcijańskiej świątyni Afryce , by tam przeprowadzić egzorcyzmy. W „Heretyku” Merrin pojawia się po raz drugi, kiedy dzięki hipnozie ojciec Lamont wraca wraz z Regan do wydarzeń z przeszłości. Wielebny uświadamia sobie, w jakim stanie była dziewczyna i na czym polegała misja starego księdza. Czując duchowy kontakt z Lamontem, Merrin przekazuje mu opiekę nad Regan. Zdaje bowiem sobie sprawę z tego, iż człowiek nigdy nie wygra wojny z demonem. Jest w stanie przyczynić się do zwycięstwa w jednym pojedynku, lecz nad złem, którego na co dzień doświadcza, tryumf odnieść może tylko Bóg.



Niewątpliwie rolę egzorcysty pełni także jeszcze jedna postać z obrazu Boormana, mianowicie dr Gene Tuskin. Jest ona psychologiem sprawującym pieczę nad dorosłą już Regan MacNeil. Pani doktor nie wierzy do końca w to, iż w psychice bohaterki nie został żaden ślad traumatycznych wydarzeń z przeszłości. Nie wierzy także, iż małą Regan nawiedził wtedy diabeł. Jest przekonana, iż chodzi tu „tylko” o bardzo skomplikowane zaburzenia, jakie zaszły w jej osobowości. Bardzo zależy jej jednak na tym, aby nie doszło do nawrotu schorzeń, jakich w dzieciństwie musiała doświadczać Regan. Zaproponowana przez nią terapia polega na cofnięciu się za pomocą głębokiej hipnozy do momentu, w którym miało miejsce apogeum „choroby”. Dzięki specjalnemu urządzeniu wprawiającego pacjenta w stan hipnozy, w jego „wędrówkę” po meandrach umysłu może udać się druga osoba w charakterze świadka lub „koła ratunkowego” w przypadku, gdyby chory przestałby radzić sobie zaskoczony tajemnicami swojej przeszłości. Brzmi to bardzo mętnie. Jeszcze bardziej bełkotliwie mogłoby wyglądać to dla specjalisty od chorób psychicznych. Jednak w filmie patent z hipnozą sprawdza się znakomicie. Wędrówka ojca Lamonta i dr Tuskin do sypialni małej Regan dla obojga staje się wydarzeniem przewartościowującym to, co dotąd myśleli na temat opętań przez demony. Pani psycholog przez Boormana zostaje przedstawiona jako naukowiec otwarty na różnego rodzaju zjawiska, które dotąd przez naukę nazwane nie zostały. Z jeden strony najważniejszy jest dla niej racjonalizm, z drugiej zaś nie przepędza księdza Lamonta, w którym widzi sprzymierzeńca o ochronie Reagan. Motywem pchającym dr Tuskin do działania na rzecz znajdującej się w niebezpieczeństwie młodej kobiety jest nie tylko poświęcenie charakterystyczne dla doskonałego lekarza, lecz także ciekawość przypadku, jakim dla niej jest Regan. W pewnym momencie jej życia chora dziewczyna staje się kimś ważniejszym od jej własnych dzieci. Kiedy młoda MacNeil rusza z ojcem Lamontem do Waszyngtonu, by jeszcze raz stawić czoła coraz bardziej dającego się jej we znaki demonowi, pani psycholog zostawia wszystko, by ruszyć za swą pacjentką. Można przypuszczać, iż dr Tuskin po doświadczeniach w byłym waszyngtońskim domu Regan, nigdy nie stanie się typem naukowca, który bezkrytycznie wierzy logice rozumowania ludzkiego.

***

W trzeciej części „Egzorcysty” lekarze mając do czynienia z mordercą, nie wiedzą, kim on tak naprawdę jest i co w nim drzemie. Przez piętnaście lat wszelakimi sposobami próbowali zdiagnozować jego przypadłość i ewentualnie wyeliminować jej przyczyny oraz skutki. Nie pomogły ani elektrowstrząsy, ani leczenie farmakologiczne. „Naukowe egzorcyzmy” okazały się więc przypadku porażką. Ale co bardziej znaczące, w trzeciej odsłonie „Egzorcysty” fiaskiem zakończyła się także interwencja kapłana katolickiego. W pewnym momencie bowiem o działalności złego ducha dowiaduje się niejaki ojciec Paul Morning. Wokół niego zaczynają dziać się niepokojące wydarzenia mające charakter zdecydowanie nadnaturalny. Co więcej, znaki owe sugerują, iż ziemię po raz kolejny nawiedził demon pragnący wziąć w posiadanie jak najwięcej dusz ludzkich. Nie wiadomo kim tak naprawdę jest Paul Morning. Pojawia się w kilku scenach, które nijak mają się do filmu jako całości. Najbardziej zadziwiające jest jego wtargnięcie do szpitalnych cel, w których przebywa zarówno James Venamum jak i inni niebezpieczni dla otoczenia pacjenci. Skąd duchowny wiedział o panoszącym się w szpitalu demonie? W jaki sposób dostał się do ściśle strzeżonych cel? Tego, niestety, reżyser nam nie wyjaśnia. Demon jednak zna Morninga i najwyraźniej się go boi. Zostajemy także poinformowani, iż kiedyś już stoczyli pojedynek, w którym zwyciężył ksiądz. Teraz jednak zły duch nie daje mu najmniejszych szans. Wzdraga się zarówno przez modlitwą sługi bożego jak również przed mocą zawartą w wodzie święconej oraz w słowach Rytuału Rzymskiego. Ale później wykorzystuje całą swą siłę, by zniszczyć reprezentowanego przez duchownego Boga. Przestaje zwracać uwagę na modlitwy, zaś dewocjonalia należące do Morninga traktuje jak nic nieznaczące gadżety. Jednak znajduje się ktoś, kto postanawia skończyć z demonem okupującym ciało swojego „duchowego bliźniaka” czyli Jamesa Venamuma. Egzekutorem zostaje główny bohater filmu, porucznik William "Bill" Kinderman. W celi, dręczony przez demona wizjami niezwykłego okrucieństwa w pewnym momencie nawet poddaje się. Nie może patrzeć na ofiary morderstw, jakie pod dyktando demona czynił wzorowany na Zodiaku seryjny zabójca. Przygwożdżony do ściany staje się biernym odbiorcą mentalnych manipulacji dokonywanych przez złego ducha. Może tylko patrzeć na infernalną rzeczywistość wtłoczoną przez szatańską moc wprost do jego umysłu. Wybawienie nadchodzi ze strony konającego Morninga. Ten bowiem nadludzkim wysiłkiem wzywa ojca Karresa, by jeszcze raz stawił czoło prześladującemu go diabłu. Siłą krzyża wymusza na nim, by zawierzając Chrystusowi pokazał reprezentowanemu przez Pazuzu złu na czym polega moc ofiarowania życia za innych ludzi. Kiedy na krótką chwilę Karres odzyskuje świadomość pragnie tylko jednego – śmierci, by razem z nim przepadł dręczący go duch. Kinderman nie waha się ani chwili, zabija go kilkoma strzałami z bardzo bliskiej odległości.

***

Głównym bohaterem Dominion: Prequel to the Exorcist” Paula Schradera zagranym przez Stellana Skarsgårda jest ojciec Lancaster Merrin. Tragiczne wydarzenia z przeszłości spowodowały, iż duchowny porzucił sutannę na rzecz archeologii. To on dowodzi wykopaliskami w Kenii mającymi na celu wydostanie na światło dzienne ocalałej w całości świątyni chrześcijańskiej z V w. Wydzierając ziemi jej tajemnice nawet nie podejrzewa, z czym będzie miał do czynienia. Widząc w Bogu głównego sprawcę zła na świecie zatraca czujność i nie dostrzega niebezpieczeństwa dziejącego się właściwie przed jego oczami. Jednak kiedy ojciec William Francis, młody duchowny przysłany z Rzymu do Kenii, by wesprzeć duchowo mieszkających tam katolików, zostaje zabity przez sługi demona, Merrin bez wahania wkłada sutannę i przepraszając Boga za wątpliwości, prosi Go o siłę w walce z diabłem. Jego przemiana jednak nie dokonuje się nagle, zdecydowanie ma ona charakter procesu. W pewnym momencie bowiem kapłan dostrzega, iż zło nie sprowadza się tylko i wyłącznie do działań człowieka, lecz może przyjąć także osobową, śmiertelnie groźna formę. Wreszcie dostrzega w całej sytuacji szansę na pokonanie zła, a więc odwrotność tego, co spotkało go podczas II wojny w niewielkim holenderskim miasteczku. Merrin zawierzając Bogu, podejmuje walkę z demonem mając świadomość, iż może ona dla niego skończyć się tragicznie.

***

W filmie Harlina, „Egzorcysta: Początek” dużo ciekawiej niż demon w ludzkim ciele prezentuje się postać egzorcysty ojca Merrina, świetnie zagranego przez Stellana Skarsgårda. Poznajemy go jako człowieka cynicznego i zgorzkniałego, który na wzmianki o swojej przeszłości (był księdzem katolickim) reaguje drażliwością i niechęcią. Dopiero z czasem dowiadujemy się, iż podczas II wojny światowej musiał z grupy swoich parafian wyznaczyć 10 osób, które miały być zabite przez nazistów. Merrin na skutek wojennych doświadczeń zrzuca sutannę i staje się osobą świecką. Przyznaje się także do tego, iż to co zobaczył w czasie wojny, pozbawiło go wiary w Boga, dla którego miłość jest przecież wartością nadrzędną. Merrin jest więc postacią podobną do księży egzorcystów z poprzednich części „Egzorcysty”, a więc ludzi, którzy pod wpływem traumatycznych wydarzeń tracą nadającą sens ich życiu wiarę. Pomimo postawy zaprzeczającej istnieniu Boga, Merrin w „Początku” nie traci chrześcijańskiego podejścia do bliźnich. Wszak aby nie powtórzyła się sytuacja z przeszłości, kiedy na skutek jego zawahania zginęła mała dziewczynka, nie poddając się wątpliwościom, podczas konfrontacji z demonem jest gotów poświęcić życie w obronie małego murzyńskiego chłopca. Ksiądz rozumiejąc z kim będzie miał do czynienia, ma świadomość, iż tylko dzięki Bogu będzie mógł uratować zarówno siebie jak i porwanego przez Sarah/demona chłopca. Dokonuje się więc w nim coś na kształt nawrócenia. Niestety, zapewne braki w scenariuszu nie pozwoliły wiarygodnie wygrać Skarsgårdowi, skądinąd bardzo zdolnemu aktorowi, owej przemiany. Jego postawę można ze szkodą dla całego wizerunku zinterpretować powiedzeniem „jak trwoga to do Boga”.

Egzorcyzmy

Egzorcyzmy są lekarstwem na opętanie. Słowo egzorcyzm jest zaczerpnięte z języka greckiego (eksorkidzo) i oznacza ni mniej, ni więcej jak tylko zaklinanie, co odpowiada etymologicznie łacińskiemu adiuratio i włoskiemu scongiuro. Jako termin „techniczny” słowo „egzorcyzm” chrześcijaństwo odziedziczyło po tradycji późnoklasycznej.
Możemy rozróżnić cztery rodzaje egzorcyzmów:
· egzorcyzm uroczysty, którego celem jest uwolnienie osoby opętanej od obecności złego ducha. Ów rytuał odprawiany jest ściśle według Rytuału rzymskiego przez osobę specjalnie do tego desygnowaną
· egzorcyzmy prywatne są modlitwami wiernych lub kapłanów. Stosuje się je w chwilach pokus i dręczeń pochodzących od złego ducha. Może je przeprowadzać wspólnota kierowana przez duchownego. Choć te modlitwy mają za zadanie uwolnienie od wpływów demonicznych, to nie są egzorcyzmami w ścisłym tego słowa znaczeniu. Modlitwy takiej nie powinno przeprowadzać się w przypadku stwierdzenia opętania, kiedy potrzebny jest egzorcyzm uroczysty.
· egzorcyzm chrzcielny włączony od początków chrześcijaństwa w sakrament chrztu świętego jako specjalna modlitwa
· stosowanie egzorcyzmowanej wody, oleju, soli i kadzidła przez każdego wiernego w odpowiednich sytuacjach
Przebieg egzorcyzmowania można podzielić na etapy, kolejno i chronologicznie następujące po sobie:
1. Reakcje szatana
Podczas egzorcyzmów demon przebywający w człowieku ujawnia swoją obecność. Może to zrobić za pośrednictwem głosu i ciapa opętanego. Diabeł najczęściej krzykiem symbolizuje swoja przewagę.
2. Dialog egzorcysty z szatanem
Dyskusje z demonem powinny być zdawkowe, przeważnie w formie utartych, schematycznych wypowiedzi. Muszą przekonać one szatana do wyjścia. Wszystko powinno być nakazem, rozkazem, nigdy prośbą.
3. Imiona szatana
Demon musi wyjawić swoje imię, gdyż od tego zależy możliwość wypędzenia go. Egzorcysta musi wiedzieć, z jaką mocą ma do czynienia.
4. Wyrzucenie demonów
W rozkazie wyjścia nie ma konkretnego miejsca, do którego wypędza się demony. Najistotniejsze jest, aby opuściły one ciało opętanego.
5. Zakończenie egzorcyzmów
Egzorcysta musi przekonać się dostatecznie o tym, że opętany wewnętrznie jest oczyszczony. Do tego wskazana jest modlitwa. Czasami jej niedostatek może zapoczątkować niepowodzenie egzorcyzmów, a nawet nawrót opętani.

***

Wątpię w to, by w przyszłości powstał horror, który zabrałby status ikony Maxowi von Sydow, od czasu powstania filmu Friedkina kojarzonego z postacią egzorcysty. Stworzył on nie tylko sugestywną i niezwykle ciekawą postać, lecz także uwiarygodnił nią i tak już przerażającą historię przestawioną w „Egzorcyście”. Trudno dzisiaj sobie wyobrazić aktora, który w ludzkiej świadomości mógłby w roli egzorcysty zastąpić Maxa von Sydow. Jednak zanim grany przez niego ojciec Lancaster Merrin pojawił się w domu Chris MacNeil, egzorcyzmy zaczął ksiądz Damien Karres. On jako pierwszy z księży zobaczył opętaną Regan. Pomimo dowodów, nie wierzył w to, iż ciało dziewczyny opanowane jest przez diabła. Zwrócił się do biskupa o pozwolenie na egzorcyzmy tylko dlatego, iż w jakiś sposób chciał pomóc matce dziewczynki. W pierwszej rozmowie z nim, demon pokazał jednak, iż wie coś, o czym wcześniej Regan wiedzieć nie mogła. Z drugiej strony wyczuł w Karresie słabość, ponieważ już podczas pierwszego spotkania wyczuł, iż ksiądz nie jest obdarzony zbyt silną wiarą. Nagranie, które duchowny poczynił, okazało się diabelską zgrywą. Obcy język, którym zaczął przemawiać do Karresa demon, był angielskim, tyle że wymawianym wspak.

Po przybyciu do Waszyngtonu, Merrin przystąpił natychmiast do rytuału egzorcyzmu. Nie zainteresował się nawet historią opętania Regan MacNeil. Już w Iraku wiedział bowiem, z kim będzie miał do czynienia. Bardzo dobitnie przestrzegł jednak Karresa (niczym stary Dedal młodego Ikara), wyznaczonego przez biskupa na pomocnika Merrina, przed diabelskimi sztuczkami, jakie zapewne stosował będzie diabeł, by osłabić wiarę egzorcystów. Ostrzegł go przede wszystkim przed różnego rodzaju kłamstwami, mamieniem oraz iluzjami, w czynieniu których diabeł jest niedoścignionym mistrzem. Ich broń stanowiły modlitwy, woda święcona krzyż, tekst Rytuału Rzymskiego oraz przede wszystkim wiara ojca Merrina w to, iż demona nie tyle można, co trzeba pokonać.

Sam rytuał egzorcyzmów decyzją Lancastera Merrina podzielony został na dwie części. Spowodowane było to załamaniem się Karresa, który usłyszawszy historię śmierci matki poddał się mamieniu diabła. W pierwszej fazie rytuału imponuje przede wszystkim zdecydowanie ojca Merrina. Nie dyskutuje on z demonem, nie rozmawia z nim. Między modlitwami przemawia do niego tylko i wyłącznie tonem rozkazu. Od początku wiadome jest, iż diabeł czuje respekt przez Merrinem. Obawia się jego żarliwych modlitw. Już od wejścia ze wszystkich sił próbuje zniechęcić księży do egzorcyzmów. Szybko też uświadamia sobie, iż słabszą stroną „teamu” jest Karres. To na niego próbuje wywrzeć największą presję. Cała jego moc polega bowiem na perfekcyjnym wymieszaniu prawdy z kłamstwami. Nie tylko bluźni przeciwko świętym osobom, nie tylko zalewa egzorcystów wydzielinami, lecz przede wszystkim wyciągana na światło dzienne nie do końca moralne występki Karresa i przedstawia je w kontekście krzywd, jakie wyrządziły one ludziom. Nic więc dziwnego, iż dręczony poczuciem winy Karres poddaje się. Widząc moc demona, demonstrację jego siły, która przejawia się telekinezą, lewitacją, zmianami na umęczonym ciele Regan, wreszcie niesamowitymi wrzaskami, młodszy z księży nie wytrzymuje presji. Drugą część egzorcyzmów ojciec Merrin postanawia odprawić sam. Jednak zmęczony i bardzo chory ulega sile demona. Nie wiadomo w jaki sposób umiera, bo kiedy Karres wchodzi do sypialni Regan, zastaje księdza leżącego na podłodze. Widzi także siedzącego demona triumfalnie śmiejącego się z ocalałego duchownego. W Karresie pękają wszystkie tamy. Próbując udusić opętaną dziewczynkę, traci wiarę rytuały. Nie przestaje jednak wierzyć w Boga. Uświadamia sobie, iż tylko poświęcenie własnego życia uratować może zarówno życie Regan jak i rodzinę MacNeilów. Przejmuje więc diabła do własnego ciała i w ostatnim odruchu kierowanym własną świadomością zabija się wyskakując przez okno.

***

W kontynuacji filmu Friedkina wyreżyserowanej przez Johna Boormana wątek rytuału egzorcyzmów nie odgrywa pierwszoplanowej roli. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, reżyser „Heretyka” bardziej stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego diabeł dokłada wszelkich starań aby zawładnąć człowiekiem. Nie znaczy to jednak, iż wątek ów pominięty został całkowicie. Już na początku filmu widzimy wezwanego do opętanej dziewczyny ojca Lamonta. Ten jednak widząc, z jaką łatwością zły podporządkował sobie szlachetną jednostkę, zląkł się demonicznej manifestacji i pozwolił uzdrowicielce umrzeć. Podobnie jak w przypadku matki księdza Karresa, śmierć młodej dziewczyny bardzo głęboko utkwiła w świadomości Lamonta, rodząc stale dające o sobie znać poczucie winy. Zetknąwszy się z Regan MacNeil zauważa w niej kogoś, kto może uwolnić go od wyrzutów sumienia. Poświęca wszystko, włącznie ze swoją posługą kapłana, by dociec tajemnicy opętania Regan. Poznając losy ojca Merrina dowiaduje się o Kokomo, opętanym przez Pazuzu murzyńskim chłopcu. Dowiaduje się także, iż Merrinowi wraz z opętanym udało się dostać do niezwykłej świątyni chrześcijańskiej, do której droga wiedzie przez pionowe skalne sztolnie. Już sama podróż stanowiła dla kapłana-podróżnika nie lada wyzwanie. Już w świątyni chłopcem zajmują się zarówno miejscowi kapłani jak i ojciec Merrin. Autochtoni modlą się za niego na swój sposób, katolicki ksiądz zaś odprawia rytuał egzorcyzmów. Modli się i kategorycznym tonem każde opuścić diabłu ciało chłopca. Rytuał trawa niezbyt długo i w zadziwiających okolicznościach, wprawiając w stan skrajnego przerażenia wszystkich obecnych w afrykańskiej świątyni, Pazuzu zostaje wygnany z okupowanej przez niego ofiary. Tocząc później dialog z Lamontem, demon przyznał, iż to przez atmosferę miejsca i jego świętość Merrinowi tak łatwo przyszło zwycięstwo. Później, w finale „Egzorcysty: Heretyka”, Lamont sam staje oko w oko z opętanym przez Pazuzu sobowtórem Regan MacNeil. Jednak jego sposób pokonania demona jest zupełnie inny, niż ten, który w pierwszej części pokazał nam Friedkin. Lamont nie bawi się w modlitwy, ani spryskiwanie diabła wodą święconą czy straszeniem go widokiem krucyfiksu. Kiedy już otrząsł się z erotycznego czaru demonicznej sobowtóra Regan, rzucił się na nią i wyrwał jej serce.
Pisząc o egzorcyzmach w filmie Boormana koniecznie należy wspomnieć o próbach „wypędzania” złych duchów z Regan przez dr Tuskin. Wszak jej, podobnie jak wcześniej Merrinowi i Karresowi, bardzo zależało na zdrowiu dziewczyny. Z tej racji, iż reprezentowała ona racjonalny, a więc naukowy sposób interpretacji rzeczywistości, przynajmniej w świecie filmu, posługiwała się narzędziami będącymi domeną lekarzy. Tuskin bardzo zależało na tym, aby zasłaniająca się niepamięcią Regan dzięki hipnozie cofnęła się w głąb swojego umysłu i stanęła twarzą w twarz z traumatycznymi zdarzeniami sprzed kilku lat, kiedy to dwaj księża próbowali uwolnić ją spod władzy złego ducha. Dopiero jednak pojawienie się ojca Lamonta sprawiło, iż próby ze specjalnym urządzeniem wywołującym hipnozę u dwóch osób jednocześnie nabrały rozmachu. W jednej z pierwszych prób pani doktor zapewne po raz pierwszy doświadczyła kontaktu z czymś, co dotąd uważała za niemożliwe, mianowicie z demonem. Ten próbował zatrzymać akcję jej serca, lecz dzięki Regan nie udało mu się uśmiercić dr Tuskin. Jednak od tamtej pory pani psycholog już nie była pewna co do swej tezy, iż przyczyny schorzenia jej pacjentki mają podłoże psychosomatyczne. Pomoc Regan w odzyskaniu mowy jednej z małych podopiecznych terapeutki tylko utwierdziło ją w przekonaniu, iż za chorobą dziewczyny stoi coś innego niż zaburzenia pracy mózgu. Jej miejsce przy aparacie wywołującym hipnozę zajął ksiądz Lamont, który dzięki jego specjalnym właściwościom mógł uzyskać dostęp do tajemnic zawartych w umyśle Regan. Stał się on dla niego bramą, dzięki której mógł nawiązać kontakt z samym Pazuzu.

***

Widz oczekujący do trzeciej części „Egzorcysty” tego, co widnieje w tytule filmu, a więc ludzkich zmagań z demonami za pomocą najróżniejszych rytuałów i inkantacji srodze się zawiedzie. Aby bowiem do nich dotrzeć, będzie musiał najpierw poddać się rytualnemu zanudzaniu, jakie serwuje przez większość swojego filmu William Peter Blatty. Trudno powiedzieć, czy ostanie 10 minut jego obrazu wynagradzają patrzenie na zabawne nieraz i koszmarnie nieciekawe zmagania z rzeczywistością porucznika Williama "Billa" Kindermana. Na pewno jednak finalne sceny egzorcyzmów są najciekawszymi i najlepszymi w produkcji Blatty’ego. Świat przedstawiony bowiem, podobnie jak w pierwszej części, ograniczony zostaje do niewielkiego i skromnie wyposażonego pomieszczenia. W nim dokona się straszliwy pojedynek między siłami dobra i zła. Jego wynik może stać się kluczowym dla wszystkich znajdujących się poza zamkniętą na zewnętrze bodźce szpitalną celą. Przywodzi to ma myśl sceny z ukrzyżowania Chrystusa, kiedy prawie w zupełnej samotności Jezus musiał zmagać się z siłami ciemności. Reprezentantem boskim sił jest wspomniany wyżej Morning. Jego bronią jest moc wiary dana mu od Boga oraz słowa modlitw zapisanych w Rytuale Rzymskim. Dzięki tej broni będzie musiał unicestwić diabła, który co rusz zmienia postać i mami sugestywnym językiem. Egzorcyzmy duchownego okazują się jednak zbyt słabą bronią na demona. Ten zsyłając na księdza coraz bardziej wymowne wizje podkopuje jego wiarę w modlitwę. Wreszcie wykorzystując chwile zawahania duch rzuca Morninga o ścianę i zaczyna obdzierać go ze skóry. Kolejnym „egzorcystą” jest porucznik Kinderman. Policjant łamiąc wszystkie procedury policyjne chce pozbyć się zagrażającego jego rodzie zła w bardzo tradycyjny sposób, mianowicie za pomocą pistoletu. Nietrudno zgadnąć, iż tradycyjna broń nie robi na demonie najmniejszego wrażenia. Zły widząc zdesperowanego i gotowego na wszystko porucznika postanawia przy użyciu wszystkich mocy złamać jego psychikę, by mieć w jego osobie kolejnego sługę. W ostatniej chwili, kiedy Kinderman jest u kresu sił, swoje egzorcyzmy kończy ojciec Morning. Pokazując demonowi krzyż na chwilę spycha go w głąb jaźni opętanego psychopaty, dzięki czemu na ułamek sekundy wolność uzyskuje ksiądz Karres. Powtarza się sytuacja z części pierwszej, w której wspomniany bohater orientuje się, iż zamiast egzorcyzmów tylko jego ofiara może uratować opętaną dziewczynkę. Bez wahania postanawia zrobić to jeszcze raz. Wzywa Kindermana, by ten zastrzelił go uwalniając z obecności demona zarówno jego jak i ciało JamesaVenamuma.

***

W „Dominion” nie mamy do czynienia z tak efektownymi egzorcyzmami jak choćby w części pierwszej czy trzeciej. Jak napisałem wcześniej, Schrader nie dysponując ogromnym budżetem nie mógł sobie pozwolić na drogie efekty specjalne. Siłą rzeczy więc efektowność nie mogła być siłą jego filmu. Reżyser rytuał egzorcyzmów oparł na opowieści biblijnej, w której szatan kusił Jezusa wszelakimi doczesnymi dobrami w zamian za oddanie mu czci. Demon nie manifestował swojej siły za pomocą niewiarygodnych metamorfoz czy demonstracji nadprzyrodzonej siły. Jego moc miała polegać na potędze intelektu oraz na wymiarze argumentów negujących potęgę chrześcijaństwa oraz Kościoła katolickiego. Tak jak Jezus oparł się demonowi, tak również ojciec Merrin, wiedząc z kim ma do czynienia, starał się przede wszystkim uwolnić murzyńskiego młodzieńca od obecności diabła. Jednak pojedynek ze złym duchem miał także ogromne znaczenie dla samego księdza. Dzięki udanym egzorcyzmom nie tylko odzyskał wiarę w Boga, lecz również uwolnił się od poczucia winy, jakie dręczyło go od czasów wojny. W „Dominion” sacrum reprezentowane było przede wszystkim przez księdza uzbrojonego w niezłomną wiarę w swego Boga. Jego oręż stanowiła modlitwa oraz słowa Rytuału Rzymskiego, czyli formuł egzorcyzmów zatwierdzonych przez stolicę apostolską. Oprócz tego niezwykle ważne były symbole wiary chrześcijańskiej, takie jak Pismo Św., krzyż oraz woda święcona, które napełnione mocą wiary ojca Merrina okazały się śmiertelnym zagrożeniem dla demona. Niestety, filmowe egzorcyzmy w obrazie Paula Schradera nie mają ani odrobiny dramatyzmu, będącego przecież najistotniejszym elementem rytuału z części pierwszej. Nie wierzę, iż opętany Cheche mógł na kimś zrobić wrażenie. Grający go aktor pozbawiony jest zarówno talentu jak również charyzmy, które niewątpliwie charakteryzowała się Linda Blair. Nic więc dziwnego, iż wypędzenie demona nie budzi wśród widzów najmniejszych emocji. Jest bowiem tylko pustą filmową sztuczką pozbawioną wielowymiarowości znaczeniowej, jaką cechowało się opętanie Regan MacNeil.

***

Przebieg egzorcyzmów w filmie Renny’ego Harlina nie prezentuje się najlepiej. Wręcz przeciwnie, poraża swoim prostactwem i tanią efektownością. Nie w nim choćby krztyny wiarygodności, która wręcz porażała widzów w filmie wyreżyserowanym przez Williama Friedkina. W części pierwszej niezwykle istotne było miejsce, w którym przeprowadzono sakramentalium egzorcyzmu. Dziecięca sypialnia w kamienicy mieszczącej w jednej z dzielnic Waszyngtonu miała symbolizować sytuację, w które zło może stać się doświadczeniem każdego człowieka bez względu na jego pochodzenie. Tak postawiona teza przez duet Friedkin & Blatty przerażała większość odbiorców traktujących „Egzorcystę” ze śmiertelną powagą. W obrazie z 2004 roku wypędzanie ducha z opętanej ma miejsce w podziemiach zasypanej świątyni stojącej pośrodku Afryki. Może to i filmowe (by nie powiedzieć bajkowe) i efektowne, ale gdzież temu miejscu do emanującej stężonym złem skromnej sypialni Regan MacNeil! Cokolwiek by się w nim działo, przez swoje nieprawdopodobieństwo nie przekona żadnego odbiorcę. Podobnie jest z egzorcyzmami. Nawrócony ojciec Merrin przeprowadził je właściwie szybko i bezboleśnie. To, co opanowało Sarah, bez walki właściwie poddało się boskiej mocy reprezentowanej przez księdza. Nie próbowało wciągnąć go w dyskusję ani nadszarpywać pewności siebie wizjami niezwykle przecież bolesnej przeszłości duchownego. Bez większego wysiłku zarówno fizycznego jak i psychicznego Merrinowi udało się pokonać Pazuzu dzięki wierze w moc tkwiącą zarówno w krzyżu, wodzie święconej jak i w modlitwach zawartych w Rytuale Rzymskim.

Zakończenie

Cykl „Egzorcysty” stanowi doskonała metaforę tego, co na przestrzeni trzydziestu lat stało się z horrorem. Friedkin nakręcił dzieło doskonałe w każdym calu, przerażające, ale i niebanalne, efektowne, lecz także perfekcyjne zagrane, wreszcie kontrowersyjne i odważne, ale pozbawione taniego epatowania przemocą. „Egzorcysta” straszy, i to bardzo, nie tylko namacalnym wręcz realizmem, lecz również dzięki ograniczeniu przestrzeni do ciasnego, niewielkiego pokoju. Boorman w swojej kontynuacji z 1977 roku próbował wpisać historię Regan MacNeil w kontekst odwiecznej walki dobra ze złem. Wskazał paralelę między religijnymi rytuałami szamanów i księży, a różnymi formami terapii, często kontrowersyjnymi i ocierającymi się o szarlatanerię, jakimi posługują się współcześni „inżynierowie dusz”, czyli psychiatrzy, psychologowie i psychoanalitycy. Stworzył dzieło ułomne, kalekie, najpierw unurzane się w mistycyzmie, by na końcu postawić na pozbawione głębszego znaczenia efekty specjalne. Jednak „Heretykowi” nie można odmówić odwagi i ambicji w podejmowaniu tematów mogących stanowić pretekst do dyskusji nad dążeniami istoty ludzkiej będącej częścią zachodniego, konsumpcyjnego społeczeństwa.
Kolejne trzy części to filmowe pasożyty, które wykorzystując elementy fabuły z dzieła Friedkina starały się zarobić jak najwięcej pieniędzy. Obraz Blatty’ego jest nudnym kryminałem, traktującym o seryjnym mordercy, którego ciało staje idealną skorupą dla demona. Film ratuje tylko finalna scena egzorcyzmów, pogrąża zaś żerowanie na artystycznym sukcesie poprzednika przez eksploatację postaci ojca Karresa. Jeśli zaś chodzi o „Dominion: Prequel to the Exorcist” Schradera oraz „Egzorcystę: Początek” Harlina to oba filmy stanowią podręcznikowy wręcz przykład finansowej zachłanności producentów. Najpierw pożałowawszy pieniędzy, filmowi decydenci zapragnęli mieć komercyjnego pewniaka. Kiedy zobaczyli film teatralny i przegadany, a przede wszystkim niewiele mający wspólnego z horrorem, nie skąpiąc pieniędzy na efekty specjalne i wystawną scenografię postanowili raz jeszcze spróbować z prequelem. Niestety, dziejąca się w Afryce wysokobudżetowa produkcja okazała się kolejnym niewypałem z żenującą i godzącą w intelekt odbiorcy sekwencją egzorcyzmów.



Dzisiaj jak nigdy o sukcesie filmowego przedsięwzięcia decydują pieniądze. Nastoletniego fana nie interesują interpretacyjne niuanse czy metaforyczne znaczenia. Atmosferę zaś i klimat filmu budują hektolitry lejącej się z ekranu krwi oraz coraz wymyślniejsze tortury, jakimi poddawania są do bólu sztuczni i papierowi bohaterowie. Quo vadis horrorze?



HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”
HO, Publicystyka - Przeciwnicy i ofiary Legionu w pięciu odsłonach „Egzorcysty”

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -