Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



ZOMBIZM
mit o żywych trupach

TSR

Czy istnieją prawdziwe zombie? To pytanie od lat nurtowało naukowców zajmujących się wierzeniami voodoo, prymitywnej religii pochodzącej z zachodniej Afryki, kojarzonej obecnie głównie z Haiti. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na nie ze stuprocentową pewnością i prawdziwość mitu o żywych trupach pozostawała zagadką. Mimo że niewiele osób deklarowało, osobiste spotkanie ludzi uznanych za zombie, były one głęboko zakorzenione w wierzeniach wyznawców voodoo. Na przestrzeni wielu dziesięcioleci odnotowywano pojedyncze przypadki powracania do życia osób oficjalnie uznanych za zmarłe, przybywania ich po wielu latach w rodzinne strony, mimo tego, iż bliscy osobiście uczestniczyli w ceremonii pogrzebu. Obecnie zagadka ta została przez naukę wyjaśniona - prawdziwie ożywieni umarli są tylko fikcją. Skąd jednak wziął się ten mit?


Odpowiedzialnymi za te zdarzenia są tzw. bokorzy, czyli praktykujący magię w jej mrocznej odmianie, zwanej "leworęcznym voodoo". To oni "tworzą" zombie. Zazwyczaj ofiarą czarownika zostaje osoba, która coś mu zawiniła lub gdy ma on względem danej osoby konkretne plany. Nierzadko jest to chęć zdobycia niewolników do pracy na prywatnej plantacji ukrytej w górach. Możliwe jest również zlecenie szamanowi zamieniania kogoś w zombie. W tej sytuacji przyczyną są najczęściej prywatne porachunki, a przemiana staje się dotkliwą karą. Haitańczycy, bardziej niż spotkania żywego trupa boją się bowiem tego, że sami zostaną w niego zamienieni. Fobia ta przybiera niekiedy tak duże rozmiary, iż niektórzy celowo uszkadzają ciało zmarłego, chcąc tym samym uniemożliwić przywrócenie go do życia. Jednym ze sposobów jest np. odrąbanie zwłokom głowy.

Wiadomo już kto odpowiada za przeistoczenie człowieka w zombie i jakie są motywy jego postępowania. Przyszedł więc czas, aby dowiedzieć się jak tego dokonuje.

Proces zombifikacji przebiega z uwzględnieniem kilku fundamentalnych reguł, bez których nie jest możliwy. Po wybraniu ofiary, bokor przygotowuje specjalny preparat zwany coup poudre, którego głównymi składnikami są trujące rośliny, ludzkie szczątki, starta na proszek ropucha (warunkiem jest, aby pozbawić ją życia poprzez zakopanie żywcem w ziemi), a przede wszystkim tetradotoksyna, 500 razy silniejsza od cyjanku trucizna, otrzymywana z tropikalnej ryby zwanej najeżką (będącej kulinarnym rarytasem z Azji). Jad uzyskiwany z ropuchy ma właściwości halucynogenne i znieczulające, a toksyna z ryby Fugu paraliżujące. Umożliwia ona wprowadzenie ofiary w stan śpiączki. Jej działanie jest niezwykle silne, dlatego przekroczenie dopuszczalnej dawki nawet o śladową ilość, może spowodować zgon. Bokor musi zatem dysponować odpowiednią wiedzą i doświadczeniem umożliwiającym mu dobranie należytych proporcji do konkretnej ofiary, aby jej nie stracić. Tak przygotowany preparat nie musi być podany ofierze bezpośrednio. Trucizna ma postać proszku i wchłania się przez skórę, dlatego jej podanie może odbyć się niezauważalnie. Gdy toksyna zadziała, ustaje większość funkcji życiowych i mimo że ofiara jest świadoma tego, co się z nią dzieje, praktycznie niemożliwe jest odróżnienie jej od osoby martwej. Nie później niż po kilku dniach od pogrzebu, bokor przybywa, aby odzyskać swoją ofiarę. Ważne jest, aby nie przybył zbyt późno, gdyż niedotlenienie mózgu wynikające z przebywania pod ziemią może spowodować w nim nieodwracalne zmiany i w efekcie nieużyteczność ożywionego. Rytuał odgrzebywania "umarłego" jest ściśle określony i obejmuje m.in. rytmiczne uderzanie w bębny i w ziemię wokół grobu, wielokrotne wypowiadanie imienia ofiary, a gdy odzyskuje ona zmysły, nadanie jej nowego, upokarzającego imienia i nakarmienie "ogórkiem zombie". Jego głównymi składnikami są słodkie ziemniaki, syrop z trzciny cukrowej oraz wyciąg z bieluni dziedzierzawy, rośliny, która niweluje w pewnym stopniu działanie tetradotoksyny, ale zawiera również substancje silnie halucynogenne. Tak przygotowany zombie jest w pełni zniewolony przez bokora i może być przez niego dowolnie wykorzystywany. Podaje mu się w jedzeniu kolejne dawki bieluni, zważając jedynie na to, aby w pokarmie nie znajdowała się sól mogąca przywrócić mu świadomość. W sytuacji, gdy zombie nie nadaje się już z różnych przyczyn do pracy zostaje porzucony w dżungli, a tym samym skazany na pewną śmierć. Odnotowywano jednak przypadki, gdy ofiara odzyskiwała świadomość, a nawet powracała w rodzinne strony. Taki powrót nie jest jednak mile widziany. Nie jest problemem odróżnienie osoby normalnej od ofiary bokora. Tępe spojrzenie, gardłowy głos, chwiejny chód oraz nie w pełni odzyskana władza umysłowa powodują, iż osoby powracające do normalnego życia, skazane są na brak akceptacji. Haitańczycy uważają bowiem zombie za wcielenie zła zdolne do wyrządzania krzywdy, dlatego też odczuwają przed nimi strach. Przywróceni do życia są przez to często skazani na samotną tułaczkę, która prędzej czy później kończy się śmiercią.

Zdarzały się jednak przypadki, gdy osoba, która przeżyła proces zombifikacji, powróciła do w miarę normalnego życia. Znanymi przykładami zombizmu na Haiti są Felicia Mentor, której zrobiono zdjęcie trzydzieści lat od śmierci oraz Wilfred Doricent. Ten kilkunastolatek, który został odnaleziony rok po śmierci jest przykładem wykorzystania mocy bokora do osobistych porachunków. Ludzie, którzy zlecili czarownikowi jego zamianę nienawidzili ojca Wilfreda. Gdy go odnaleziono pracował jako niewolnik. Najsłynniejszym zombie, który powrócił do normalności jest Clairvius Narcisse. Po osiemnastu latach od oficjalnego pogrzebania jego ciała, przybył z powrotem w dawne miejsce zamieszkania. Jego osoba posłużyła w późniejszym czasie do badań nad fenomenem zombizmu, a rozmowy z nim przeprowadzone pomogły nauce zająć stanowisko w tej kwestii.

Problem zombie, przez stulecia nękający Haiti, został wyjaśniony. Co prawda wierzenia wyznawców voodoo nie zmieniły się w żadnym stopniu i nadal odczuwają oni strach przez żywymi trupami oraz obdarzonymi wielką mocą bokorami, jednak z medycznego punktu widzenia pewnym jest, że ożywianie umarłych nie jest możliwe. Nawet jeżeli gdzieś na ukrytych plantacjach hordy zombie pracują z mozołem dla swojego właściciela lub samotnie błąkają się po leśnych ostępach, nie maja praktycznie nic wspólnego z żywymi trupami, jakie znamy z filmów Romero i innych horrorów traktujących o żywej śmierci. Nie są rozkładającymi się zwłokami, podążającymi niezdarnie w poszukiwaniu ludzkiego mięsa, a do ich unieszkodliwienia nie potrzeba strzału w głowę. Wystarczy sól...


Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - ZOMBIZM <br/> mit o żywych trupach
HO, Publicystyka - ZOMBIZM <br/> mit o żywych trupach
HO, Publicystyka - ZOMBIZM <br/> mit o żywych trupach
HO, Publicystyka - ZOMBIZM <br/> mit o żywych trupach
HO, Publicystyka - ZOMBIZM <br/> mit o żywych trupach

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -