Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Williamem Friedkinem

Katarzyna Sawicka

Wywiad pochodzi ze strony:
http://video.barnesandnoble.com/search/interview.asp?CTR=599175 –dostęp 28 grudnia 2009 r.


Barnes & Noble.com: Kiedy wymieniałeś sceny, pracując nad nową wersją „Egzorcysty”, nie martwiłeś się, że ingerujesz w doskonałość?

William Friedkin: Przez lata – tak. Ale potem poznałem historię malarza post-impresjonisty, którego prace zawisły w Luwrze, kiedy wciąż żył i mieszkał we Francji. Któregoś dnia, kiedy miał 60-70 parę lat, poszedł do Luwru z małą paletą i kilkoma pędzlami i zaczął malować na jednym ze swoich płócien. Większość reżyserów, których znam, ma ten sam impuls. Przerobiłbym wszystkie moje filmy, gdybym miał możliwość, ponieważ w pewnym stopniu zmieniło się moje podejście do robienia filmów. Jednocześnie byłem przeciwny zmienianiu „Egzorcysty”, z powodu ogromnego sukcesu, jaki film odniósł. Ale z drugiej strony, jest ta cała rzesza fanów, którzy ciągle pytają: „A gdzie jest to, co wyciąłeś?” I William Blatty, mówiący: „Wyciąłeś element duchowy.” Parę lat temu, rozmawialiśmy z Billem [Blatty] o możliwości ponownego wydania filmu. Spytał, czy chciałbym rzucić okiem na wycięty materiał. Kiedy obejrzeliśmy go w montażowni, powiedziałem: „Wiesz, Bill, myślę, że masz rację. A ja myślę, że się pomyliłem.”

B&N.com: Możesz podać przykład?

WF: Blatty, jako pisarz, uważał, że więcej powinno zostać powiedziane. Konkretnie, w jednej scenie, którą wymieniłem, biorą udział Ojciec Karras (Jason Miller) i Ojciec Merrin (Max von Sydow). Pierwotnie, usunąłem ją z filmu, ponieważ Ojciec Merrin przekazuje w niej przesłanie. Ojciec Karras pyta, dlaczego demon wybrał małą dziewczynkę, a Merrin mówi, że demon chce pokazać nam, że jesteśmy podrzędnymi istotami i że jest w stanie zniszczyć kogokolwiek z nas. To test wiary. Blatty zawsze uważał, że opętanie Regan było wymierzone przede wszystkim w Karrasa – on jest księdzem, który znajduje się o krok od utraty wiary.

B&N.com: Jest wiele historii związanych z powstaniem filmu. Odnosisz się do nich na nowym DVD?

WF: Nie, bo to wszystko to kłamstwa. To Ellen Burstyn stworzyła większość z nich. Ona fantazjuje. A właściwie, żyje w świecie fantazji, tak jak wielu wielkich aktorów. Nikt nie zginął w trakcie filmowania. To znaczy, tak, zginęło paru ludzi, związanych z filmem, tak jak i miliony innych z nim niezwiązanych. Ale nikt nie zginął tragicznie poprzez związek z „Egzorcystą”. Jedyna prawdziwa historia to spalenie się planu. Wnętrze domu było dużym trzypiętrowym planem, w starym budynku. Któregoś ranka, po zaledwie paru dniach zdjęć, otrzymałem telefon, o trzeciej nad ranem, od kierownika produkcji, który powiedział: „Nie zawracaj sobie głowy przychodzeniem do pracy rano. Plan spalił się doszczętnie jakąś godzinę temu.” Ale nikogo nie było w budynku.

B&N.com: Więc film nie przyniósł ci żadnych nieprzespanych nocy?

WF: No cóż, tak, ale tylko dlatego, że zaczęto mi grozić śmiercią, głównie, kiedy film został nominowany do Nagrody Akademii. Musiałem mieć ochroniarzy. Dzwoniono do mojego biura albo wysyłano listy. Jeden facet wysłał list, i zostawił na nim swój adres, grożąc, że mnie zabije, a potem zadzwonił do mojej sekretarki, żeby jej powiedzieć, jak mnie zabije. Byli też ludzie, którzy grozili, że mnie zabiją na wręczeniu nagród. Takie rzeczy traktuje się raczej poważnie.

B&N.com: Ponieważ „Egzorcystę” okrzyknięto najstraszniejszym filmem wszechczasów, co sobie myślisz, kiedy widzisz, jak inni reżyserzy kopiują z niego sceny czy techniki budowania napięcia?

WF: Świetnie. Kradną też ciągle z innego mojego filmu, „Francuski Łącznik”. Techniki wykorzystane we „Francuskim Łączniku” widzisz codziennie w telewizji. W każdym show Stevena Bochco. Ja sam też cały czas pożyczam ulubione sceny. Jeden fragment z filmu z Montgomerym Cliftem, pod tytułem „Młode Lwy”, mam w głowie do dnia dzisiejszego. Clift jest ze swoją narzeczoną i właśnie wyjeżdża do Niemiec na front. Kamera filmuje jego narzeczoną, stojącą na schodach budynku, a on idzie ulicą, ujęcie na jego plecy. Idzie długo, nie oglądając się. I tuż przed końcem ujęcia, macha ręką, nie patrząc na nią. Ten drobny gest jest tak fascynujący. O to właśnie chodzi w filmach. Któregoś dnia zobaczysz to w jednym z moich filmów.

B&N.com: Kiedy jesteś proszony o radę odnośnie reżyserowania, co odpowiadasz?

WF: Często mówię, że nie musisz studiować filmu. Po prostu obejrzyj parę razy „Obywatela Kane’a” i zrozumiesz, jak ten proces powinien wyglądać – to film, na którym ja się uczyłem. Dla mnie, to najwspanialszy film, jaki kiedykolwiek zrobiono. To jak słuchanie Dziewiątej Symfonii Beethovena: kiedy słuchasz, rozumiesz siłę muzyki i nawet masz pewne pojęcie, jak ją się tworzy. Wydaje mi się, że tak samo jest z oglądaniem „Obywatela Kane’a”.

B&N.com: A jeśli ktoś przyjrzałby się twoim filmom, czego by się nauczył?

WF: Że żaden z moich filmów nie był podobny do „Egzorcysty”, ani przed nim, ani po. Cokolwiek innego byś o nich nie powiedział, musisz przyznać, że są eklektyczną mieszanką. Tutaj nie możesz mi zaprzeczyć. Zrobiłem „Noc, w którą zamordowano Minsky’ego”, „Chłopców z paczki”, „Zadanie specjalne”, „Żyć i umrzeć w Los Angeles”, „Regulamin zabijania”, „Francuskiego łącznika”. Te filmy zdecydowanie nie przypominają „Egzorcysty”.



Wywiad przeprowadzono 14 grudnia, 2000 r.
Data zamieszczania na HO: 28.12.09
Tłumaczenie: Katarzyna Sawicka




HO, Wywiady - Wywiad z Williamem Friedkinem
HO, Wywiady - Wywiad z Williamem Friedkinem
HO, Wywiady - Wywiad z Williamem Friedkinem
HO, Wywiady - Wywiad z Williamem Friedkinem
HO, Wywiady - Wywiad z Williamem Friedkinem
HO, Wywiady - Wywiad z Williamem Friedkinem
HO, Wywiady - Wywiad z Williamem Friedkinem

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -