Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI

M@rio, bufik, Krzysztof Gonerski

Z okazji 10-tych urodzin portalu Horror Online, o jego początkach, sukcesach, słabościach i kierunku, w którym powinien zmierzać rozmawiają bufik, Krzysztof Gonerski (byli redaktorzy naczelni) i M@rio (obecny redaktor naczelny).


M@rio: Horror Online nie wiadomo kiedy stuknęło 10 lat. Dla serwisu internetowego to naprawdę kawał czasu. Pamiętacie początki portalu?

bufik: Tak daleko to nawet najstarsi górale nie sięgają pamięcią. Kiedy ja dołączyłem do HO było ono małą stroną na niewielkim serwerze, nie miało nawet domeny więc szybko postarałem się o alias horror.akcja.pl. Byłem zachwycony tym, że spotkałem ludzi, którzy oglądają podobne filmy, że znalazłem tu nowe tytuły i mogłem porozmawiać za pomocą Księgi Gości z innymi pasjonatami. Wówczas prym wiodły w serwisie dwie osoby – założyciel serwisu Majster i Sabbath, który coraz skuteczniej organizował życie raczkującej redakcji. Pamiętam, że pierwszą recenzją jaką popełniłem i którą wysłałem do zatwierdzenia do Sabbatha była moja opinia o filmie „Amityville”. Tekst spodobał się i wkrótce dołączyłem do zespołu. Zaprzyjaźniłem się też szybko z resztą redakcji. Recenzje wtedy płynęły lawinowo, choć była to strona zupełnie amatorska, a odwiedzających cieszyły dziwne zakręcone działy – jak chociażby osławiony Licznik zwłok, w którym Majster z lubością odnotowywał widowiskowe zejścia bohaterów horrorów. Szybko okazało się, że mamy potrzebę stworzenia forum dyskusyjnego, aby zebrać naszą rozproszoną społeczność. Zmieniliśmy też serwer i kupiłem dla serwisu naszą domenę horror.com.pl. To były dwa milowe kroki, które pozwoliły nam się szybko rozwijać. Szybko zostawiliśmy z tyłu raczkującą konkurencję – Kryptę śmierci i Case Of Horrors i jakoś to poszło. Oczywiście nie zawsze było miło i przyjemnie, ale zawsze jakoś dbaliśmy o serwis i dzięki temu mógł on przetrwać do dziś.

Tekst alternatywny

Tak to wyglądało w 2003 roku :)


Tekst alternatywny

A tak rok później pierwsza odsłona strony pod nowym adresem horror.com.pl

M@rio: Kto jest ciekaw korzeni Horror Online, to w archiwaliach serwisu jest do poczytania artykuł Majstra, założyciela Horror Online, bez którego dziś nie byłoby pewnie tej rozmowy. Ja na Horror Online, wtedy jeszcze jako zwykły użytkownik, trafiłem w 2004 roku i tym, co mnie najbardziej urzekło było forum dyskusyjne, które było wtedy prawdziwą skarbnicą wiedzy i chyba jedynym takim miejscem w polskiej sieci, gdzie spotykało się tylu pasjonatów gatunku. Większość z tych osób już jest nieaktywna, a samo forum lata świetności ma już za sobą, lecz nawet pomimo upływu czasu, w starych tematach wciąż można dokopać się do naprawdę wartościowych rzeczy. Pamiętam, że pierwsza odsłona strony pod adresem horror.com.pl to było naprawdę coś… ale to było 10 lat temu. Od tamtej pory zmieniło się niemal wszystko, a w realiach Internetu, dekada to prawie prehistoria.

Krzysztof Gonerski: O początkach Horror Online nie mogę się za bardzo wypowiadać, bo mnie po prostu przy narodzinach strony nie było. Ale skoro bufik i M@rio przywołałi wspomnienia dotyczące ich pierwszych kontaktów z Horror Online, pozwolę sobie postąpić podobnie. Gdy w marcu 2005 r. dołączyłem do redakcji portalu, stawiał on pierwsze, ale już pewne kroki w wirtualnym świecie. M@rio urzekło forum, mnie natomiast urzekła strona. Kilkaset recenzji, dział publicystyki, liczne grono redakcyjne – byłem zaskoczony, że w internecie poza Filmwebem i Stopklatą może działać, znacznie od nich mniejsza, ale prężenie działająca strona tematyczna tworzona przez pasjonatów gatunku grozy. Decyzję o wstąpieniu w szeregi redakcji Horror Online podjąłem jednego dnia. Napisałem recenzję „Wstrętu” Polańskiego, która – ku mojej radości - znalazła uznanie u ówczesnego szefa portalu Majstra oraz szefa działu filmowego Sabbatha. I tak dołączyłem do redakcyjnego grona, w którym, mimo chwil przyjemnych i mniej przyjemnych, spędziłem osiem lat, doczekawszy się zacnego jubileuszu 10-lecia istnienia Horror Online.

M@rio: Skoro to jubileusz, to niechybnie czas na jakieś podsumowanie. Ogromna baza recenzji filmowych (prawie 3 tys.), książkowych (prawie tysiąc), gier, wywiadów, publicystyki, do tego kilkadziesiąt tysięcy użytkowników odwiedzających portal miesięcznie robią wrażenie. Mimo że serwis dość mocno się rozrósł na przestrzeni lat, wzbogacając się o nowe działy, jego pierwotna idea została chyba bez zmian. Mianowicie, dalej jest to serwis tworzony przez pasjonatów dla pasjonatów. W tym miejscu należałoby podziękować wszystkim redaktorom, tym obecnym i byłym, za cały ogrom pracy, jaki wnoszą lub wnosili w przeszłości w rozwój Horror Online. Oczywiście ukłony należą się również naszym Czytelnikom, bez których istnienie Horror Online nie miałoby sensu. Pamiętacie jakieś szczególne akcje, które firmował nasz serwis?

bufik: Kiedy stanąłem na czele HO dawno temu przecieraliśmy dopiero szlaki na tym gruncie. Wielkim wyzwaniem były dla nas patronaty nad książkami, a potem nad filmami. Nie wiedzieliśmy zupełnie jak to się robi, co powinniśmy proponować partnerom. Ale była to niesamowita frajda. Nie pamiętam jaki był nasz pierwszy patronat książkowy, ale chyba najmilej zapamiętałem serię płyt na której widniało logo HO – Horrory Świata wydaną przez IDG. Miło było co miesiąc trzymać w rękach płytę z naszym logotypem i z recenzją jednego z nas w środku – teksty pisał wtedy chyba Bartek Paszylk.
Patronowaliśmy też festiwalowi grozy i imprezie o nazwie Noc Horrorów – na wielkim ekranie w kinach w całej Polsce przed projekcjami wtedy pokazało się nasze animowane logo z podkładem nagranym przez Łukasza Radeckiego:



To było naprawdę fajne, że zaczęliśmy być postrzegani nie jako banda nastolatków ale coraz poważniejszy partner w promocji.

Krzysztof Gonerski: A ja chciałbym przypomnieć jeszcze jedno, istotne wydarzenie w dziejach naszego portalu, o którym Adam nie wspomniał. Mam na myśli Radio Horror Online. Jego żywot nie był długi, ale z całą pewnością warto odnotować fakt jego pojawienia się na stronie. Wydaje mi się, że premiera radia miała miejsce bodaj w 2006 r. , w Halloween, ale może o szczegółach powiedziałby więcej Adam, który był twórcą tego projektu.

M@rio: Ja też doskonale pamiętam Radio Horror Online, które animował Adam. Zresztą halloween na Horror Online to taki klasyk portalu – niejeden raz czekałem, aby zobaczyć w pełnej krasie, co tym razem pojawi się na stronie. Dziś patronaty i zaproszenia na różne konwenty to niemal codzienność Horror Online. Z rzeczy, które utkwiły mi w pamięci to również konkurs literacki, który kilka lat temu organizowaliśmy wraz z magazynem Science Fiction, Fantasy i Horror, gdzie zwycięskie prace publikowane były we wspomnianym tytule. Nierzadko zdarza się, że dostajemy maile od zagranicznych reżyserów z prośbą o recenzje ich filmów. Ja sam, poniekąd dzięki przygodzie z Horror Online, poznałem wielu wspaniałych pisarzy grozy, z którymi utrzymuję kontakt. Wracając jednak do Radia Horror Online, mógłbyś bufik przypomnieć naszym Czytelnikom, o co dokładnie chodziło?

bufik: Radio to faktycznie była fajna przygoda z horrorem. Pomysł zrodził się z potrzeby chwili – chcieliśmy jakoś inaczej obchodzić Halloween. Odbyło się kilka audycji tematycznych, muzyka z filmów grozy i inspirowana horrorem, czytane opowiadania – shorty, konkursy - do dziś mam nagraną część tych materiałów i wracam do nich z uśmiechem na pysku. Szkoda, że ten pomysł rozbił się o urzędników ZAIKSU – chciałem działać i nadawać to legalnie całkowicie, niestety wtedy internetowe stacje były w powijakach i nikt z Zaiksu nie wiedział jak nas obsłużyć i traktować, w końcu zażądano ode mnie listingu utworów i kolosalnych opłat, uznałem więc, że nie stać mnie na przygodę z radiem Horror Online. Dziś jestem mądrzejszy i już wiedziałbym jak to obejść. A może ktoś ma ochotę do tego wrócić? Wtedy podpowiem jak zrobić radio – w końcu do dziś prowadzę audycję niehorrorowe w internetowej rozgłośni. Pamiętam, że w naszym radio udzielali się Skaraś, Bartek, Sabbath, a ja prowadziłem całość i dbałem o konkursy i technikalia :). To była naprawdę miła przygoda.

Krzysztof Gonerski: Do tej niemałej listy akcji organizowanych przez Horror Online lub, w których nasz portal uczestniczył, koniecznie trzeba dodać spécialité de la maison - aktualizacje tematyczne, które jako jedyna strona poświęcona grozie mniej lub bardziej regularnie umieszczaliśmy na Horror Online. Seryjni mordercy, dziecko w horrorze, naukowe eksperymenty, mordercze zabawki i cykl aktualizacji tematycznych, który – moim zdaniem – warty jest szczególnego wyróżnienia a mianowicie Geografia kina grozy (pomysłodawcą tego cyklu był Adach). W ramach tych aktualizacji braliśmy „na tapetę” kino grozy z wybranego kraju i recenzowaliśmy nie tylko filmy, książki czy gry pochodzące z tego państwa, ale nadto przygotowywaliśmy obszerne artykuły w szczegółowy sposób opisujące historię, najważniejsze trendy i nurty w narodowym horrorze. Były to wyjątkowe opracowania: jedyne w polskim internecie przybliżające w tak wnikliwy sposób horror światowy. Wciąż można zajrzeć do tych artykułów pod tym adresem.
No i skoro pozostajemy w kręgu rzeczy, którymi możemy się pochwalić, to czemu nie wspomnieć o indywidualnych osiągnięciach naszych redaktorów? Bartek Paszylk to wszak autor wielu znakomitych książek poświęconych grozie („Leksykon filmowego horroru”, „Książki zakazane”), a Łukasz Radecki to jeden z najbardziej znanych i uznanych pisarzy młodego pokolenia, mierzącego się z literackim horrorem („Lek na lęk”). Nie wypada może wspominać o sobie, ale prawda jest taka, że gdyby nie moja współpraca z Horror Online, dzięki której rozbudziły się we mnie zainteresowanie filmami grozy, to także i mnie nie udałoby się wydać monografii poświęconej azjatyckiemu horrorowi („Strach ma skośne oczy. Azjatyckie kino grozy”, 2010). Ale jeśli nawet Horror Online nie stał się przepustką dla solowej kariery, to sądzę, że dla każdego, kto był związany z naszym portalem, był to okres ważny i godny zapamiętania.

M@rio: Tak, to prawda. O ciągłej żywotności naszych materiałów z aktualizacji tematycznych świadczy fakt, że co jakiś czas otrzymujemy zapytania od maturzystów i magistrantów, którzy chcą wykorzystać teksty z Horror Online w swoich pracach. Co więcej, niejednokrotnie zapraszano nas w roli ekspertów do wypowiedzenia się na łamach prasy, radia i portali internetowych na temat gatunku horroru. Gdyby zebrać to wszystko do kupy, uzbierałaby się z tego całkiem pokaźna bibliografia.

bufik: Do tego trzeba doliczyć całą masę patronatów medialnych, konkursów literackich, akcji promujących to co uznaliśmy za dobre w grozie. Ech łezka się w oku kręci faktycznie kiedy spojrzy się na to wszystko z boku – ale nie zapominajmy o tym co najważniejsze – HO to przede wszystkim ludzie. Bywało różnie – nie wszyscy zachowywali się normalnie, ale przez te wszystkie lata ile nawiązało się tu fajnych kontaktów między nami. Ile wymienionych informacji, rozmów wspólnej pasji tworzenia. Było też parę ciekawych epizodów. Zdarzało się onegdaj za mojej kadencji że kontaktowali się z nami ciekawi ludzie którzy mieli ochotę zaistnieć na rynku polskiej grozy. Pamiętam swoje rozmowy z Grzegorzem Kuczeriszką kiedy przygotowywał się do kręcenia Pory Mroku i odkrywał przed nami nieprzyjazne dla grozy realia polskiej kinematografii, czy inni twórcy, którzy poszukiwali swojej drogi na tym gruncie. Mimo wszystko nadal jednak czekamy na nasz polski klasowy film grozy…

M@rio: Wszystkie te osiągnięcia to rzeczywiście powód do dumy. Chciałbym Was natomiast zapytać, czy jest coś, co w Waszym mniemaniu, nie do końca nam wyszło lub się nie udało?

Krzysztof Gonerski: Największą bolączką moich „rządów” było to, że przez ich okres Horror Online był praktycznie pozbawiony wsparcia informatycznego, które wcześniej zapewniali bufik z Seledem, współtwórcy panelu administracyjnego, z którego – póki co – nadal korzystamy. Adam, z różnych powodów, osobistych i zawodowych, nie mógł już poświęcać tyle czasu dla strony (choć warto zaznaczyć, że finansowo wciąż wspierał i wspiera Horror Online), a Seled nigdy nie był fanem grozy i pracę na rzecz naszego portalu traktował jako okazję do sprawdzanie swej wiedzy w praktyce. Gdy więc zaczął układać swoje życie prywatne i zawodowe także i jemu zaczęło brakować i ochoty, i czasu na zajmowanie się stroną. Doszło więc do tego, że nie byliśmy w stanie edytować nawet danych w profilach redaktorów HO, a co dopiero rozwijać portal pod kątem technicznym.
Nie były to rzecz jasna jedyne problemy, z którymi jako szef Horror Online musiałem się borykać, bo zdarzały się też kłopoty z regularnym nadsyłaniem tekstów w ilości, umożliwiającej skompletowanie aktualizacji, z wzajemną komunikacją czy realizacją niektórych pomysłów (np. działu newsów, który miał być redagowany przez użytkowników). No cóż życie zawsze brutalnie weryfikuje nasze nawet najwspanialsze plany, ale grunt, że Horror Online wciąż ma się dobrze i – co najważniejsze – znów jest w redakcji wola pozytywnego działania.

M@rio: Z mojej perspektywy, do słabych stron serwisu dodałbym zbyt mocne koncentrowanie się na taśmowej produkcji tekstów, co nie zawsze przekłada się na ruch na stronie. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że jakość dzisiejszych tekstów jest nieporównywalnie lepsza do tych, które były publikowane u początków serwisu. Czasem nawet któryś z użytkowników znajdzie jakąś starą recenzję z dawnych lat i zawsze przy tej okazji pojawiają się pytania, co ona robi na stronie. No, ale to takie relikty przeszłości i jednocześnie żywe dowody na ewolucję Horror Online, która dokonała się na przestrzeni tych dziesięciu lat. Inną rzeczą, która jest współczesną bolączką portalu jest zdecydowanie mniejsze zaangażowanie użytkowników niż to było kilka lat temu. Namacalnym tego dowodem jest nasze forum, które czasy prosperity ma już za sobą, choć liczba tematów i archiwaliów, które zawiera, czyni zeń prawdziwą skarbnicę wiedzy. Przyczyn tego jest kilka. Fora, niestety, są dzisiaj w odwrocie, wypierane przez inne media społecznościowe. Zdecydowanie większy ruch generuje na przykład nasz profil na Facebooku. Oczywiście my sami też dołożyliśmy cegiełkę do tego stanu rzeczy, bo nie podjęliśmy żadnych specjalnych działań na ożywienie ruchu na forum (chociaż patrząc na inne fora grozy, z naszym i tak nie jest tak źle). No, ale to jest temat, który mamy z tyłu głowy i są jakieś pomysły w związku z tym, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy.

bufik: Jako się już rzekło, ja pozostając nieco z boku serwisu, choć sercem nadal w środku, patrzę na niego z większym dystansem. Kiedy robiliśmy cały system zarządzania treścią wraz z seledem to było bardzo nowoczesne rozwiązanie. Sporo pracy kosztowało nas przeniesienie treści do nowego systemu ze statycznej robionej metodą chałupniczą strony. Niestety czas biegnie i dziś nasze poczciwe Horror Online choć nadal sprawne to jednak nieco trąci myszką. Brak mu integracji treści z portalami społecznościowymi. Powoli ale nieubłaganie stare forum dyskusyjne przestaje pełnić funkcję jaką miało na początku - jednoczenia społeczności. Dziś zaglądają tam wyłącznie pasjonaci od lat związani z HO. Cieszy jednak to, że pomimo upływu lat HO nadal działa i jest najlepszym i największym portalem tematycznym dotyczącym grozy w polskiej sieci.

M@rio: Na zakończenie naszej dyskusji, chciałbym Was zapytać, czego można życzyć zacnemu jubilatowi - serwisowi Horror Online i w którą stronę powinien zmierzać portal?

Krzysztof Gonerski: 100 lat życia w zdrowiu, szczęściu i pomyślności ;) A tak na poważnie, to mimo iż szczycimy się mianem największego portalu grozy w Polsce i niejeden fan grozy wychował się na naszych tekstach, to wciąż wiele wyzwań przed nami. Począwszy od unowocześnienia strony technicznej, zmiany layoutu przez wprowadzenie nowych działów a skończywszy na ciągłym podnoszeniu jakości naszych tekstów. Wiele pracy przed nami. Tak więc życzmy sobie, aby nie zabrakło nam zapału, pomysłów i pozytywnej energii.

M@rio: W pełni się pod tym podpisuję. Na pewno musimy zapewnić portalowi ciągłość funkcjonowania – i to od strony technicznej, ale również zasobów w postaci redaktorów, co wcale nie jest taką prostą sprawą. Sporo rzeczy już się zaczęło dziać, natomiast przed nami jeszcze mnóstwo pracy. Horror Online musi się odnaleźć w nowej rzeczywistości technologicznej i dalej promować horror, bo w Polsce to ciągle gatunek bardzo niszowy. A czego można życzyć jubilatowi? Z pewnością kolejnego 10-lecia :)

bufik: Jako weteran ;) portalowi Horror Online życzyłbym przede wszystkim dobrych produkcji kinowych, książek i gier. Ostatnio strasznie ubolewamy przecież nad tym, że technologia zabija klimat i ciężko twórcom odnaleźć się w gąszczu komercji, a odcinanie kuponów od sławy uznanych dzieł w postaci zalewu coverów to wyjątkowo przykre zjawisko świadczące o indolencji twórczej, braku odwagi i zastoju na rynku. A tak najbardziej to życzę nam wszystkim prawdziwego polskiego horroru filmowego, który zdetronizuje w końcu zmęczoną Wilczycę :). Życzę też aby serwis znalazł zapaleńców z wiedzą techniczną i odświeżył to co kiedyś z takim trudem stworzyliśmy – od strony technologicznej i graficznej bo merytorycznie jest nadal nieźle przecież. Dużo zapału do pracy, nowych świeżych pomysłów i dalszej wytrwałości w udowadnianiu, że horrormaniacy mają się dobrze i są całkiem normalnymi ludźmi :) A ze swojej strony w prezencie urodzinowym dokładam deklarację dalszego wspierania serwisu na jego zapleczu.



HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI
HO, Publicystyka - 10 LAT HORROR ONLINE OKIEM REDAKCJI

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -