Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Grzegorzem Kuczeriszką

bufik

Grzegorz Kuczeriszka -; absolwent Wydziału Operatorskiego PWSFTviT w Łodzi, członek PSC (Polish Society of Cinematographers), elitarnego stowarzyszenia twórców zdjęć filmowych, znany i uznany operator filmowy, twórca zdjęć do takich filmów jak "Skazany na bluesa", "Kiler", "Pieniądze to nie wszystko", "Ławeczka", "Ciemna strona Wenus", operator kamery. Tym razem w swoim debiucie reżyserskim postanowił zmierzyć się z filmem z pogranicza horroru i dreszczowca. "Pora mroku" niebawem pojawi się w kinach.


HO: Zaczniemy może nieco banalnie - dlaczego horror?

GK: Wybrałem horror, bo hołduję zasadzie "kręć takie filmy, jakie lubisz oglądać". Chyba większą frajdę mam z oglądania thrillerów, ale nakręcenie dobrego thrillera za kasę osiągalną w Polsce jest na razie niemożliwe (to oczywiście, wyłącznie moja opinia, ale właśnie nią się przy wyborze gatunku na swój debiut kierowałem). Horror był przedostatnią niszą w naszej kulawej kinematografii, którą można było wypełnić. Dodatkowo horror jest gatunkiem, w którym bardzo istotną rolę odgrywa obraz (inscenizacja, światło, ruch i ustawienie kamery itp.), a w tym akurat nie jestem zły. Dodatkowo jako widz mam świadomość, że w tej chwili w Polsce jest duże zapotrzebowanie na kino gatunkowe (w tym horror) i panuje przesyt komediami tfu romantycznymi.

HO: To dobry gatunek na debiut reżyserski? Nie bezpieczniej byłoby poruszać się w klimacie, w którym ma Pan już doświadczenie?

GK: Tak. Na mój debiut to idealny gatunek. Muszę tutaj przypomnieć, że od 20 lat pracuję na planach filmowych, jako operator, a od mniej więcej 3 lat zajmuję się również reżyserią filmów reklamowych. Jestem więc specyficznym debiutantem, a nawet matoł po 20 latach pracy mógł by przynajmniej nauczyć się czego nie robić (czyli jakich błędów nie popełniać). I tak starałem się funkcjonować na planie "Pory mroku", chociaż łatwo nie było. Zabrzmi to jak próba usprawiedliwienia, ale widz idąc do kina nie ma obowiązku pamiętać, że nasz film kosztował tyle, ile wydano na kanapki dla ekipy przy kręceniu filmu, który grają akurat w sali obok. Te ograniczenia budżetowe dawały mi się mocno we znaki. Również presja odpowiedzialności (między innymi za aktorów, którzy nie bez wątpliwości zdecydowali się w tym projekcie uczestniczyć) nie pomagała. Mam wrażenie że przez te lata (również w reklamie ) nauczyłem sie dosyć dobrze posługiwać warsztatem filmowym, a horror to przecież w ogromnym stopniu kino warsztatowe.

HO: Do tej pory poza Piestrakiem, w nieco zamierzchłej już przeszłości, chyba nikomu nie udało się wyprodukować w Polsce żadnego filmu grozy, który przyciągnąłby do kin widzów i zyskał uznanie maniaków gatunku. Skąd ten brak wiary w powodzenie?

GK: Do dziś nie powstały w Polsce "normalne" horrory, bo pokutuje nie do końca słuszne mniemanie, że horror musi być drogi. To nie prawda. Zapewne znasz film "Evil Dead" nakręcony w latach 80. za 200 tys. dolarów. Był zajebisty, do dziś jest. Ruszającą się po odcięciu siekierą rękę, leżącą na ziemi, nakręcili używając gumowej dłoni od manekina i rękawa koszuli, w którym umieścili żywą rybę. Czyli tanio, nawet w Polsce mogło by się udać. Podstawowym jednak powodem jest mniej lub bardziej nazwana świadomość własnej słabości warsztatowej kolegów reżyserów, do której trudno się przyznać, ale na wszelki wypadek lepiej się za horror nie brać. Po co ryzykować skoro łatwiej zrobić film o księdzu z prowincji. Honorarium takie samo, a obciachu nie będzie. Wiem, co mówię. Dwadzieścia lat z nimi przepracowałem.

HO: Powiedzmy trochę o filmie - dlaczego warto wybrać się do kina na Porę mroku?

GK: Biorąc się za ten film założyłem, że nie może być zbyt drogi, bo się wtedy nie zwróci. Znalazłem przecież ludzi, którzy zainwestowali własne pieniądze, gdybym nie zrobił wszystkiego, żeby przynajmniej odzyskali zainwestowane pieniądze, to czułbym się jak złodziej. Obrzydzenie u mnie wywołują produkcje uznanych twórców, którzy w efekcie z wpływów z biletów, nie są w stanie pokryć nawet własnego honorarium. A kilka tytułów takich filmów, powstałych chociażby przez ostatni rok, mógł bym tu wymienić. Założyłem również w pierwszej kolejności, że widz który zainwestuje 15 zł w bilet nie może wyjść z kina zawiedziony. Przecież to moim obowiązkiem jest zapewnienie mu 95 minut przyzwoitej rozrywki. To się naprawdę udało. Jeśli ktoś po obejrzeniu filmu się z tym nie zgodzi, to zwracam 15 zeta. Wiem, jakie błędy popełniłem, wiem co mogłem zrobić lepiej, ale wiem również, że nie ma obciachu. Dlatego miedzy innymi warto iść do kina na "Porę mroku".

HO: Zanim film wszedł jeszcze na ekrany, wielu porównuje go już do słynnych slasherów, w rodzaju "Hostelu" - to dobre odniesienie?

GK: Porównanie "Pory mroku" do "Hostelu"?. Trudno byłoby na to pytanie odpowiedzieć nie zdradzając fabuły, a tego chciałbym uniknąć. Ostatecznie nasz film należy zaszufladkować jako horror, ale można go też traktować jako młodzieżowy thriller. Dla mnie to takie współczesne "Wakacje z duchami" (był taki film kiedyś), oczywiście z uwzględnieniem różnic między latami 70 ubiegłego wieku i dniem dzisiejszym (wszechobecne okrucieństwo, gry komputerowe itp.). Nie chciałem przesadzać z krwistością naszego filmu. To groziło przede wszystkim ograniczeniem liczby potencjalnych widzów do grona miłośników slasherów, tymczasem "Pora mroku" to film dla Was (fanów gatunku), chociaż niektórzy będą pewnie trochę rozczarowani, ale również i dla Waszych dziewczyn, z którymi mam nadzieję wybierzecie się do kina.

HO: Udało się Panu zebrać ciekawy zespół aktorów pracujących nad Porą mroku - ktoś Pana szczególnie zaskoczył, wyróżnił się podczas realizacji filmu?

GK: Miałem wyjątkowego farta. Szukałem przede wszystkim ładnych, a w rezultacie dostałem jeszcze bardzo utalentowanych. Nie będę ich wszystkich wymieniał z nazwiska, ale zwróćcie uwagę na Zola (Paweł Tomaszewski) - jestem spokojny, że po tym filmie będzie wkrótce co najmniej tak popularny, jak jego bardziej znani koledzy i koleżanki. Generalnie zarówno aktorzy jak i cała bez wyjątku ekipa zaskoczyli mnie niewiarygodnym zaangażowaniem. Myślę, że wszyscy mieliśmy potrzebę zrobienia czegoś nowego i w miarę upływania kolejnych dni zdjęciowych docierało do nas, że to właśnie robimy. Stąd zapał i niespotykane (przynajmniej przeze mnie dotychczas) zaangażowanie całej ekipy.

HO: Jan Wieczorkowski wspominał kiedyś, że gdy przygotowywał się do pracy nad "Porą mroku" polecił mu Pan, aby obejrzał kilka filmów. Może nam pan zdradzić ich tytuły?

GK: W mojej głowie siedzą filmy oglądane przez 30 lat (niekoniecznie horrory), ale faktycznie było kilka tytułów, które zadałem jako obowiązkowe dla ekipy i aktorów. Były to "Teksańska masakra piłą mechaniczną -;początek", "Piła", "Wzgórza mają oczy", i mało znany, ale równie świetny "Krwawa uczta". Nie oznacza to oczywiście, że należy się ich doszukiwać w "Porze mroku". Bardziej chodziło mi o to, żeby obudzić wiarę w moich współpracownikach, że może nam się udać. Zwróćcie uwagę, że każdy z tych filmów mógłby powstać w Polsce (no może poza "Krwawą ucztą"). Przy dużej dyscyplinie i niewielkich uproszczeniach można by, każdy z nich nakręcić u nas za kilka milionów złotych.

HO: Co byłoby dla Pana miarą sukcesu "Pory mroku"? Wypełnione sale kinowe? Uznanie fanów? Nagrody na festiwalach?

GK: Miarą sukcesu naszego filmu byłyby z pewnością wypełnione sale kinowe, ale w równym stopniu istotne jest dla mnie uznanie pasjonatów gatunku. Co mi po aprobacie ze strony gospodyń domowych, z którymi nie jest mi po drodze?

HO: Zna Pan nasz vortal Horror Online? Jak zaprosi Pan naszych czytelników na swój film?I

GK: Na waszą stronę Horror Online trafiłem mniej więcej rok temu, gdy szukałem inspiracji do scenariusza mojego horroru. Spostrzeżenia, które tam poczyniłem, powiedziały mi trochę o tym jaki jest dziś widz, do którego się zwracam ze swoim filmem. Wydaje mi się, że ja was na ten film nie będę zapraszał. Wy jako fani gatunku, musicie po prostu na niego pójść choćby po to, żeby mi powiedzieć co zrobiłem źle, gdzie Was zawiodłem, gdzie rozczarowałem, a co wam się być może podobało. Dzięki temu macie szansę na coś lepszego w przyszłości. Możemy się umówić, że będziemy się kontaktować za pośrednictwem Waszej strony. Chętnie odpowiem na pytania, wysłucham sugestii i pomysłów. Musicie również na ten film zabrać swoich znajomych choćby po to, żeby ten film się zwrócił, bo to będzie gwarancją, że powstanie następny polski horror, w którym będzie można uwzględnić Wasze sugestie i oczekiwania. Byłaby to również okazja do pokombinowania z Waszymi ewentualnymi pomysłami na POLSKI FILM GROZY. Wierzcie mi, nie było mi łatwo zrobić "Porę mroku". Najtrudniejsze były początki. Trudno znaleźć punkt wyjścia, na którym można byłoby oprzeć scenariusz. Teraz powoli myślę o następnym filmie. Coś mi tam chodzi po głowie. Może wy będziecie mieli lepszy pomysł?

HO: Dziękuję bardzo za wywiad, a Was zapraszamy do kin. Przypomnę tylko, że premiera kinowa "Pory mroku" już 18 kwietnia. Chyba faktycznie mamy tym razem realne szanse na ciekawe kino na przyzwoitym poziomie, możemy również zrobić coś dla horroru – przekazując wskazówki zawodowcowi, który odważył się zmierzyć z naszą pasją. Trzymam kciuki i życzę powodzenia. Przypominamy również, że ruszyła już oficjalna strona internetowa filmu: http://www.poramroku.vision.pl/



HO, Wywiady - Wywiad z Grzegorzem Kuczeriszką
HO, Wywiady - Wywiad z Grzegorzem Kuczeriszką
HO, Wywiady - Wywiad z Grzegorzem Kuczeriszką
HO, Wywiady - Wywiad z Grzegorzem Kuczeriszką

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -