Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Prawdziwa twarz seryjnego mordercy

Krzysztof Gonerski

"Cóż znaczy jedna osoba mniej na tym świecie?"
Ted Bundy


Seryjny morderca - wymowny znak współczesnych czasów, przedmiot naukowych dociekań i analiz, przerażający przykład ludzkiej bestii, ale przede wszystkim obiekt niezdrowej fascynacji milionów. Jej przejawem są między innymi liczne filmy z zamaskowanymi psychopatycznymi mordercami siejącymi śmierć i zniszczenie wśród filmowych postaci. Wyczyny słynnych ekranowych zbrodniarzy - Leatherface, Michaela Myers`a, Jasona Voorhees`a, Freddy`ego Krugera i innych budzą grozę, ale i chorą ciekawość. Cóż jest w tych postaciach takiego szczególnego, że wciąż fascynują kolejne pokolenia miłośników filmowego straszenia? Odpowiedzi jest wiele, ale jedna wydaje się najważniejsza. Wszyscy są zrodzonymi, co prawda w głowach filmowców, lecz wywodzącymi się od autentycznych, żyjących w realnym, poza ekranowym świecie, protoplastów. Warto przyjrzeć im się bliżej, by poznać twarz prawdziwego seryjnego zabójcy.

Problemy z definicją

"Mam książkę! Wiem, ilu ich muszę zabić." Colin Ireland wykrzykiwał do słuchawki telefonu trzymając w ręku książkę Roberta K. Resslera "Whoever Fights Monsters". Przeczytał w niej, że aby zostać seryjnym mordercą, trzeba wykazać się zamordowaniem co najmniej pięciu osób. A Ireland niczego tak bardzo nie pragnął, jak stać się właśnie nim - budzącym przerażenie, ale i respekt, słynnym wielokrotnym zabójcą. Już odsiadując wyrok w celi zabił kolejnego człowieka.

Przypadek ten obrazuje podstawowy problem z definicją seryjnego mordercy. Jakie bowiem przyjąć kryteria, by uczynić zadość wymogom wyczerpującej naukowej definicji, a jednocześnie objąć nią wszystkie przypadki powtarzających się zbrodni ?

Steven Egger w swojej książce "The Killers Among Us" tak definiuje seryjnego mordercę: (1)
1. Co najmniej trzy lub cztery ofiary, oddzielone od siebie okresem "ostygania";
2. Zabójca jest najczęściej obcy ofierze - morderstwa jawią się jako niepowiązane lub dokonywane "na chybił trafił";
3. Morderstwa odzwierciedlają potrzebę aby sadystycznie zdominować ofiarę;
4. Morderstwa rzadko popełniane są dla zysku; motywacja jest psychologiczna, nie - materialna;
5. Ofiara może mieć symboliczną wartość dla mordercy; sposób popełnienia morderstwa może ujawniać to znaczenie;
6. Mordercy często wybierają ofiary, które są nie zabezpieczone przed atakiem (prostytutki, uciekinierzy z domu, itp.)
Opis ten należy uzupełnić o jeszcze kilka dodatkowych uwag. Statystycznie, przeciętny seryjny morderca jest białym mężczyzną pochodzącym z niższej lub średniej klasy, zazwyczaj w wieku dwudziestu / trzydziestu lat. O ile nie są dotknięci chorobą psychiczną, prezentują psychopatyczny typ osobowości (asocjalny). Człowiek taki bezwzględnie wykorzystuje ludzi do własnych celów. Nie odczuwa przy tym wyrzutów sumienia. Uczuciowość wyższa jest dla niego pojęciem tak obcym, jak dla zwykłego człowieka fizyka kwantowa. Jeden ze śledczych z FBI zauważył: "Bundy nigdy nie mógł zrozumieć dlaczego ludzie nie mogli zaakceptować faktu, że on zabijał dlatego, że chciał zabijać". Psychopata jest skrajnym egocentrykiem skoncentrowany na sobie i niezdolnym do tworzenia związku, szczególnie partnerskiego związku erotycznego. Większość z nich ma zresztą problemy ze spaczonym popędem seksualnym, który zaspokoić mogą jedynie mordując. Czasem, w przypadkach najbardziej skrajnych, zwykłe pozbawienie życia ofiary nie wystarcza. Słynny Kuba Rozpruwacz nie zadawalał się śmiercią ofiary, ale pastwił się nad martwym ciałem.(2) Psychopaci mają niskie tempo pobudzenia, więc trzeba więcej czasu, aby dostarczyć im odpowiedniej stymulacji, dlatego tak często dopuszczają się makabrycznych okaleczeń ofiar. Peter Kurten, "Wampir z Dusseldorfu" twierdził, że jego "kluczową satysfakcją w zabijaniu było złapać w usta krew tryskającą z ran ofiary i połykać ją." Niektórych innych zabójców podniecały tak nietypowe czynności, jak włamania (William Heirens), czy ogień (Josepha Kallinger), a Alberta Fisha wbijanie żeglarskich igieł w okolice genitalne(3).

Podniecenie przychodzi jednak wcześniej, bo wraz z erotycznymi fantazjami pełnymi przemocy. To też charakterystyczna cecha seryjnych zabójców na tle seksualnym. Zanim zamordują będą rozwodzić się nad aktem morderstwa przeżywanym w wyobraźni przez lata. Wejdą nawet w transpodobny stan w kilka dni przed zabójstwem, by w końcu je urzeczywistnić. Jednak spełniony sen o zabijaniu, nigdy nie wypełnia całkowicie potęgi fantazji. Rzeczywistość prawie zawsze zawodzi, ale fantazja nie mija - jest zbyt głęboko zakorzeniona w psychice zabójcy. Tłumaczy to seryjną naturę morderstw z pożądania. "Fantazja, która łączy się i generuje antycypację, że oczekiwanie na zbrodnię jest zawsze bardziej stymulujące, niż bezpośrednie następstwa samej zbrodni." zauważył, nie kto inny, jak sam, Ted Bundy

Maska normalności

Seryjni mordercy to aktorzy z naturalnym wyczuciem roli. Na skutek psychopatycznej natury mają bardzo duże problemy z międzyludzkim relacjami. Nie wiedzą jak poczuć współczucie, czy nawet jak nawiązać znajomość. Zamiast tego, uczą się przywdziewać społecznie pożądane maski. Henry Lee Lucas opisał bycie seryjnym mordercą jako "bycie jak gwiazda filmowa... po prostu odgrywasz swoją rolę." John Wayne Gacy uwielbiał przebierać się za klauna, podczas gdy Zodiac ubierał się w dziwaczny kostium kata, przypominający ten z "Alicji w Krainie Czarów." W sądzie Bundy oznajmiał sędziemu "Występuję dziś jako adwokat." Wcześniej Bundy "występował" jako współczujący doradca ofiar gwałt. To typowe: symulują, po to żeby manipulować ludźmi, traktując ich jako środek do celu, czyli zaspokojenia swych egoistycznych potrzeb. Ale na zewnątrz są serdeczni, uprzejmi, chętnie służą pomocą, często udzielają się społecznie. Gacy aktywnie działał jako członek amerykańskiej Partii Demokratycznej. Na jedynym z mitingów poznał nawet ówczesną pierwsza damę Stanów Zjednoczonych Rosalynn Carter i nawet razem się z nią sfotografował. Często też uchodzą w swoim otoczeniu za porządnych ludzi, kochających ojców i mężów. Andriej Czikatiło, jeden z najpotworniejszych seryjnych zabójców, morderca ponad 52 osób, wracał po dokonanych zbrodniach do domu, w którym czekały na niego żona i dwójka dzieci. Dennis Reader z Wihichita znany także jako BTK( skrót od: "Bind them", "Torture them and Kill them", czyli "zwiąż, torturuj i zabij") był przykładnym mężem i czułym ojcem dwojga dzieci. Za pozorami zwykłości skrywał jednak najdziksze, bestialskie fantazje. A przykłady te można mnożyć niemal bez końca..

Jednak najbardziej upragnioną rolą jest dla nich ta, która wiąże się z władzą. Dlatego wielu z nich wybiera karierę wojskowego, ochroniarza czy policjanta. Gerard John Schaefer był oficerem policji stanu Floryda, który wykorzystując urok osobisty oraz zaufanie jakim darzy się policyjny uniform, podstępem porywał autostopowiczki; związywał je, gwałcił i zabijał w wymyślny sposób.(4)

"Maska normalności" pozwala mordercy zwabić ofiary w śmiertelne pułapki. Niekiedy wspierają się podstępem: Bundy symulował, że ma rękę w gipsie, by namówić dwie dziewczyny na pomoc w transporcie łodzi i skłonić je do wejścia do samochodu. Nigdy nie wysiadły z niego żywe. Ale po części sami jesteśmy sobie winni. Wydaje się nam, że maniak z niekontrolowaną potrzebą zabijania nie będzie zdolny do tego, aby zapanować nad sobą. Nasza "czerwona lampka" ostrzeże nas przed niebezpieczeństwem. A tymczasem, jeśli mamy zamiar uniknąć na swej drodze seryjnego mordercy, to najlepszą strategią jest obchodzić czarującego, nieskazitelnie ubranego, uprzejmego osobnika. Oni wtapiają się we współczesną anonimowość. Oni czają się w kościołach (5)., sklepach i grasują na autostradach i ulicach. "Ubierz go w garnitur, a będzie wyglądał jak dziesięciu innych mężczyzn." powiedział jeden z adwokatów opisując Jeffrey`a Dahmer`a -mordercę, gwałciciela i nekrofila. Jak wszyscy rozwinięci drapieżcy, wiedzą jak śledzić swoje ofiary zdobywając ich zaufanie. Seryjni mordercy nie noszą serca na dłoni. Zamiast tego, ukrywają się za precyzyjnie skonstruowaną fasadą normalności.

Władza absolutna.

Większość seryjnych zabójców zabija z motywów seksualnych. Ale wielu znawców tematu uważa, że zaspakajanie zboczonego popędu seksualnego jest jedynie dodatkową gratyfikacją. Bo tak naprawdę chodzi o zdobycie absolutnej władzy nad ofiarą. "Seks jest jedynie narzędziem używanym przez mordercę do osiągnięcia władzy i dominacji nad jego ofiarą," pisze Steven Egger. Według Bundy'ego, seks nie był głównym źródłem satysfakcji. "Chciałem władać życiem i śmiercią," powiedział. Chciał on totalnej kontroli nad swoją ofiarą: "Fizyczne zawładnięcie ich, tak jak ktoś posiada roślinę doniczkową, malowidło, czy Porsche. Posiadanie tej jednostki, taką jaką była." Ale niektórzy wierzą, że dewiacyjny popęd seksualny jest skutkiem, a władza jest narzędziem do osiągnięcia seksualnej satysfakcji.

Z potrzebą zaspakajania poczucia władzy absolutnej wiąże się uprzedmiotawiające i upokarzające traktowanie ofiar. Bundy rozmyślnie nawiązywał tylko zdawkowe, zwięzłe rozmowy - jeśli poznałby ofiarę i ujrzał ją jako prawdziwą osobę, zniszczyłoby to jego fantazje. Seryjni mordercy potrzebują dominować, kontrolować i zawładnąć osobą. Nie cofają się przy tym przed najbardziej perwersyjnymi, chorymi czynami. Torturują ofiary, a nawet reanimują, gdy ta znajdzie się na krawędzi śmierci, po to, by móc ją torturować jeszcze dłużej. ("Jakie to uczucie, kiedy wiesz, że zaraz umrzesz?" pytał Gacy swoje ofiary, podczas gdy je dusił. A nawet, recytując Psalm 23, zachęcał je by były dzielne w obliczu śmierci.) Jeszcze dalej posunął się Dahmer. Jednej z ofiar wywiercił dziury w głowie, wlewał do nich kwas, a następnie za pomocą igieł i chemikaliów starał się przywrócić osobnika do życia. Miał zamiar uczynić z niej "zombie" - bezwolnego seksualnego niewolnika. Jednak szczyt pod tym względem osiągnął japoński kanibal Issei Sagawa, który "tak bardzo kochał", że postanowił zjeść obiekt swych westchnień. "Chciałem ją posiąść. Chciałem ją zjeść. W ten sposób stała się moja na wieki". tłumaczył zabójstwo holenderskiej studentki.

Skąd ta chorobliwa potrzeba dominacji? David Berkowitz nie miał stałej tożsamości - żadnych osiągnięć, żadnych przyjaciół, żadnych więzi. Tylko izolacja. Dopiero, gdy strzelał w bogatej nowojorskiej dzielnicy Queens do młodych par obściskujący się w samochodach, czuł się kimś. Czul moc i potęgę. Tak właśnie stwarzał tożsamość "Syna Sama", która dała mu wielki rozgłos i władzę nad innymi.

Ale przyczyny dominacji rozumianej jako władanie czyimś życiem i śmiercią mogą być bardziej przyziemne. Ed Kemper (motywowany dodatkowo silnym popędem seksualnym), zabijał, by pokonać barierę nieśmiałości i lęku przed odrzuceniem: "Jeśli je zabiłem, to wiesz, one nie mogły odrzucić mnie jako mężczyzny. To było mniej więcej jak robienie lalki z istoty ludzkiej... i spełnianie moich fantazji z lalką, żyjącą ludzką lalką."

Triada

Psycholodzy wyróżnili trzy "czynniki ryzyka" - zachowania, które (szczególnie, gdy się skumulują) mogą wskazywać, że dziecko jest niedostosowane, ma ogromne problemy z samym sobą i być może w dorosłym życiu jedyny sposób na ich rozwiązanie znajdzie w mordowaniu. Nazywa się je "triadą" symptomów: nocne moczenie, torturowanie zwierząt i piromania.

Moczenie nocne jest najbardziej intymnym symptomem z całej triady i jest mniej prawdopodobne by był on umyślnie ujawniany. Według pewnych szacunków, 60% wielokrotnych morderców moczy się w łóżkach przed okresem dojrzewania. Kenneth Bianchi, jeden z duetu "Dusicieli z Hillside", najwidoczniej spędził wiele takich nocy w nasiąkniętej moczem pościeli. Podobne problemy miał też polski seryjny zabójca, Paweł Tuchlin (znany jako "Skorpion"). Z powodu tej przypadłości nie miał powodzenia u kobiet, które śmiały się z niego i nazywały "śmierdzielem", bo moczył się do szesnastego roku życia.

Torturowanie zwierząt jest niepokojącym sygnałem. Zwierzęta są często postrzegane jako "praktyka" do zabijania ludzi. Ed Kemper pogrzebał żywcem kota swojej rodziny, potem odkopał go i obciął mu głowę. Karol Kot, polski młodociany, morderca, wspominał: "W domu mieliśmy dwa koty. Były to koty siostry. Może dlatego znęcałem się nad nimi. Kopałem je, rzucałem z pokoju do pokoju, uderzałem o ścianę Jednak nie wszyscy seryjni mordercy wyładowują agresję na zwierzętach. Dennis Nielsen kochał zwierzęta, a zwłaszcza swojego psa imieniem Bleep. Po aresztowaniu nie potrafił spojrzeć mu w oczy, z obawy, że mogłoby to w Bleepie spowodować uraz. Gwałciciel, sadysta i morderca ośmiu kobiet, Christopher Wilder, czynił darowizny na rzecz Ochrony Wielorybów i Fundacji Ochrony Fok. A gdy na autostradzie natrafiał się na żłówią rodzinę -zwalniał i omijaj je ostrożnie. Znamienne, że w oczach seryjnych zbrodniarzy zwierzęta zasługiwały na więcej litości niż ludzi.

Piromania jest często działaniem stymulującym seksualnie tych morderców. "Oh, Cóż za ekstazę.." - wyznał Joseph Kallinger swojemu biografowi, Florze Schroeiber - "dawało memu ciału podpalanie! Co za potęgę czułem na samą myśl o ogniu!... Oh, Co za rozkosz, co za niebiańska rozkosz!" Berkovitz uwielbiał patrzeć na płonące domy, a mógł się poszczycić rekordową ilością podpaleń -1411! Dramatyczna destrukcja czyjejś własności karmi bowiem tę samą perwersyjną potrzebę niszczenia innego człowieka. Ponieważ zaś wielokrotni mordercy nie postrzegają innych ludzi jako coś więcej niż tylko obiekty, to łatwo im przejść od podpaleń do zabijania ludzi.

Syndrom PKW

Poruszając temat seryjnych zabójców prawie zawsze pojawia się pytanie: co sprawia, że się nimi stają? Teorii jest wiele, lecz w pełni zadawalających odpowiedzi próżno szukać. Ale mimo to, warto przyjrzeć się jednej nich, bo jest syntezą kilku różnych, próbujących rozwikłać tajemnice "bycia seryjnym mordercą". Jej autorem jest wybitny polski kryminolog i specjalista kryminalistyki, prof. Tadeusz Hanusek.

Polski uczony wyróżnił zespół czynników, które oddziałując na psychikę człowieka, które mogą ukształtować w niej motywację prowadzącą do zabójstwa seryjnego. Nazwał je syndrom PKW, a tajemnicze litery to skróty od "predyspozycje", "krzywda", "wychowanie". Czynniki te wpływają na siebie na wzajem stymulując działania każdego z nich. Jeśli skumulują się, mogą stworzyć "bestię".

"Predyspozycje" to rozumiana jako biologiczna skłonność do zachowań agresywnych. Pewnego ranka trzyletni Ted Bundy wkradł się do pokoju swojej nastoletniej ciotki Julii i wsunął rzeźnickie noże pod narzutę jej łóżka. "On po prostu stał tam i szeroko się uśmiechał." - powiedziała. Carl Panzram sam przyznał: "Cała moja rodzina jest taka, jak wszyscy przeciętni ludzie. Są szczerymi i ciężko pracującymi ludźmi. Wszyscy, za wyjątkiem mnie. Ja jestem ludzkim - zwierzęciem, od kiedy się urodziłem. Kiedy byłem bardzo mały, w wieku pięciu lub sześciu lat, byłem złodziejem i kłamcą i podłym , niegodziwcem. Im starszy się stałem, tym podlejszy byłem." Niemiecki morderca dzieci Peter Kurten w wieku dziewięciu lat utopił dwóch kolegów.

Czy istnieje zatem jakiś gen zbrodni? Dotychczasowe doświadczenie uczy, że rodziny 'morderców' to jedynie filmowa fikcja. Badania ujawniają jednak pewne genetyczne tendencje brutalnego zachowania. A jeśli sprzężą się z dwoma pozostałymi czynnikami, to powstanie niebezpieczna mieszanka.

"Krzywda" jest odczuciem subiektywnym zabójcy, nie zawsze jest ona rzeczywista, czasem urojona. może mieć miejsce w dość odległym czasie, nie musi być wiec aktualna. Ale wystarczająca, by zrodziło się w nim przekonanie o krzywdzie wymagającej zemsty, która zazwyczaj rozciągnięta jest na zupełnie obce osoby (najczęściej na kobiety). W tym względzie znaczącą role odgrywają, często jedyne i najważniejsze kobiety, w życiu zabójców, czyli matki. Joyce Flint, matka Jeffrey'a Dahmera powiedziała: "Wciąż obwiniamy matki"., co brzmi jak motto zwyrodniałych poczynań wielu sprawców. I jest w tym coś zastanawiającego, że wszystko zaczyna się i kończy na matce. Henry Lee Lucas rozpoczął swoją morderczą karierę zabiciem własnej matki; Ed Kemper zakończył swoją zabijając mamę. "Seryjni mordercy często okazują się mieć nienaturalne związki ze swoimi matkami" stwierdza Steven Egger w książce "The Killers Among Us". Surowa, utrzymująca dyscyplinę matka Kallingera zmuszała go, aby trzymał otwartą dłoń nad płomieniem, bijąc go, gdy płakał. Kallinger doznawał później ekstremalnej rozkoszy torturując innych i sam stał się sadystycznym rodzicem. Po ubezpieczeniu swojego 13-letniego syna Joey'a, powoli utopił go, głuchy na błagania własnego dziecka o litość. Henry Lee Lucas również zaznał jako dziecko od rodzicielki nie jednego upokorzenia. Matka była pijaczką i przemycała alkohol. Dla zabawy ubierała go jak dziewczynkę aż do 7 roku życia. "Żyłem jak dziewczynka. Byłem ubierany jak dziewczynka. Miałem długie włosy jak dziewczynka. Nosiłem dziewczęce ubrania." Kiedyś bezlitośnie zbiła go po tym jak obciął włosy, których się pozbył z powodu narzekań nauczyciela. Pewnego razu zaś, uderzyła go drewnianą belką w tył głowy łamiąc kość czaszki. Lucas bywał także najwyraźniej świadkiem aktywności seksualnej własnej matki. Zabił ją w 1951.

Chyba najbardziej pogmatwane relacje łączyły Kempera i jego matkę - osobę szorstką, despotyczną zrzędę, która zamykała młodego syna w piwnicy, bo za bardzo urósł (6)i straszył swoje siostry. Jako dorosły, Kemper i jego matka wciąż się kłócili, jednakże wciąż z nią mieszkał. Dlaczego po prostu się nie wyprowadził i nie przestał odbierać jej telefonów? Nie wiadomo...Zamordował ją w okrutny sposób: zmasakrował jej twarz młotkiem, obciął głowę, potem pozbył się jej strun głosowych, zgwałcił bezgłowe ciało i - jak chcą niektórzy- ustawił jej głowę na kominku i używał jako tarczy na strzałki. "Chciałem, oczywiście, dla mojej matki miłej, spokojnej śmierci, jak każdy inny człowiek" - powiedział kochający syn, Ed .

I wreszcie trzeci czynnik - "wychowanie". Można je rozumieć możliwie szeroko, jako każdy rodzaj społecznego oddziaływania na psychikę dorastającego człowieka. Przede wszystkim więc chodzić będzie o relacje z najbliższymi. Trudno znaleźć w życiorysach większości seryjnych morderców dobre wspomnienia o ich dzieciństwie. W pewnych przypadkach, wydaje się wręcz nieprawdopodobne, aby ktokolwiek inny, niż mały seryjny morderca, mógł wyrosnąć po doświadczeniu takich okropieństw. Zrozumiale więc, że wielu sadystycznych morderców opisuje swoje dzieciństwo jako niekończący się łańcuch przerażających nadużyć seksualnych, tortur i okaleczeń. Mały Albert DeSalvo (znany później jako "Dusiciel z Bostonu") w wieku kilku lat został sprzedany przez ojca alkoholika wraz z rodzeństwem jako niewolnik farmerowi z Maine, podczas gdy ich matka rozpaczliwie szukała ich przez sześć miesięcy. Często też sprowadzał do domu prostytutki i brutalnie bił jego matkę, łamiąc jej palce jeden po drugim, w obecności bezradnego Alberta."Tatuś był hydraulikiem"- powiedział DeSalvo - "Walnął mnie raz w plecy rurą, bo nie ruszałem się wystarczająco szybko." Joel Morris, autor ksiązki "Serial Killers" opisuje cykle przemocy, które przekazywane są z pokolenia na pokolenie: "Rodzice, którzy upokarzają swoje dzieci, tak fizycznie, jak i psychicznie, wpajają im niemal instynktowne zaufanie do przemocy jako pewnego środka dla każdego wyzwania." Upokorzenia z dzieciństwa nie tylko rodzą reakcje przemocy - pisze Morris - ale także oddziałują na zdrowie dziecka, włączając uszkodzenia mózgu, niedożywienie i inne zaburzenia rozwoju.

Niemniej destrukcyjne skutki w psychice dziecka wywiera przemoc psychiczna. John W. Gacy niemal codziennie wysłuchiwał utyskiwań ojca, nazywającego syna "zniewieściałym, ciotą i przegranym." Rodzic Gacy'ego, brutalny alkoholik, bił jego matkę i zastrzelił na oczach dziecka ukochanego psa, aby ukarać Johna. Kiedy Gacy później dusił swoje młode ofiary, zachęcał je by pozostały dzielne w obliczu śmierci. "Poprzez ten rytuał, Gacy szukał potwierdzenia swojej wizji męskiej identyfikacji, która została zmieciona przez jego ojca." napisał Joel Norris.

Jeszcze inny przykładem "formowania" seryjnego zabójcy jest przypadek Eda Geina. Jego matka, notoryczna fanatyczka religijna, przekonała syna, że kobiety były naczyniami grzechu i roznosiły choroby. Dorosły Gein uciekł od choroby wenerycznej, ale skażony umysł kazał mu używać kobiecych czaszek jako misek, sprawić sobie pasek z sutków, ubrać kamizelkę z ludzkiej skóry, poskładać figurki z nosów, zbudować kolumny łóżka z czaszek i nosić na genitaliach powycinane kobiece narządy, wskazując na jego problemy z identyfikacją seksualną.

Czynnik "W" to jednak nie tylko najbliższa rodzina, ale cale otoczenie przyszłego zbrodniarza. Koledzy, szkoła, praca, znajomi a nawet media czy po prostu społeczeństwo. O Carla Panzrama szybko upomniał się wymiar sprawiedliwości. Jako niepoprawny młodociany przestępca trafił do "poprawczaka". Poddany brutalnej torturze,(7) jaką mu wymierzono w zreformowanej szkole, stał się kipiącym nienawiścią i wściekłością przestępcą. "Ze sposobu w jaki byłem tam traktowany i lekcji jakie w wyniku tego tam otrzymałem, w pełni zadecydowałem jak poprowadzę moje życie, gdy już stamtąd wyjdę. Zdecydowałem się, że będę rabował, palił, niszczył i zabijał wszędzie gdzie tylko się udam i każdego, kogo napotkam, tak długo jak będę żył. Tak właśnie zostałem zreformowany." Podstarzały zboczeniec Albert Fish obwiniał za swoje sadomasochistyczne impulsy doświadczenia z sierocińca w Waszyngtonie: "Widziałem tam tylu chłostanych chłopców, to zakorzeniło się w mojej głowie."

Ale brutalność wpisana jest też w naszą kulturę. Wielu wielokrotnych zbrodniarzy to ją obwinia o karmienie ich chorych żądz. Na kilka dni przed straceniem, Bundy stwierdził, że pornografia hard - core była odpowiedzialna za jego morderczy szał. Jest smutnym faktem, że w przemyśle rozrywkowym seks i przemoc wydają się iść ramię w ramię. Czy istnieje uzasadnienie dla zeznań Bundy'ego?

Niezdrowa fascynacja Petera Kurtena, wygładzonego i uprzejmego gentlemanem o łagodnych manierach, Kubą Rozpruwaczem, czy fascynacja Gaycy`ego i Kempera "silnym facetem", Johnem Warn`em nie mogła uczynić z nich sadystycznych bestii. Nie istnieje żaden bezpośredni dowód, że przemoc w mediach kreuje seryjnych morderców, lecz nie znaczy to, ze nie mogą one aktywować fantazji i uzasadniać je u niektórych. Jak stwierdził Ed Kemper odnośnie brutalnej pornografii: "Nie uczyniło to mnie podłym. To tylko podsycało ogień."

I wreszcie to, co Bundy nazywa "czynnikiem anonimowości". We współczesnym społeczeństwie przerażająco łatwo jest wtopić się w tłum, stać się niewidzialnym. Anonimowość w tym samym stopniu więc kreuje (a przynajmniej sprzyja) tworzeniu zabójców, jak ich ofiar. "Zapomniani" uciekinierzy z domu, prostytutki, narkomani i dotknięci ubóstwem są łatwym celem. Beztroska zabijania jest jednak podszyta anonimowością zabójcy. Być może wybiera ono na ofiary osoby, które odzwierciedlają jego własną zapomnianą, bezimienną tożsamość? Czując się zniewolonym, zapomnianym, ignorowanym w zagrażającym tłumie, psychopata nie tylko ich zabija, ale nawet tworzy imię dla samego siebie, "staje się kimś" w tym procesie.

To tylko pobieżny przegląd najważniejszych czynników powodujących, że niektórzy z ludzi przechodzą na "druga stronę". Przyczyn dla, których wychodzą ciemna nocą, żeby "zapolować na ludzi", tak naprawdę jest tyle, ilu jest wielokrotnych zabójców.

"Osoba była próżnią"

"I to tyle?" chciałoby się zapytać. Bo wszystko, co możemy wywnioskować o seryjnych mordercach, sprowadza się do kontastacji, że są oni jak ludzkie "czarne dziury". Są tak normalni, tak ogólni, tak niewidzialni, że przerażają, ponieważ odzwierciedlają nas. W tym kontekście słowa Henry Lee Lucas posłużyć mogłyby za ponure motto: "W całym kraju istnieją ludzie właśnie tacy jak ja, którzy zamierzają niszczyć ludzkie życie." Wielu z nich opisuje siebie jako tych, którym brak pewnej części, mających coś martwego wewnątrz lub - jak mówił Bundy - wewnętrzną pustkę. Dla morderców w równy stopniu "próżnią" są bezimienne ofiary, jak oni sami dla siebie. "To co chciałem ujrzeć, to śmierć i chciałem ujrzeć triumf, wielką radość ze zwycięstwa nad śmiercią... Innymi słowy, wygrywałem ze śmiercią. One były martwe, a ja żywy. To było zwycięstwo w moim przypadku." rozmyślał Ed Kemper.

W znakomitym, acz mało znanym, thrillerze "Memories of Murder" jest scena, w której detektyw ścigający bezskutecznie od lat nieuchwytnego seryjnego zabójcę, dowiaduje się od przypadkowej dziewczynki, że widziała twarz zbrodniarza. Podekscytowany pyta: "Jaka była?". "Zwyczajna" odpowiada dziewczynka.

Bibliografia:Cytaty wykorzystane w artykule pochodzą z Crime Library (tłumaczenie Rafał, "Ruthek'), z artykułu: Shirley Lynn Scott: "What Makes Serial Killers Tick" oraz z art. Anny Piotrowskiej: "Ukochani mordercy", Wiedza I Życie, Nr11/2005

Źrodła:(1). Za autora nowoczesnego rozumienia terminu "seryjny morderca" uważa się agenta specjalnego FBI, Roberta K.Resslera, który w roku 1978 użył go na określenie ogarniętych obsesja zabijania i wielokrotnie powtarzający swe zbrodnie sprawców. Także Polacy mają w tej dziedzinie swe "pięć minut". Już bowiem w 1920r. prof. L. Waholz w swojej pracy "Medycyna sądowa" zastosował określenie "zabójstwo seryjne".

(2) Kuba Rozpruwacz po poderżnięciu gardła ofierze, dokonywał potwornych okaleczeń. Odcinał uszy, nosy, piersi, skalpował twarz, rozcinał brzuch i wyjmował narządy wewnętrzne, próbował także przepoławiać swoje ofiary.

(3) Zdjęcia rentgenowskie wykazały, ze w ciele Fisha znajdowało się 29 igieł, w tym 27 w okolicach genitaliów. Wiele z nich było tak mocno skorodowanych, że sprawiały wrażenie jakby tkwiły od 7 lat, a po niektórych zostały resztki.

(4). Żywym kobietom zakładał na szyję pętlę, którą przerzucał przez gałąź drzewa i przyczepiał do zderzaka samochodu. Odjeżdżając powodował ich śmieć przez uduszenie.

(5) Jedną z ofiar chorego psychicznie mordercy, Herberta Mulina, był ksiądz, którego ten zabił w konfesjonale. Karol Kot również wybierał wnętrza kościołów na miejsca swych zbrodni.

(6) W wieku 18 lat Kemper miał 190 cm wzrostu i ważył 150 kg.

(7) Wychowawcy w poprawczaku biciem "malowali ciała" wychowanków "na czarno i niebiesko". Nie obyło się także bez gwałtów, a nawet przymusowego obrzezania.
Na forum: Podyskutuj o tym artykule


HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy
HO, Publicystyka - Prawdziwa twarz seryjnego mordercy

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -