Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Zwierzęta w świecie horroru (wybrane pozycje literackie).

Paranoid Android

Historia zwierzęcego nurtu w grozie sięga lat '70, kiedy to na masową skalę wykorzystywano wszelkiego rodzaju zmutowane czy przerośnięte stwory typu: mrówki olbrzymy, wielkie kraby, psy mordercy, węże, koty zabójcy i inne. Nurt ten nazwano później Monster Movies. Nazwa ta bardzo trafnie i jasno określa, z czym mamy do czynienia. Nie chcę jednak poruszać tu tematu filmów, interesują mnie raczej książki z różnych okresów, których ramy wyznaczać będą lata 1974-1986. To nieco ponad 10 lat, co jednak nie oznacza wcale, że wymienionych wyżej pozycji ukazało się w tych latach mało. Wręcz przeciwnie, okres ten określa się mianem największego rozkwitu tego podgatunku.


Na rynku książkowym mamy niezwykle duży wybór horrorów opisujących zmagania człowieka z przyrodą w roli mordercy. Pisarze tworzą powieści, których antybohaterami stają się np. małpy, krokodyle, rekiny, ryby, komary itp. Ja postanowiłem wybrać cztery moim zdaniem najlepiej charakteryzujące ten gatunek pozycje, które na przestrzeni lat straszyły nas, łącząc w sobie motyw strachu z motywem natury jako siły stojącej przeciwko człowiekowi.

W artykule chcę pokazać, co powodowało u ludzi ówczesnej epoki tego typu strach , a także dowieść, że stare, dobre i sprawdzone pomysły, chociaż wydają się dzisiaj trącić myszką, mogą wciąż umiejętnie straszyć, często robiąc to lepiej niż niejeden nowoczesny horror. (Uwaga: daty nie są ułożone chronologicznie)

-1976- "Night of The Crabs" ("Noc krabów") - Książka legendarnego już mistrza tandetnego horroru Guya N.Smitha i opisywana część pierwsza cyklu "Kraby". Seria opiera się na niezwykle prostym pomyśle, gdzie straszyć czytelnika mają olbrzymie zmutowane kraby, atakujące "pięknych i bogatych" turystów. Zamysł autora sprawdził się znakomicie, a z pozoru banalny pomysł w latach późniejszych zaowocował powrotem pisarza do tematu i stworzeniem aż pięciu kolejnych części. Każda odsłona cyklu zawiera wiele śmiałych scen erotycznych i polana jest mnóstwem krwi sączącej się z tysięcy odcinanych ludzkich członków. Kolejną ważna cechą powieści jest prawie całkowity brak fabuły, która ograniczona jest praktycznie tylko do kilku najważniejszych wydarzeń i scen kluczowych, reszta to już tylko kicz, tandeta.
Historia tu opowiedziana przedstawia losy doktora Clive'a i jego przyjaciółki Pat, którzy walczą o ocalenie ludzkości przed zniszczeniem za pomocą szczypiec krwiożerczych bestii.
Powieść ta w latach '70-'80 zdobyła niezwykłą popularność, co zaowocowało tłumaczeniami na kilka języków oraz przeniesieniem jej na ekrany kin.
Co w tym może być strasznego dzisiaj? Chyba już nic, gdyż pomysł przez lata wyświechtał się i zbladł. Pojawiły się fabuły bardziej rozbudowane i zwyczajniej straszniejsze niż historia krabów-gigantów. Ja jednak uważam, że warto po książkę sięgnąć, ponieważ czyta się ją przyjemnie, a całość pozostawia pozytywne odczucia.

-1974- "The Rats" ("Szczury" )- Jest to pierwsza powieść obecnego mistrza horroru, Jamesa Herberta. Akcja "Szczurów" rozgrywa się w Londynie, głównym bohaterem jest Harris - nauczyciel, którego pisarz rzuca w szpony przerośniętych gryzoni, biegających wolno po ulicach, domach i ściekach. Jedynym celem bestii wydaje się być mordowanie niewinnych, niczego nie przeczuwających mieszkańców miasta.
Co w tym wszystkim strasznego? Oczywiście - szczury! Stworzenia, których samo wyobrażenie, wielu przyprawia o zawroty głowy, dreszcze i niekontrolowany odruch rozglądania się wokół za małym kosmatym potworem. Wstrętne, brudne, włochate gryzonie panoszące się wszędzie i roznoszące przeróżne choroby - plaga wielkich miast
Herbert wykorzystał w swojej książce ten rodzaj strachu i grozy, który tkwi gdzieś w naszych umysłach od zawsze, a przynajmniej odkąd ludzie zbierają się w gromady. Takim prostym zabiegiem pisarz osiągnął niebywały sukces i rozgłos.
Na przestrzeni lat po motyw szczurów sięgnęło większość pisarzy grozy, tworząc na tym pomyśle niemało filmów, opowiadań, komiksów. Sam Herbert napisał jeszcze dwie powieści kontynuujące wątek "Szczurów".

-1981- "Cujo" ("Cujo") - Książka jest bardziej thrillerem niż horrorem. Opowieść o tym jak najlepszy przyjaciel, pies, pod wpływem choroby, jaką jest wścieklizna zmienia się w szalonego mordercę.
King stworzył koszmar posiadaczy czworonogów. W swojej powieści snuje wizję przyjaciela, który staje się śmiertelnym zagrożeniem. Autor tej książki, tak jak i Herbert w "Szczurach", postawił nie na wyimaginowane potwory, ale postanowił zagłębić się w nasze pierwotne, lecz ciągle żywe lęki. Wydobył na zewnątrz wątpliwości względem psów i pokazał, że mimo, iż te zwierzęta uważane są za naszych największych przyjaciół w świecie przyrody to jednak do końca i tak nigdy nie powinniśmy im ufać: wystarczy chwila, jakiś bodziec (choroba), a z najwierniejszego kompana pies potrafi zmienić się w krwiożerczą bestię, która nie zawaha się przed zabiciem nas.
Książka jest niezwykle wciągająca, urzekająca doskonałym stylem oraz ciekawym tematem, który najbardziej przerazi pewnie właścicieli psów. Po przeczytaniu powieści sam zacząłem zastanawiać się gdzie u mojego pupila kończy się granica pomiędzy normalnością a szaleństwem.

-1982- "The Slugs" ("Ślimaki") - Powieść angielskiego pisarza Shauna Hutsona z nazwy wydaje się dość śmieszna, po sięgnięciu po nią szybko staje się jednak pierwszorzędnym horrorem, a komediowa atmosfera znika tak szybko jak się pojawiła. Książka opowiada o tym, jak śmiertelnym zagrożeniem mogą stać się tytułowe skorupiaki.
Taktyka ślimaków - prosta, lecz skuteczna - polega na dopadnięciu ofiary z zaskoczenia (co, zważywszy na szybkość ślimaków, może być rzeczą umowną), grupowym ataku i powolnym, aczkolwiek konsekwentnym, wykańczaniu jej. W powieści małe, oślizłe stworki zabijają masę niewinnych osób.
Dla mnie osobiście nie ma w skorupiakach nic strasznego, więc takie fabuły nie bardzo na mnie działają, ale z doświadczenia wiem, że są tacy, którzy boją się i brzydzą ślimaków, utożsamiając je z najgorszymi sennymi koszmarami. Więc książkę polecałbym właśnie tym ludziom. W nich z pewnością wywoła strach i skutecznie podniesie poziom adrenaliny.

Jak widać, nie potrzeba wcale wymyślnej fabuły (jak np. inwazji z kosmosu) żeby przestraszyć czytelnika. Skuteczność horroru polega na odpowiednim dawkowaniu emocji, odkryciu, co przeraża i czego się lękamy. Takim sposobem King zmienił najlepszego przyjaciela w mordercę, a Hutson z pozoru niegroźne ślimaki w skutecznych zabójców.

Zdecydowanym minusem opowieści o atakach wszelkiego rodzaju wytworów przyrody na człowieka jest ich schematyczność. W zasadzie wszystkie one są takie same, zmieniają się jedynie gatunki prześladowców. To właśnie owa powtarzalność schematu przyczyniła się do niemalże stuprocentowego upadku tego rodzaju horroru. Jest jednak udowodnionym, że historia lubi się powtarzać, więc w niedalekiej przyszłości znów pewnie zobaczymy mordercze zwierzęce monstra dziesiątkujące ludzkość.

Polecam wszystkim lekturę wyżej opisywanych pozycji, a zainteresowanym - dokładniejsze zapoznanie się z gatunkiem, tak bardzo dziś zaniedbanym, a przez wielu traktowanym po macoszemu.


Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Zwierzęta w świecie horroru (wybrane pozycje literackie).
HO, Publicystyka - Zwierzęta w świecie horroru (wybrane pozycje literackie).
HO, Publicystyka - Zwierzęta w świecie horroru (wybrane pozycje literackie).
HO, Publicystyka - Zwierzęta w świecie horroru (wybrane pozycje literackie).

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -