Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Wywiad z Shaunem Jeffreyem - grudzień 2004

BartX

Shaun Jeffrey, lat 39, zamieszkały w Cheshire w Anglii, jest autorem należącym do Nowej Fali Brytyjskiego Horroru... a raczej byłby, gdyby taka fala oficjalnie istniała. Wtedy pewnie wszystkie jego powieści byłyby już też dawno wydane i zostałyby otoczone mrocznym kultem. Skoro jednak w horrorze panuje obecnie moda na trzymanie się sprawdzonych autorów i wyleniałych pomysłów, nikt oprócz samych pisarzy nie jest szczególnie zainteresowany stworzeniem takiej Nowej Fali. A naprawdę szkoda bo moglibyśmy wtedy bez problemu poznać nie tylko nowe powieści Shauna ale i wielu innych nieznanych autorów - którzy niejednokrotnie są dużo lepsi od tych, których tytuły wydaje się już siłą rozpędu, niezależnie od ich jakości.

Do tej pory Shaun Jeffrey wydał jedną książkę ("Evilution") i opublikował wiele opowiadań w czasopismach zajmujących się tematyką horror i science-fiction. Choć w jego historiach na pewno można odczuć wpływ Stephena Kinga, Grahama Mastertona czy Clive'a Barkera to trzeba jednak przyznać, że góruje nad nimi gładki i rozpoznawalny styl Shauna Jeffreya; dzięki temu też po przeczytaniu jednej jego książki większość czytelników prosi o więcej. Miejmy nadzieję, że i Polska doczeka się wreszcie wydania którejś z jego książek.


- Bartłomiej Paszylk: Jaki był pierwszy pomysł, który przyszedł Ci do głowy w związku z fabułą powieści "Evilution"? Czy był to może obraz kobiety otwierającej tajemniczy list, czy też raczej wizja miasta otoczonego nieprzeniknioną mgłą?

Shaun Jeffrey: Tak naprawdę to "Evilution" powstało poprzez połączenie wielu pomysłów, obrazów i zasłyszanych komentarzy. Jeździłem wtedy do pracy w Birmingham - około dwustu kilometrów w obie strony, pięć dni w tygodniu. Wzdłuż autostrady na tej trasie wznosi się w pewnym miejscu wzgórze otoczone drzewami, skrywającymi niewielką wioskę. Kiedy tak tamtędy podróżowałem moje myśli zaczęły krążyć wokół pytania "Ciekawe co by było gdyby odciąć tę wioskę od reszty świata?" Później potrzebowałem jeszcze dobrego powodu do odcięcia wioski i sposobu, w jaki miałoby się to stać. W weekendy pracowałem jako instruktor fitness i jeden z klientów zaczął mi opowiadać o swojej pracy (nie zdradzę jakiej, bo to zbyt istotny element fabuły) - wtedy też kolejna część układanki pojawiła się na właściwym miejscu i pomyślałem "Tak, to może rzeczywiście zadziałać". Miałem już więc powód do ewentualnego odcięcia wioski od reszty świata ale potrzebowałem jeszcze sposobu, w jaki można by tego dokonać. No i kiedy nadszedł jakiś szczególnie mglisty poranek pomyślałem sobie "Czemu by nie wykorzystać mgły?" Całkiem nieźle pasowało to do gatunku i dodawało całości złowieszczej atmosfery.

- W pewnych miejscach Twojej powieści zostają wspomniane takie tytuły jak "Alicja w krainie czarów" czy "Obcy". Czy były one inspiracją do napisania "Evilution"?

Pewnie wszystko, co kiedykolwiek oglądałem i czytałem zgromadziło się w mojej podświadomości i stanowi nieustanną inspirację. Na to nic nie można poradzić - wszystko, co dzieje się dookoła stanowi dla nas inspirację. Mówi się, że liczba wariacji fabularnych jest ściśle określona tak więc każda historia jest przez nie ograniczona. Istnieje oczywiście wiele różnych teorii co do tego ile różnych fabuł może zaistnieć, a jedna z nich wygląda następująco:

1 - człowiek kontra natura
2 - człowiek kontra człowiek
3 - człowiek kontra środowisko
4 - człowiek kontra maszyna
5 - człowiek kontra siły ponadnaturalne
6 - człowiek kontra jego własne "ja"
7 - człowiek kontra Bóg/ religia

Choć więc nie stanowiły one bezpośredniej inspiracji, zarówno "Alicja w krainie czarów" jak i "Obcy" siedzą gdzieś głęboko w mojej głowie krzycząc "Wykorzystaj mnie!" - czy może raczej "Wypij mnie!"

- Głównymi bohaterami Twojej książki są kobieta i chłopiec. Dlaczego zrezygnowałeś z wykorzystania jakiegoś bohatera macho?

Kobiety często są bohaterkami moich historii, ale w przypadku "Evilution" wydawało się to szczególnie na miejscu. Są one dużo wrażliwsze niż mężczyźni i w trudnych sytuacjach zachowują zupełnie inaczej. Jako pisarza interesuje mnie zrozumienie sposobu myślenia różnych ludzi. Pewnie, że dla bohaterów macho też można znaleźć odpowiednie miejsce ale myślę, że akurat dla tej książki byliby nieodpowiedni.

- Kiedy już opublikowano "Evilution" i zaczęły się pojawiać recenzje jaka była pierwsza, którą Ty przeczytałeś?

Kilka recenzji pojawiło się w tym samym czasie. Szczególnie zapamiętałem jedną, która porównywała miasteczko z mojej powieści do przeklętej miejscowości z gry "Silent Hill" - co chyba nieźle podsumowywało "Evilution". Ta recenzja pojawiła się w czasopiśmie "Dreamwatch" i recenzent zapewniał, że "czytelnik ma przed sobą prawdziwie szokującą opowieść zdecydowanie ambitniejszą niż przeciętny horror". Książka dostała 8/10 - dokładnie tyle samo ile dostał recenzowany w tym numerze "Harry Potter i zakon Feniksa", a więcej niż wydane wówczas powieści Jamesa Pattersona, Roberta Rankina i Kelley Armstrong. Byłem bardzo zadowolony.

- Guy N. Smith bardzo chwalił Twoją książkę i ochrzcił Cię "nowym talentem". Według mojej opinii świat, który wykreowałeś w "Evilution" jest zdecydowanie bardziej przekonujący niż którykolwiek ze światów stworzonych przez Smitha. Co Ty sądzisz o jego powieściach?

W latach osiemdziesiątych kiedy horror przeżywał swój renesans Smith napisał jakieś 60 powieści. W latach 90-tych był niezwykle popularny w Polsce i jego książki rozchodziły się w stutysięcznych nakładach. Wiele z nich sam przeczytałem i zawsze wydawały mi się nienajgorsze - choć też nie jakieś szczególnie wyjątkowe. Teraz jego popularność już co prawda przygasła, ale skoro sprzedał tyle książek to musiał mieć sporo fanów - przecież jeśli komuś się coś nie podoba to tego nie kupuje. Czasami czytelnicy dają pisarzowi drugą szansę: jedna powieść im się nie spodobała ale kupią jeszcze następną. Jednak jeśli ta znów ich zawiedzie to więcej już raczej nie kupią. Guy N. Smith musiał swoim stylem trafić do wielu osób i cokolwiek się o nim mówi to pewną popularność udało mu się uzyskać. Osobiście uważam, że jego styl jest całkiem interesujący.

- Bardzo podobała mi się ostatnia strona "Evilution" i w związku z nią chciałbym Cię spytać co sądzisz o szczęśliwych zakończeniach w horrorach? Czy uważasz, że czasami potrafią zepsuć wrażenie po kilkuset stronach dobrej opowieści?

Kiedy zaczynamy czytać książkę nigdy nie wiemy jak się skończy i w tym tkwi cała przyjemność. Pisarz zabiera czytelnika na wycieczkę, przenosi go do odległego świata. Nie byłoby zbyt realistyczne kończenie każdej historii w szczęśliwy sposób. Niektórzy czytelnicy czują się oszukani kiedy główny bohater ginie pod koniec książki, ale ja osobiście nigdy takiego problemu nie miałem. Czytając horror każdy powinien się liczyć z dużą ilością zgonów. A odpowiadając na pytanie: nie, nie mam nic przeciwko szczęśliwym zakończeniom jeśli tylko są one logicznym rozwinięciem fabuły. Czasami jednak aż prosi się o mroczne zakończenie, tak żeby pokazać wszystkim, że nie zawsze spotkamy światełko w tunelu i że czasem to czarny charakter zatryumfuje.

- Napisałeś już dwie nowe powieści: "The Kult" i "Dark Seduction". Z fragmentów, które przeczytałem wnioskuję, że "The Kult" to kryminał z elementami nadprzyrodzonymi - czy rzeczywiście tak jest?

Dokładnie. To opowieść o wyborach, jakich dokonujemy w naszym życiu i o tym jak wpływają one na naszą przyszłość. W przypadku "The Kult" mamy bohatera o nazwisku Prosper Snow, na którym wyżywano się w szkole. W wyniku tego Snow zgadał się z kilkoma kumplami i utworzyli oni tytułowe zgromadzenie The Kult, które zaprzysięgło sobie zemstę na każdym kto im kiedyś zaszedł za skórę. W jakiś czas potem Snow zostaje policjantem, a jego poczucie lojalność ulega rozdarciu kiedy członkowie The Kult zgłaszają się do niego o pomoc w zamordowaniu pewnej osoby. Wtedy też zaczyna się całe zamieszanie a do akcji wkraczają elementy nadprzyrodzone.

- Z kolei "Dark Seduction" zdaje się obiecywać znacznie więcej erotyki niż którakolwiek z historii, jakie dotąd napisałeś.

Wiele z moich historii skupia się na takim lub innym rodzaju zemsty, a "Dark Seduction" opowiada o tym, co się dzieje gdy każe się komuś płacić za zbrodnie popełnione przez jego przodków. Osobiście lubię twierdzić, że to skrzyżowanie "Mrocznej wieży" Kinga i "Hellraisera" Barkera. Wątek erotyczny rzeczywiście przewija się przez całą powieść, ale nie jest szczególnie nachalny. W chwili obecnej szukam wydawcy dla obydwu powieści, które wymieniłeś.

- Opublikowałeś też wiele opowiadań. Z którego z nich jesteś najbardziej zadowolony?

Najbardziej jestem zadowolony kiedy któreś kończę. Nieważne czy jest to powieść czy opowiadanie, najlepszym uczuciem na świecie jest to kiedy siadasz po całej tej pracy i mówisz sobie: "Skończone!" Tak więc nie mogę powiedzieć, że któreś z moich opowiadań jest lepsze niż pozostałe. Wszystkie są świetne (śmiech).

- Jedno z Twoich opowiadań - "Fat Club" - mówi o kobiecie, które godzi się na oddanie "wszystkiego" żeby tylko schudnąć. W efekcie zapisuje się do klubu, który okazuje się, całkiem dosłownie, koszmarem. Skąd taki pomysł?

Z programu o ludziach otyłych, który kiedyś obejrzałem. Otyłość, wśród dzieci i nastolatków to poważny problem wiążący się z mnóstwem konsekwencji zdrowotnych i społecznych. Ludzie chwytają się różnych metod żeby zrzucić wagę - ja postanowiłem pokazać w swoim opowiadaniu rozwiązanie ekstremalne. Kolejny przypadek zastanawiania się "Co by było gdyby...".

- Inne opowiadanie, "The Flibbertigibbet", rozgrywa się na szkockiej wyspie i opisuje spotkanie bohaterów z miejscowym demonem. Nie myślałeś żeby wykorzystać ten pomysł w powieści a nie w opowiadaniu? Mogłoby to wypaść całkiem nieźle.

Mówiło mi to już parę osób. Kto wie - może je kiedyś rozwinę? Z drugiej strony, napisałem kiedyś powieść o podobnej tematyce. I jeśli chodzi o fabułę to nie wcale nie była zła, była tylko kiepsko napisana. Może więc kiedyś odkurzę tę powieść, poprawię ją i dodam jakieś fragmenty z "The Flibbertigibbet".

- Łatwiej Ci wpaść na pomysł opowiadania czy powieści?

Zdecydowanie bardziej lubię pisać powieści niż opowiadania, więc łatwiej mi też wpaść na pomysły związane z powieściami. Opowiadania to bardzo konkretna rzecz, nie można bawić się tak dużą ilością słów jak w przypadku powieści. Pod tym względem opowiadania są więc też większym wyzwaniem, ale ja lubię poruszać się po większej scenie, gdzie kręci się większa liczba bohaterów i gdzie jest miejsce na więcej zwrotów akcji. W przeszłości nie planowałem swoich powieści ale obecnie to robię - piszę po prostu podstawowy szkic tego, co ma się wydarzyć. Nie jest to nic zobowiązującego, ale pomaga zaplanować różne zaskakujące rozwiązania. Poza tym nauczyłem się też, że bohaterów warto wymyślić zanim się jeszcze rozpocznie pisanie książki - dać im jakąś przeszłość, cechy charakteru, coś czego można się będzie trzymać przez resztę powieści. W ten sposób wszystko, co te postaci robią jest bardziej przekonujące, pasuje do ich charakteru. Jako pisarz musze się starać jak najbardziej "uprawdopodobnić" poczynania moich bohaterów i myślę, że warto tchnąć w nich życie jeszcze przed rozpoczęciem pisania właściwej fabuły. Jeśli wiem już, że pan Smith boi się pająków, to będzie jak najbardziej w porządku kiedy później zdrętwieje na widok jednego z nich.

- Wiem, że jednym z Twoich ulubionych autorów jest Richard Laymon, jednak wasze style pisania bardzo się różnią. Jaka cecha pisarstwa Laymona sprawiła, że zostałeś jego fanem?

Laymon był genialnym autorem, bardzo mi go brakuje. Miał jakiś tajemny sposób na wejście do umysłu mężczyzny, miał też najwyraźniej obsesję na punkcie kobiecych piersi - ale czy inni faceci jej nie mają? Jego bohaterowie byli wyjęci prosto z życia i sprawiali, że myślało się od razu "Zaraz, znam przecież kogoś takiego!"

- Do swoich ulubieńców zaliczasz też Grahama Mastertona. Nie uważasz jednak, że jego nowsze powieści nie oferują już czytelnikom nic nowego i są pozbawione dawnej pasji?

Szczerze mówiąc od dłuższego czasu nie przeczytałem żadnej książki Mastertona, z tych właśnie powodów, które wymieniłeś. Charakterystyczne dla Mastertona jest pisanie o demonach, ale ja wolałbym teraz przeczytać jakąś jego powieść o innej tematyce. Ja sam staram się łączyć fantasy, horror, thriller i science-fiction (choć niekoniecznie wszystkie w tej samej historii). Pomiędzy gatunkami istnieje całkiem spora "szara strefa", tak więc rzadko która opowieść jest czystym horrorem czy czystą fantasy.

- Czy uważasz, że któryś ze współczesnych pisarzy horroru powinien porzucić zawód? Co myślisz o Kingu twierdzącym, że po "Mrocznej wieży" przestaje pisać?

Każdy kto zajmuje się pisaniem wie, że istnieje coś takiego jak przymus tworzenia. Jeśli zacznie się myśleć o pieniądzach to prędzej czy później skończy się w biedzie. Większość pisarzy nie zarabia wielkich pieniędzy. Niektórzy nie zarabiają wcale. A przeciętny człowiek słyszy tylko o tych, którzy są warci zainteresowania mediów - czyli o tych, którzy dostają grube miliony. Tak więc odpowiadając na pytanie: nie, nikt nie powinien przestać pisać, bo w końcu to właśnie dzięki autorom bestsellerów wydawcy mogą zaryzykować i zawrzeć umowę z autorem, który potencjalnie może przynieść straty. Wiem, że to dosyć dziwne stwierdzenie, ale na pewno prawdziwe. Wiele książek nie odrabia strat jakie wydawca poniósł chociażby wypłacając autorowi zaliczkę. Zawsze pozostaje jednak nadzieja, że w którymś momencie ten czy inny pisarz zacznie tworzyć bestsellery. Media widzą tylko czubek góry lodowej, podczas gdy jest jeszcze wielu pisarzy głęboko pod wodą i to oni pozwalają na to, żeby ten czubek wystawał tak wysoko. Osobiście nie uważam też, że King rzeczywiście porzuci pisanie. Może ostatnio pisze mniej niż kiedyś, ale przecież robi to od tak długiego czasu, że chyba nie wiedziałby jak przestać.

- Nowemu autorowi chyba jednak trudno się przebić przez te wszystkie znane nazwiska, które każdy wydawca tak chętnie publikuje. Czy jako czytelnik horrorów starasz się szukać powieści napisanych przez nieznanych autorów?

Nie tylko autorzy horrorów mają ten problem. Ciągle słyszy się przecież o pisarzach, których powieści zostały odrzucone przez pięćdziesiąt wydawnictw, a potem nagle stały się bestsellerami. Zawsze jest nadzieja, że tak się stanie. Jeśli napisze się dobrą historię to ktoś kiedyś wreszcie ją kupi. Może nie odniesie wielkiego sukcesu, ale skoro każdego roku wydaje się setki tysięcy książek, to na wydanie zawsze jest szansa. Natomiast co do poszukiwania nowych autorów: tak, zawsze staram się szukać nowych nazwisk i kupować nieznane tytuły. Istnieją świetne powieści publikowane przez niewielkie wydawnictwa - i rzadko kto w ogóle o nich wie.

- Kto jest Twoim ulubionym autorem spoza horroru?

Lubię czytać książki tak wielu gatunków jak to tylko możliwe. Mam jednak za mało czasu, a wokół zbyt dużo książek. Czytam cokolwiek wpadnie mi w ręce i nie rozdzielam pisarzy na mniej i bardziej ulubionych: Ian Banks, J.K. Rowling, Chaucer, Pratchett, Bradbury... bardzo różnorodna mieszanka.

- Często oglądasz horrory? Jakie podobają Ci się najbardziej?

Tak, oglądam horrory. Te które lubię najbardziej mają zawsze odpowiedni klimat i są pełne napięcia - zdecydowanie wolę tego typu rzeczy niż np. slashery. Horrory, które powstają obecnie w Japonii mają dużo lepszy klimat niż ich zachodnie odpowiedniki. Jestem też fanem takich filmów jak "Hellraiser", "28 dni później", prawie wszystkich dzieł Johna Carpentera, szczególnie "Halloween" (gdzie nie ma ani kropli krwi), "Ringu", "Krzyk", "Dog Soldiers" czy "Człowiek pogryzł psa".

- Wychowałeś się w domu przy cmentarzu. Czy czułeś się trochę jak w filmie Lucio Fulciego?

(Śmiech). Ten dom znajdował się tak naprawdę pośrodku cmentarza. Moja rodzina żartowała sobie, że mieszkamy w śmiertelnie cichym centrum miasta, ale ja, będąc jeszcze dzieciakiem, kompletnie nie rozumiałem pojęcia śmierci. Ten cmentarz powstał w 1842 roku, pełno tam olbrzymich pomników nagrobnych, niektóre z nich się rozpadają. W jednym końcu cmentarza znajdują się dwie gotyckie kapliczki, gdzie mój dziadek hodował króliki, które potem zjadał. Napisy na nagrobkach były moją pierwszą lekturą - każdy z nich opowiadał jakąś historię. To było naprawdę świetne miejsce do dorastania i chyba niewielu autorów horrorów może się pochwalić, że wychowywali się wśród umarłych.

- "The Kult" i "Dark Seduction" nie zostały jeszcze wydane, ale czy masz już jakieś pomysły na następne książki? Czy zacząłeś już pisać coś nowego?

Zawsze nad czymś pracuję. Mam kilka pomysłów na następne powieści, ale w ostatnim okresie pisałem raczej opowiadania. Prowadzę też rozmowy z wytwórnią filmową - jeden z producentów przeczytał moją powieść, spodobała mu się i spytał mnie czy nie wymyśliłbym czegoś, co mogliby wykorzystać w jednym ze swoich filmów - a że wytwórnią tą jest New Line Cinema, to w grę wchodzą tytuły takie jak "Koszmar z Elm Street", "Jason", "Blade", "Oszukać przeznaczenie" i tak dalej. Przedstawiłem im parę swoich pomysłów i zobaczymy czy któryś z nich dostanie zielone światło na rozpoczęcie produkcji. Więcej informacji na temat pojawi się na mojej stronie internetowej: http://www.shaunjeffrey.com. Kto wie, może kiedyś odkryje mnie wreszcie jakiś potężny wydawca? Dzięki za wywiad.

- Dzięki. Czekamy na pojawienie się "The Kult" i "Dark Seduction". A potem filmów na ich podstawie. A potem ich sequeli. A potem "Freddy kontra Jason kontra The Kult" (śmiech).



HO, Wywiady - Wywiad z Shaunem Jeffreyem - grudzień 2004
HO, Wywiady - Wywiad z Shaunem Jeffreyem - grudzień 2004

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -