Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Jarosławem Stukanem - autorem książki "Seryjni mordercy"

Molly

Seryjni mordercy wzbudzają jednocześnie lęk i ciekawość. Lęk, gdyż żyją wśród nas, możemy ich znać, spotykać w pracy, na ulicy, w sklepie. Możemy ich lubić, szanować, czy nawet układać sobie z nimi życie, w najmniejszym stopniu nie podejrzewając, jakie kryją w sobie tajemnice. W końcu, możemy paść ich ofiarą, nie mając żadnych szans na negocjacje dotyczące darowania życia, bowiem zwykle tylko ono przedstawia dla seryjnych morderców jakąś wartość, którą chcą nam odebrać.
(Jarosław Stukan „Seryjni mordercy”)


Molly: Po przeczytaniu tego wstępu, w głowie tliło się tylko jedno pytanie: dlaczego... Dlaczego po świecie chodzą osoby, dla których życie innego człowieka nie jest nic warte? Jak Pan odnosi się do tego stwierdzenia?

Jarosław Stukan: Powiedziałbym, tak jak piszę w cytowanym przez Panią ustępie, że czyjeś życie jest dla nich najwyższą wartością, a nie bez wartości, bez którego ich egzystencja nie miałaby sensu. Czyjeś życie, pełne, szczęśliwe, radosne, jest tym czego oni pragną. Jednocześnie nie są w stanie osiągnąć tego tą samą drogą co inni, bo nie potrafią zaufać, kochać, być blisko drugiej osoby. Potrafią jednak zawładnąć czyimś życiem, zabrać i wyszarpać w najbardziej skrajny sposób to czego im brakuje. To bardzo trudny temat, którego na pewno nie wyczerpię.

Nie można obecnie powiedzieć czym różnią się od innych ludzi seryjni mordercy. Na pewno nie formą czy samym posiadaniem tzw. psychopatii, bo psychopatia nie jest ani chorobą, ani zaburzeniem - jest to deficyt i defekt procesu socjalizacji. Wiemy stąd zatem, że psychopata nie uwewnętrznił sobie norm życia społecznego i ich nie przestrzega, co robią pozostali ludzie. I jest to właściwie odpowiedź wystarczająca, jeśli pominie się różnego rodzaju perwersje wśród nich występujące, bo to właściwie one w największym stopniu zwracają uwagę na działania sprawców, a nie zabijanie – czemu się tu dziwić, skoro w naszym społeczeństwie seksualność stanowi większe tabu niż zabijanie, które jest racjonalizowane nawet przez prawników, chociażby w przypadku kary śmierci?

Najważniejszą cechą tego procesu socjalizacji jest fakt, iż nie polega on głównie na nauce poznawczej: „rób tak, nie rób tak”..., lecz emocjonalnej i kształtowany jest w bliskiej relacji z matką i ojcem. Jeśli dziecko nie będzie kochane w dzieciństwie, to wszelkie normy społeczne, które sobie przyswoi, będą stanowiły dla niego pustą treść, zewnętrzną instrukcję, której przestrzeganie zależne będzie od, również zewnętrznych, zakazów, nakazów, represji etc. - a łatwiej je złamać niż postępować wbrew sobie (łamać zakazy wewnętrzne, gdy normy te stały się częścią własnego światopoglądu) - stąd też chociażby recydywa, którą w przypadku seryjnych morderców określa kolejna zbrodnia.

Pozostawiając jednak na boku etiologię tego fenomenu, na obecnym etapie swojej wiedzy jestem skłonny uznać, że seryjnych morderców cechuje wzmacniane warunkowaniem patologiczne trio: narcyzm patologiczny (skrajna forma psychopatii, w której socjalizacja zawiodła na całej linii), sadyzm (aseksualny, który jest odpowiedzią na doznawane traumy w dzieciństwie) oraz perwersje seksualne (które nierzadko nadają działaniom seryjnych morderców kierunek). Owo warunkowanie to nic innego jak „doświadczenie” sprawcy związane z zaspokojeniem jego potrzeb, które po pierwszej zbrodni sprawia, że je powiela.

Bezpośrednio nie odpowiem jednak na Pani pytanie, bo nie potrafię wydawać sądów wartościujących. Staram się „akulturowo” oceniać fakty. „Chodzą więc” takie osoby po świecie, bo w naszej kulturze nie tolerujemy ich działań, tak więc najzwyklej, zauważamy, że istnieją.

Molly: Można odnaleźć wiele klasyfikacji oraz usystematyzowania teorii dotyczących seryjnych morderców. Są to jedynie pewne typologie, które przede wszystkim pomagają w ujęciu i schwytaniu zabójców. Czy często daje się zauważyć pewną uniwersalność czy też przewidywalność w działaniach zabójców i czy ma to jakiś związek z szybszym ich zidentyfikowaniem?

Jarosław Stukan: Szczególnie FBI wypracowało kilka takich schematów, o ile mi wiadomo, nigdy niestety nie były one metodologicznie poprawne. Pomimo tego faktycznie określają właściwie pewne cechy wspólne sprawców i pozwalają na np. zawężenie grupy osób poszukiwanych do różnych cech-demograficznych, psychologicznych i biologicznych, jak wiek czy płeć. Im ogólniejsza klasyfikacja tym mniejsze jej znaczenie w ściganiu sprawców. Z kolei im bardziej szczegółowa, w tym większym stopniu nie można uogólniać wniosków z niej płynących na wszystkich, bowiem seryjni mordercy stanowią populację bardzo różnorodną. Wydaje się, że poza pewnymi ogólnymi prawidłowościami za każdym razem trzeba analizować ich działania indywidualnie.

Molly: Jednak zazwyczaj opisów działań morderców dokonuje się już po dokonanych zbrodniach, tak więc czy można sądzić, że czyny ich są bezkarne?

Jarosław Stukan: Na tej podstawie można jedynie sądzić, że stanowią, jak mówiłem, bardzo różnorodną grupę ludzi. Przewidywanie kolejnych zbrodni seryjnego mordercy jest możliwe, jeśli posiada się dostateczną wiedzę o jego działaniu. W takim przypadku, niestety, jest to skojarzone z większą liczbą ofiar.

Aczkolwiek istnieją sprawy, w których sprawcę ujęto niezwykle szybko. Taki seryjny morderca działał w Ipswich. Domyślając się o co Pani pyta, odpowiem, że ujęcie seryjnego mordercy zawsze jest „uratowaniem komuś życia”, a seryjni mordercy nie są bezkarni. Bardzo niewielu znam sprawców, którzy nigdy nie zostali ujęci, a też w większości należeli oni do tych, którzy z nieznanych powodów przestali zabijać.

Molly: Co przede wszystkim motywuje morderców?

Jarosław Stukan: Motywy ich działań są pospolite, jednak ich realizacja (sposób dokonania zbrodni) już do takich nie należy. Najczęściej seryjni mordercy (mężczyźni) kierują się motywacją seksualną, nieco rzadziej sadystyczną (która również ma podłoże seksualne, a dotyczy zaspokojenia się seksualnego, lecz bez odbycia stosunku – w tej grupie jest najwięcej perwersji), a rzadziej zabijają z motywacji rabunkowej czy urojeniowej (w której zbrodnia jest bezpośrednią konsekwencją objawu psychopatologicznego). Natomiast seryjnymi morderczyniami zdecydowanie najczęściej kieruje motywacja rabunkowa, a niezwykle rzadko sadystyczna-seksualna (znam dwa takie przypadki), emocjonalna (również tylko dwa) oraz makiawelistyczna (ofiara jest zabijana po to, by na kimś innym wywrzeć wpływ). Populacja seryjnych morderczyń jest jednak niezwykle ciekawa, a wpływa na to kilka faktów, z których wymienię tu dwa: sprawczynie relatywnie bardzo często są pielęgniarkami, a poza tym istnieje wśród nich tzw. zastępczy zespół Munchausena, który w wielu przypadkach sprawczyń mógł być odpowiedzialny za zabójstwa.

Molly: Jak wiadomo, większość seryjnych morderców w chwili zabójstwa jest poczytalna, a wśród zachowań można dopatrzyć się cech typu: zaburzenia funkcji ego, narcyzmu czy makiawelizmu. Są to cechy, które posiada większość społeczeństwa. Tak więc czy każdy z nas jest potencjalnym mordercą?

Jarosław Stukan: To dość ważne. Większość statystyk mówi o tym, że osoby chore psychicznie dokonują zabójstw znacznie rzadziej niż reszta populacji - zdrowej psychicznie i nie leży to w sprzeczności z całą historią ludzkości. Zabijanie jest nieakceptowane w naszej kulturze, ale nigdy nie było uznane i nie jest objawem choroby. Nie słyszałem przynajmniej, by ktoś poważny tak twierdził.
Jeśli pyta Pani czy każdy jest potencjalnym seryjnym mordercą, to odpowiedź brzmi: nie.

Zaburzenia funkcji ego i narcyzm z pewnością znajdują miejsce u każdego sprawcy, jednak nie są to cechy, które definiują seryjnego mordercę. Natomiast potencjalna szkodliwość makiawelizmu,, który jest pospolity, zależy wyłącznie od jego kalibru. Wnioski stąd mogą iść w dwóch kierunkach: po pierwsze, większość ludzi podlegała „prawidłowej” socjalizacji i np. „nie zabijaj” to uwewnętrzniona u nich norma, której przestrzegaliby nawet wówczas, gdyby nie zakazywało tego prawo (seryjni mordercy pozbawieni są tych introjektów przez patologiczne wychowanie i traumy, jakich doświadczyli – zatem nic ich wewnętrznie nie hamuje przed dokonaniem zbrodni), a po drugie, my bardzo słabo znamy psychikę zabójców, bo metody badań psychologicznych, a także diagnoza psychiatryczna, są zupełnie do tego nieprzystosowane. Tutaj pomogą jedynie zindywidualizowane teorie osobowości i psychopatologii, które trzeba znać by interpretować zachowanie przestępcy. A odnosząc się do faktu, iż osoby chore psychicznie zabijają rzadziej niż reszta, psychologiczne i psychiatryczne diagnozy statystyczne (pochodzące z klasyfikacji zaburzeń i chorób psychicznych) na nic się nie zdadzą, bo nawet jeśli byłyby trafne, to niezaprzeczalnym faktem jest, że dotyczą mniejszości wszystkich zabójców na świecie – bo większość jest zdrowa psychicznie.
Jeśli zaś pyta Pani czy każdy z nas jest potencjalnym mordercą (nie seryjnym), odpowiem hipotetycznie: i tak, i nie, bo z jednej strony większość z nas wie, że zabijać nie wolno i się z tym zgadza, lecz z drugiej, wielu ludzi spotykają przeróżne wydarzenia życiowe, które ich skrajnie zmieniają – nawet na chwilę, odbierając kontrolę – i takich właśnie zabójstw mamy na świecie najwięcej, zabójstw na tle emocjonalnym.


Molly: Pisze Pan, że środki masowego przekazu uczyniły z seryjnych morderców bohaterów kultury masowej, których można przyrównać do gwiazd sportu czy muzyki. Czy jest to poprawne zachowanie ze strony mediów?

Jarosław Stukan: Mediów nie można winić za nic, choć nie zawsze postępują one etycznie – w przeciwieństwie do naukowca, który zajmuje się tą tematyką, w mediach temat pojawia się tylko dlatego, by przyciągną uwagę i pewne kulturowe, negatywne konsekwencje może to ze sobą nieść. Aczkolwiek oglądnięcie filmu czy przeczytanie książki na ten temat z nikogo „zdrowego” nie zrobi seryjnego mordercy. Natomiast może tak być, że ktoś, kto poszukuje rozgłosu, zaczyna zabijać w tym celu. Przyczyną jednak nie będą jego doświadczenia medialne, lecz to, jakim jest człowiekiem.

Molly: Filmowcy wykształcili pewne typy seryjnych morderców, które namiętnie przenoszą na ekrany. Niekiedy są one mocno przejaskrawione, by tylko przyciągnąć do kina jak największą ilość widzów. Co Pan sądzi o filmach dotyczących seryjnych morderców?

Jarosław Stukan: Czasem mają one dużo wspólnego z rzeczywistością. Niektórzy seryjni mordercy dla klinicysty czy śledczych stanowią bardzo ciekawe, zagadkowe przypadki. Jednak są one jednostkowe. W większości seryjni mordercy to prymitywni ludzie zaspokajający w czynach najniższe popędy. Filmowcy muszą im nadać ciekawe cechy charakteru, swojego rodzaju charyzmę, zagadkowość, a ich działaniu elementy mistycyzmu, bo w przeciwnym razie - proszę mi wybaczyć tak proste postawienie sprawy - nic by na swoich filmach nie zarobili. Filmowcy jednak są tu rozgrzeszeni, bo im wolno wszystko.

Molly: Ma Pan jakieś ulubione filmy dotyczące seryjnych morderców?

Jarosław Stukan: Atmosfera w „Seven” zrobiła na mnie wrażenie.

Molly: Czy lubi Pan horrory?

Jarosław Stukan: Bardzo lubię. Lubię w kinie i literaturze uciekać od rzeczywistości zamiast się z nią stykać.

Molly: A czy jakieś tytuły są Panu szczególnie bliskie?

Jarosław Stukan: Bliskie nie, lecz lubię serię „Obcy” i wiele innych horrorów, szczególnie sf.

Molly: A jeśli chodzi o książki grozy. Czy ma Pan jakieś ulubione?

Jarosław Stukan: Niestety nie pamiętam. Kiedy byłem nastolatkiem zaczytywałem się nimi, ale czytałem wręcz wszystko. Zbyt wiele było tych książek.

Molly: Dlaczego zainteresował Pana akurat temat seryjnych morderców? Czy stało się coś, co zainspirowało Pana do zagłębienia się w tym temacie?

Jarosław Stukan: Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, operując już językiem nieobcym mojemu pisarstwu, że padłem ofiarą sprzyjających okoliczności, tego, że m.in.: studiowałem psychologię sądową, że w tamtych właśnie latach trwały konsekwencje bumu na tę tematykę w kinie i literaturze, co miało na mnie wpływ, oraz swojej pasji do kryminałów, którymi zaczytywałem się w młodości. A już mając kilka lat, podglądałem ze swojego pokoiku przez szparę w drzwiach Kojaka, wpatrując się przez nią w czarno-biały monitor, którego rodzice nie pozwalali mi o późnej porze oglądać.
Książkę napisałem na 3 roku studiów, a gdy byłem na 5 została wydana. Tym samym dużo czasu poświęciłem tym sprawcom, poznając różne ich historie. Myślałem wtedy, że zajmę się nimi naukowo, lecz musiałem zrezygnować na skutek oczywistych trudności w badaniu sprawców.

Molly: Czy studia pomogły w zagłębieniu zainteresowania seryjnymi mordercami?

Jarosław Stukan: Studia pomagają zrozumieć wiele rzeczy, jednak w tym przypadku pomagają jedynie we właściwym spojrzeniu na nie. Odnosząc się do tego co mówiłem wcześniej, zdobyłem wiedzę teoretyczną, która umożliwiła mi wówczas zrozumieć wiele rzeczy, a której doskonalenie na przestrzeni lat wraz z doświadczeniem pomaga w jeszcze większym stopniu - w kontekście seryjnych morderców lepiej ich poznać. Jednak jak też mówiłem, część wiedzy akademickiej z psychologii i psychiatrii, a szczególnie statystyczna, nie zdała się tu na nic, bo i zabójcy są w większości poczytalni, i tym samym standardowe badania psychiatryczne i psychologiczne (opisywane w podręcznikach, z których się uczyłem), niczego do wiedzy o nich nie wnoszą. Wyjaśnianie działania seryjnych morderców jest możliwe wyłącznie dzięki znajomości tzw. psychologii głębi, a z kolei nauczyciele akademiccy niezwykle rzadko są w niej wykształceni (dotyczy nauki psychoterapii), bo jest to domena psychologów praktyków.

Molly: Czy Pana zainteresowania nie spotykają się z negatywnym odbiorem przez najbliższe otoczenie?

Jarosław Stukan: Raczej nigdy tak nie było. Mam zresztą bardzo szerokie zainteresowania. To część mojej pracy, jako psychologa sądowego i jeśli ktoś tego nie rozumie, to proszę wybaczyć, ale mnie to zupełnie nie interesuje.

Molly: Dlaczego zdecydował się Pan na napisanie książki?

Jarosław Stukan: Z bardzo wielu powodów. Początkowo najzwyklej zbierałem materiały i je tłumaczyłem. Dostarczał mi je kolega, który w pracy miał Internet, więc właściwie w wyborze materiału byłem zdany na niego – sam z Internetu zacząłem korzystać dopiero w 2005 roku. Kiedy już zebrała się spora ilość informacji, pomysł uporządkowania ich w postaci książki właściwie przyszedł sam. Później, przez zupełny przypadek poznałem kogoś, kto miał wydawnictwo i zaczęliśmy rozmawiać. Dzisiaj cieszę się z tych „przypadków”, bo to one w dużej mierze sprawiły, iż obecnie nadal piszę książki. Do „Seryjnych morderców” mam więc duży sentyment z tego powodu. Część moich zainteresowań zawodowych już pozostała przy tego typu sprawcach, lecz w rzeczywistości, obecnie nie interesują mnie seryjni mordercy. Badam historie tych sprawców bo uznałem, że dzięki zwróceniu uwagi na skrajne przejawy agresji, lepiej poznam każdą jej postać. Na przestrzeni lat stało się też dla mnie jasne „co powinienem z tym zrobić”. I dzisiaj coraz częściej kieruję swoją uwagę ku przewidywaniu i zapobieganiu morderstw, a także samobójstw. W tym zakresie będzie się więc pojawiało jeszcze wiele książek.

Molly: Co jest celem tej książki?

Jarosław Stukan: Powiem szczerze, że gdy się jest studentem i ktoś wydaje mu książkę, to mało co cieszy tak, jak sam ten fakt. I tak też było. Natomiast oczywiście miałem w zamyśle pomoc w ściganiu sprawców tego typu, lecz po pierwsze byłem studentem, a sam ten fakt nie pozwalał mi myśleć poważnie o swojej pracy, bo znałem swoje ograniczenia i brak wiedzy, więc nawet jeśli znalazły się w niej ciekawe elementy, bo też wiele osób chętnie ją przeczytało, to z dzisiejszej perspektywy uznaję ją raczej za „kryminał na faktach” niż pracę naukową – za którą zresztą nigdy jej nie uważałem. Mogę tylko obiecać, że trzecie jej wydanie, które nastąpi w najbliższych latach, będzie całkowicie odmienione, bo obecnie już jestem w stanie traktować swoje pisarstwo poważnie.

Molly: Pana książka sprzedawana była w księgarniach. Jednak od dłuższego czasu można zauważyć, że sprzedaje ją Pan poprzez serwis aukcyjny Allegro. Czy ten rodzaj dystrybucji jest skutkiem małego zapotrzebowania na pozycję?

Jarosław Stukan: Po pierwszym wydaniu miałem wiele książek dla siebie i te właśnie sprzedawałem na allegro, to stare czasy. Obecnie moje książki są w dystrybucji ogólnopolskiej, lecz oczywiście nadal są sprzedawane na allegro. Cenię sobie tę sprzedaż, bo czytelnik może nabyć moje książki czasem za połowę ceny - za taką, którą chętnie bym widział na ich okładkach. Jednakże wspomniane przez Panią koszty dystrybucji są drogie i wydawca zawsze wpisuje je w cenę okładkową, do księgarń więc trafiają znacznie droższe.

Natomiast zapotrzebowanie jest jak myślę duże, oceniając je na podstawie sprzedaży. Wiem, że książka jest bardzo często wykorzystywana w pisaniu prac magisterskich.

Molly: Trafiłam w sieci na blog osoby, która posiada w swym pokoju tzw. „Ścianę Kuby Rozpruwacza”, na której zamieszczone są między innymi zdjęcia wszystkich ofiar tego seryjnego mordercy. Czy w Pana pokoju również można odnaleźć tego typu gadżety?

Jarosław Stukan: Oczywiście że nie. Daleki jestem od pasjonowania się seryjnymi mordercami w każdej postaci..

Molly: A czy zbiera Pan rzeczy związane z seryjnymi mordercami?

Jarosław Stukan: Poza książkami oczywiście nic nie zbieram..

Molly: Czy Pana aktualna praca ma związek z kryminologią?

Jarosław Stukan: Pod względem dydaktycznym stale, natomiast w praktyce sporadycznie występuję w charakterze biegłego sądowego..

Molly: Czy w dzisiejszych czasach można spotkać osoby, wzorujące się na „sławnych” mordercach?

Jarosław Stukan: Myślę że wraz z rozwojem mediów można się na to zjawisko natknąć częściej niż dawniej, ja jednak nie znam sławnych morderców.

Molly: Czy każdy z nas może zabić?

Jarosław Stukan: Częściowo już odpowiedziałem na to pytanie. Tak, ale nie być seryjnym mordercą. Zabijanie jest naturalną czynnością w świecie ożywionym, lecz zabijanie w jakimś celu – zdobycia pożywienia przede wszystkim. Seryjni mordercy nierzadko zabijają… dla zabijania, a to jest wynaturzenie.

Molly: Jak Pan się odnosi do kary śmierci dla morderców?

Jarosław Stukan: Jestem skrajnym przeciwnikiem. Tak skrajnym, iż powiem, że sędzia wydający wyrok śmierci lub prokurator go żądający, jest w moim odczuciu takim samym mordercą, jak podsądny. Czasy w których żyjemy wielokrotnie uczyły nas, że prawo nie jest nadrzędne względem etyki i szacunku dla życia. Moim zdaniem, każdy prawnik, powinien postępować zawsze bezwzględnie etycznie, co w przypadku istnienia kary śmierci oznacza rezygnację z jej orzekania, a jeśli to niemożliwe, rezygnację z pełnienia funkcji. W pewnych sprawach nie ma miejsca na kompromisy i kara śmierci takową mi się wydaje.

A wszystko to wynika stąd, że orzeczenie i wykonanie kary śmierci jest morderstwem z premedytacją. Nie toleruję czegoś takiego i jeśli miałbym szukać okoliczności łagodzących dla niejednego zabójcy, to wyłącznie takiego, który dokonał zbrodni pod wpływem wzburzenia, innymi słowy wcześniej jej z zimną krwią nie planował. Mam w tym względzie tyle samo tolerancji i litości dla Państwa i jego prawnych reprezentantów, ile ono i oni mają dla osób oskarżonych.

Molly: A co Pan sądzi o spisywaniu swoich przeżyć przez morderców, a następnie ich wydawaniu? Posłużę się tu przykładem książki „Pamiętniki wampira”, której autor przygotowując reportaż telewizyjny o zbrodniach Joachima Knychały, zwanego Wampirem z Bytomia, przeprowadzał z nim w więzieniu rozmowy dotyczące popełnionych zbrodni. Pamiętam, że dziwnie się czułam będąc w miejscach, które zostały opisane w książce...

Jarosław Stukan: Cóż, myślę, że Knychała nie mordował myśląc o przyszłych wywiadach. A dla innych to zwykły biznes.

Molly: Serdecznie dziękuję za udzielenie wywiadu

Jarosław Stukan: Ja również dziękuję.

P.S.: Zainteresowanych informujemy, że książkę „Seryjni mordercy” można nabyć na allegro u samego autora oraz w wielu księgarniach.


Zobacz także:

HO, Wywiad z Jarosławem Stukanem - autorem książki "Seryjni mordercy"
HO, Wywiady - Wywiad z Jarosławem Stukanem - autorem książki "Seryjni mordercy"
HO, Wywiady - Wywiad z Jarosławem Stukanem - autorem książki "Seryjni mordercy"

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -