Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Michałem Gackiem

Darius

Michał Gacek (rocznik 1982) swoje pierwsze opowiadanie opublikował w roku 2002 na łamach magazynu „Portal”. W latach kolejnych publikował artykułu i opowiadania m.in. w „Mangazynie”, „Magazynie Fantastycznym” i „Science-Fiction, Fantasy i Horror”. Ukończył studia w Krakowie, gdzie obecnie mieszka i pracuje.


- Jesteś dość enigmatyczną postacią. Krótka notka biograficzna na rewersie książki niewiele nam mówi o Tobie. Możesz temu jakoś zaradzić? Kim na co dzień jest Michał Gacek, czym się zajmuje? Wiem, że w weekendy grywasz w nogę, jakie masz inne pasje, hobby?

Nie wiem, czy wiedza o autorze ma znaczenie dla odbioru książki i jakoś tak dziwnie jest mi opowiadać o sobie. Z wykształcenia jestem psychologiem. Pracuję w zawodzie, z osobami z różnego rodzaju problemami – na pewno nie nudzę się w pracy, ale też daje mi ona momentami sporo satysfakcji. Poza tym moje hobby to muzyka, książki, kino. Bardziej generalnie – horror. Bardzo lubię też koty, ale nie wiem, czy można to nazwać hobby...

- Kiedy po raz pierwszy stwierdziłeś, że pisanie jest zajęciem, któremu chciałbyś poświęcić więcej czasu?

Zacząłem pisać w liceum i nigdy tak naprawdę nie przestałem. Początkowo tworzyłem rojące się od błędów „potworki”, ale z czasem doczekałem się pierwszych publikacji, a obecnie myślę, że wreszcie doszedłem do poziomu, kiedy nie mam powodu wstydzić się swojego pisania. Ale oczywiście zawsze może być lepiej i staram się podnosić sobie poprzeczkę każdym kolejnym tekstem.

- Jak wygląda Twoja praca nad tekstem? Długo rozmyślasz nad fabułą i spajasz wątki, czy być może po prostu zasiadasz przed monitorem i pozwalasz swobodnie płynąć myślom.

Nie ma reguły. Czasami, jak w przypadku opowiadania „Królicza łapa”, cały tekst tworzy się praktycznie z akapitu na akapit, a mnie ręką boli od pisania (jedna ręka, bo zawsze piszę najpierw w zeszycie), a czasami zaczynam od jednej sceny, jednego akapitu, a reszta fabuły przychodzi po kilku dniach albo tygodniach. Na przykład przy pisaniu „Człowieka ze szkła” miałem poważne wątpliwości, czy uda mi się dokończyć to opowiadanie.

- Czego czytelnik może się spodziewać po Kronice Koszmarów?

Dobrej zabawy mam nadzieję – wielu ciekawych emocji, może też jakiegoś materiału do refleksji... Chciałem, żeby zbiór był spójny i od strony „warsztatowej” stał na dobrym poziomie. Nie ma tu jednego tekstu „gwiazdorskiego” i tekstów doczepionych dla zwiększenia objętości – wydaje mi się, że teksty są równe, o czym świadczy chociażby fakt, że kiedy rozmawiam z osobami, które przeczytały zbiór każda wskazuje jako najlepsze inne opowiadanie.

- Które Twoim zdaniem jest najlepsze? Które najbardziej lubisz?

Największym sentymentem darzę chyba pierwszy i ostatni tekst, czyli „Porę karmienia” i „Młodszą siostrę”. Pierwsze z tych opowiadań lubię dlatego, że chyba w najbardziej płynny sposób (w moim odczuciu) udało mi się wpleść elementy nierealne w dość realistyczny obraz świata przedstawionego. Ostatni tekst natomiast jest dla mnie najbardziej niejednoznaczny – wydaje mi się, że to opowiadanie ociera się o dwa tematy tabu, na których ufundowana jest nasza kultura – o temat kazirodztwa i zabójstwa – a przy tym stanowi dość ciekawe opracowanie motywu wiedźmy. Pisanie „Króliczej łapy” też wspominam dość miło... Ogólnie jednak staram się skupiać raczej na nowych pomysłach, a nie myśleć o tym, co już napisane.

- Jak długo pracowałeś nad złożeniem antologii? Znajdują się w niej jakieś starsze, opublikowane teksty, czy może wszystkie to „świeżynki” przygotowane specjalnie do Kroniki Koszmarów?

Pierwszy tekst napisałem gdzieś w połowie 2006 roku (może trochę wcześniej), a ostatni w listopadzie 2007. Pomysł stworzenia zbioru powstał w momencie, gdy trzy kolejne teksty w klimacie grozy wysłane do czasopism zostały opublikowane. W rozmowie z wydawcą powiedziałem, że mam pomysły na kolejne opowiadania i może z tego wyjść ciekawy zbiór. Wydawca się zgodził, a ja zasiadłem do pisania.

- Artur Wabik, wydawca, wspominał na Twoim spotkaniu autorskim, że z grozą jest raczej na bakier i samo przeczytanie Twojej książki, było dla niego nie lada wyzwaniem - i z tego co pamiętam chyba jej nie doczytał. Długo musiałeś go namawiać, by zdecydował się wydać Kronikę?

Artur znał moje wcześniejsze teksty i jeszcze w czasie studiów proponował mi wydanie książki, jednak rzeczy które pisałem wtedy raczej nie nadawały się do książkowej publikacji. Nie chciałem, żeby doszło do sytuacji, kiedy wydam książkę, z której poziomu nie będę zadowolony. Wydawanie dla samego wydawania nigdy nie było moim celem. W przypadku zbioru opowiadań Artur zapoznał się z komentarzami na forach oraz opiniami naszych wspólnych znajomych, no i zdecydował się podjąć ryzyko dania szansy debiutantowi. Dużo rozmawialiśmy też na temat koncepcji zbioru i mojej wizji horroru.

- Gdy odetchniesz po sukcesie Kroniki Koszmarów, jakie masz plany na najbliższy czas? Może powieść lub kolejna antologia?

Dziękuję za wiarę w sukces Kroniki, ale póki co chyba jeszcze za wcześnie na tego typu opinie. Wiadomo, że dla wydawcy sukces mierzy się liczbą sprzedanych egzemplarzy, więc pewnie od tego, jak książka przyjmie się na rynku w dużym stopniu zależeć będzie dalsza współpraca z wydawnictwem Atropos. Bez względu jednak na sukces komercyjny lub jego brak mam zamiar pisać dalej – mam wiele pomysłów na opowiadania, z których część już realizuje, a w wakacje chciałbym wreszcie zmierzyć się z pełnym metrażem. Książka prawdopodobnie zatytułowana będzie „Endemia”, ale nie chcę zdradzać na razie szczegółów dotyczących treści. W każdym razie – będzie to powieść grozy.

- Zechciałbyś uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, o czym będzie „Gwiezdny Cyrk”?

„Gwiezdny Cyrk” to robocze określenie pomysłu na książkę sci-fi, który od pewnego czasu chodzi mi po głowie. W założeniu ma to być historia grupy międzyplanetarnych „zabawiaczy”, którzy trafiają do miejsca, gdzie normy kulturowe wydają się być oparte na bardzo dziwacznych założeniach. Jeśli uda się zrealizować ten pomysł to będzie to chyba taka kulturowo-antropologiczna wariacja w klimacie sci-fi. Póki co jednak ten pomysł to odległa przyszłość

- Jakiego rodzaju książki czytujesz w wolnych chwilach? Kto jest Twoim literackim guru?

Nie ma autora, którego chciałbym naśladować, ale wydaje mi się, że wszystkie rzeczy, które autor czytał lub czyta w jakiś sposób zostają w jego tekstach – jeśli nie w fabule to w stylu lub sposobie prowadzenia narracji. Wychowałem się na książkach Kinga, Mastertona i Koontza oraz generalnie na fantastyce, która była dostępna na rynku na początku lat 90-tych. Obecnie czytam wszystko, co mnie zainteresuje – częściej niż po fantastykę sięgam jednak po klasykę lub teksty naukowe.

- Jeszcze kilka lat temu na rynku wydawniczym rodzimy horror był zjawiskiem wręcz marginalnym. Ostatnio jednak możemy zaobserwować wysyp powieści i antologii grozy. Niech wspomnę tu o świetnej „Księdze jesiennych demonów” Grzędowicza, „Pikniku w piekle” Krycza i Kaina, „Prawym, lewym, złamanym” Kaina, „Trupojadzie” czy „Księdze Strachu”. Skoro już Runa pokusiła się o wydanie antologii grozy znaczy, że idzie odwilż, by nie powiedzieć wręcz - moda na horror. Jakby tego było mało wydawnictwa wychodzą na przeciw młodym, nieznanym pisarzom rozpisując nowe konkursy literackie (Red Horse, Czachopismo). Co sądzisz o tym zjawisku?

Cieszę się. Myślę, że w Polsce w dalszym ciągu brakuje zadeklarowanych i publikujących regularnie autorów grozy oraz wydawców, którzy chcieliby „wejść” w ten gatunek. Zwraca uwagę fakt, że na palcach jednej ręki wyliczyć można autorów, którzy wydali „samodzielne” książki w klimacie horroru. Chciałbym, aby wśród osób piszących w Polsce wyłoniło się przynajmniej kilka postaci, których styl i klasa byłyby rozpoznawalne. Kiedy sięga się po antologie, w których występuje wielu autorów, zwykle indywidualność rozmywa się, a nazwiska szybko zaczynają się mieszać. Myślę jednak, że z czasem na rynku będzie pojawiało się coraz więcej wartościowych propozycji.

- W kilku antologiach, prasie poświęconej fantastyce i grozie pojawiły się wspólne teksty min. Krycza i Radeckiego, Krycza i Śmigla, duetu "Urbi et Orbi". Co sądzisz o takim pisaniu „na spółkę”?

Nigdy o tym nie myślałem i nie wiem, czy sprawdziłbym się w takim pisaniu. Zwykle mam dość jasną wizję tego, co chcę przedstawić w danym tekście, ale mam duży problem z przekazaniem tej wizji. Może trochę wstyd przyznać, ale generalnie – nie umiem „sprzedawać” pomysłów, opowiadać o swoich tekstach w taki sposób, żeby było to interesujące. Wychodzę z założenia, że kiedy piszę, opowiadam – i robię to lepiej, niż gdybym miał opowiadać przy lampce wina albo przy kominku.

- Jakiś czas temu, młody reżyser Patryk Jurek, pokusił się o sfilmowanie czterech opowiadań opublikowanych na łamach HO („Ballada o autostopowiczu” Kamila Skolimowskiego, „Pierwszy stopień do piekła” Michała Talaśki, „Księżniczka” i „Wazon” Łukasza Radeckiego). Na ich bazie powstał film „Rigor Mortis”. Czy widziałeś już tę produkcje i co o niej sądzisz? Czy chciałbyś by w przyszłości Twoje teksty doczekały się ekranizacji?

Film miałem okazję zobaczyć i na pewno widać, że jest to produkcja amatorska. W całości zdawał się tkwić jednak momentami pewien potencjał i myślę, że dalsze próby tego typu są jak najbardziej wskazane. Groza filmowa, podobnie jak groza literacka, też musi dopiero walczyć w Polsce o należne sobie miejsce. Najbardziej w filmie podobała mi się ostatnia nowelka opowiadająca o... hm... problemach małżeńskich.
Co do ekranizacji moich tekstów, nie miałbym pewnie nic przeciwko, ale opcja taka wydaje mi się raczej mało prawdopodobna. To co pisuję chyba trudno byłoby w przekonujący sposób przedstawić na ekranie, zwłaszcza przy budżecie polskich produkcji.

- Jesteś fanem „Martwicy mózgu” i uwielbiasz gore. Jakie są inne Twoje filmowe typy z gatunku grozy?

To uwielbianie gore to przesada i rozumiem, że opinia wzięła się z jednego z moich niezbyt precyzyjnych komentarzy na forum. Ale tak – gore lubię, choć nie oglądam pasjami. Cenię dokonania Lucio Fulciego. Uważam, że np. scena z pająkami w filmie „Beyond” jest definicyjna dla gatunku gore. Poza tym – wolę gore literackie, które często można uświadczyć np. w książkach Mastertona.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów, a czytelników zapraszam do księgarń gdzie czeka na nich „Kronika Koszmarów”.

Dziękuję także. Było mi bardzo miło


HO, Wywiady - Wywiad z Michałem Gackiem
HO, Wywiady - Wywiad z Michałem Gackiem
HO, Wywiady - Wywiad z Michałem Gackiem
HO, Wywiady - Wywiad z Michałem Gackiem
HO, Wywiady - Wywiad z Michałem Gackiem

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -